Trynidadki plus I liga, czy to wystarczy na ekstraklasę?

Siatkarki AZS-u rozpoczynają nowy sezon w ekstraklasie. Przebudowany zespół może czekać trudna walka o ligowy byt. Chociaż w drużynie nie brakuje też optymistów. W sobotę starcie w Muszynie
W zespole z Białegostoku przed każdym sezonem dochodziło do kadrowej rewolucji. Po przeprowadzanych zmianach za każdym razem miało być lepiej. Kończyło się podobnie, czyli zazwyczaj grą w barażach o utrzymanie w lidze. Na co więc będzie stać AZS w obecnych rozgrywkach?

- Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Ja jestem pełen optymizmu. Chociaż trzeba też przyznać, że na razie to jesteśmy pewną niewiadomą - stwierdza Czesław Tobolski, trener AZS-u.

Szkoleniowiec podjął się karkołomnego zadania. Po ubiegłych rozgrywkach w drużynie zostały zaledwie cztery zawodniczki: Channon Thompson, Sinead Jack, Ewa Cabajewska, Anna Łozowska (na początku sezonu grać jednak nie będzie mogła z powodu kłopotów zdrowotnych). Większość siatkarek miała bowiem dość ciągłych kłopotów finansowych klubu i postanowiła poszukać sobie bardziej stabilnych drużyn.

Inny jest natomiast przypadek z Joanną Szeszką. Doświadczona zawodniczka od kilku lat była związana z zespołem. Chociaż sytuacja w klubie przez ten czas była różna, ona zazwyczaj nie narzekała, jak przystało na kapitan, cały czas wspierała pozostałe koleżanki. Po rozpoczęciu przygotowań do obecnego sezonu Szeszko dowiedziała się, że w drużynie już grać nie będzie, chociaż ma ważny kontrakt. Nikt jej jednak tego nawet otwarcie nie powiedział. Sytuacja nadal jest nierozstrzygnięta.

Drużynę uzupełniono przede wszystkim młodymi dziewczynami, które ostatnio grały na zapleczu ekstraklasy.

- Sprowadziliśmy najlepsze zawodniczki z I ligi - mówił już po pierwszym treningu w trakcie przygotowań do nowego sezonu trener AZS-u.

Przeskok między I ligą a ekstraklasą jest jednak ogromny. Wystarczy wspomnieć, że AZS, grając w barażach o utrzymanie w rozgrywkach, nie miał zazwyczaj najmniejszych problemów z rozbiciem czołowych ekip z I ligi.

Ruchy kadrowe w drużynie z Białegostoku były uzależnione przede wszystkim od finansów. Bardziej doświadczone siatkarki nie wyrażały chęci gry w zespole, który boryka się z problemami finansowymi, a ściągnięte zawodniczki nie mają też takich wymagań finansowych jak bardziej ograne siatkarki.

Oprócz młodych dziewcząt z I ligi do kadry AZS-u dokooptowano też dwie kolejne siatkarki z Trynidadu i Tobago: Krystle Esdelle i Rheezę Grant. Szczególnie z pierwszą z nich włodarze białostockiego klubu wiążą duże nadzieje.

- Drzemie w nas ogromny potencjał - uważa Cabajewska, rozgrywająca to teraz najbardziej doświadczona zawodniczka w kadrze.

Można mieć jednak spore wątpliwości, czy ten potencjał białostocki zespół będzie wstanie pokazać już w pierwszych spotkaniach nowego sezonu. Przez niemal cały okres przygotowawczy drużyna trenowała w mocno okrojonym składzie. Szkoleniowiec miał do dyspozycji zaledwie osiem zawodniczek. Cztery siatkarki z Trynidadu i Tobago wcześniej przebywały bowiem na zgrupowaniu reprezentacji. W komplecie zespół ćwiczy w zasadzie dopiero od kilkunastu dni, a to zdecydowanie za mało czasu, aby zgranie było na odpowiednim poziomie.

- W naszej grze jest jeszcze dużo bałaganu i chaosu, jest problem z komunikacją - mówiła Cabajewska po ostatnich sparingach AZS przed nowym sezonem (wygrana 4:1 i porażka 2:3 z beniaminkiem ekstraklasy z Legionowa).

- Wszystko wymaga czasu. Nie da się tak zrobić, żeby momentalnie wszystko funkcjonowało jak należy. Myślę, że dziewczyny z Trynidadu i Tobago potrzebują jeszcze około trzech tygodni, aby się odpowiednio się zgrać i zaaklimatyzować w drużynie - stwierdza trener Tobolski.

Problem z tym, że liga zaczyna się już w najbliższy weekend. Na początek, w sobotę, białostoczanki zagrają w Muszynie. W ekipie wicemistrzyń Polski również doszło do rewolucji. Po poprzednim sezonie w zespole zostały tylko cztery zawodniczki. Oczywiście jednak w odróżnieniu od AZS-u do Muszynianki nie ściągano młodych i niedoświadczonych dziewcząt, a siatkarki o uznanej marce. Wystarczy wymienić tylko: Annę Kaczmar, Eleonorę Dziękiewicz czy Paulinę Maj.

- Nie ulega dyskusji, że rywali na początku sezonu mamy mocnych [w drugiej kolejce AZS zagra z ekipą z Dąbrowy Górniczej - red.], ale nie my układaliśmy terminarz i teraz nie ma co narzekać - uważa Czesław Tobolski.

Trzeba jeszcze dodać, że przed zespołem z Białegostoku nie tylko rywalizacja w lidze, ale też w Pucharze CEV. AZS dostał zaproszenie do europejskich rozgrywek, gdyż nie skorzystały z tego drużyny, które w poprzednim sezonie uplasowały się na wyższych miejscach w tabeli.



Skład AZS-u

Rozgrywające: Ewa Cabajewska, Ewelina Polak.

Przyjmujące: Natalia Kurnikowska, Rheeza Grant, Channon Thompson, Sylwia Chmiel, Żaneta Kokoszka.

Atakujące: Krystle Esdelle, Laura Tomsia.

Środkowe: Anna Łozowska, Sinead Jack, Edyta Rzenno.

Libero: Angelika Bulbak, Marta Kutikow (na razie nie uczestniczy w treningach, gdyż przechodzi rehabilitację po kontuzji).