Sport.pl

Trener nic nie wie o zwolnieniu. Zawodniczki nie mają gdzie trenować. AZS Białystok - bez wyników, pieniędzy i hali

Ciężki tydzień ma za sobą drużyna siatkarek AZS-u Białystok. Do słabych wyników sportowych doszła sprawa cofnięcia finansowania klubu przez miasto, a pokłosiem tej decyzji jest brak miejsca do treningu. W poniedziałek drużyna zagra na wyjeździe z Budowlanymi Łódź.
Gdy po szóstej porażce w Orlen Lidze (2:3 z Pałacem Bydgoszcz) w AZS-ie przymierzano się do zmiany trenera na klub spadły inne kłopoty. Prezydent Białegostoku poinformował, że wypowiedział umowę dotyczącą promocji miasta podczas imprez sportowych. To oznacza, że i tak zadłużony AZS nie dostanie pieniędzy z kasy miasta. Co więcej, prokuratura wszczęła postępowanie, by sprawdzić, czy klub podał nieprawdziwe informacje w przetargu. Zarząd AZS-u twierdzi, że żadnych nieprawidłowości nie było i wysłał do prezydenta wyjaśnienie. W tej sprawie najważniejsze będą postanowienia prokuratury, na które trzeba jeszcze poczekać.

Natomiast sprawa trenera zeszła na dalszy plan i Czesław Tobolski w dwóch najbliższych meczach poprowadzi drużynę.

- Zobaczymy, jakie będą wyniki. Jeżeli będzie źle to będziemy dalej się zastanawiać nad trenerem - stwierdza Lech Rutkowski, prezes AZS-u.

Z kolei Tobolski twierdzi, że nic o swoim ewentualnym zwolnieniu nie wie.

- Z zarządu nikt ze mną nie rozmawiał, a o wszystkim dowiaduję się jedynie z mediów - mówi trener. - Także staram się wykonywać swoją pracę dalej. Jedynie chciałbym sprostować moją wypowiedź po porażce z Pałacem. Mówiąc, że to wszystko, na co stać ten zespół, miałem na myśli obecną sytuację, czyli z kontuzjowaną Natalią Kurnikowską i Anną Łozowską.

Spokojnie popracować z drużyną raczej Tobolskiemu dane nie będzie. W środę zespół nie został wpuszczony na trening do SP 50 przy ul. Pułaskiego, gdzie rozgrywa mecze, i w efekcie siatkarki w ogóle nie trenowały. To efekt wypowiedzenia umowy przez prezydenta miasta.

- Staram się szukać nowego miejsca do treningu, a musi to być hala o odpowiednim podłożu - mówi Rutkowski. - Liczę może na Zespół Szkół Rolniczych przy ul. Suchowolca, a może na Zespół Szkół Budowlano-Geodezyjnych przy ul. Słonimskiego. Sprawa jest trudna, bo wszystkie szkoły podlegają prezydentowi.

Rutkowski już kilka razy w mediach wypowiadał się, że ostatecznie może nawet ogłosić upadłość klubu.

- W rozmowie w Polskim Radiem Białystok zostałem posądzony o szantażowanie miasta, a przecież ratowania klubu podjąłem się właśnie dla Białegostoku. Dodam, że robię to nieodpłatnie - stwierdza Rutkowski. - Rozmawiałem z prezydentem Tadeuszem Truskolaskim telefonicznie i ciągle wierzę, że dojdziemy do porozumienia. Oczywiście jakaś zadra jest, ale przecież jesteśmy politykami i nie będziemy się obrażać. Czekamy, jakie będą ustalenia prokuratury. Ponadto w najbliższym czasie mam rozmowy z dwoma znacznymi sponsorami, ale ta sytuacja porozumienia na pewno nie ułatwi.

Dwa najbliższe spotkania białostoczanki zagrają na wyjeździe, najbliższe w poniedziałek z Budowlanymi Łódź.

Więcej o:
Skomentuj:
Trener nic nie wie o zwolnieniu. Zawodniczki nie mają gdzie trenować. AZS Białystok - bez wyników, pieniędzy i hali
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX