Edyta Rzenno chce rozwiązania kontraktu z AZS-em Białystok: Jestem już na skraju wyczerpania

Środkowa białostockiego klubu w środę złożyła pismo z prośbą o rozwiązanie kontraktu. AZS twierdzi, że 29-letnia zawodniczka nie ma do tego podstaw.
Związane jest to oczywiście z zaległościami finansowymi wobec siatkarki.

- Zaległości ciągną się od dłuższego czasu, nie chcę na razie mówić od kiedy - mówi Rzenno. - Każda z siatkarek ma inaczej sformułowany kontrakt i według mnie zapisy w moim pozwalają już mi rozwiązać umowę. Naprawdę tego nie chciałam, ale jestem już na skraju wyczerpania. Nie mam innego źródła dochodu, a przecież utrzymać się z czegoś muszę, popłacić rachunki. W klubie twierdzą, że nie mam podstaw do rozwiązania kontraktu, ale będzie to sprawdzał mój prawnik. Władze klubu chcą ze mną rozmawiać i ja jestem gotowa, ale oczekuję jasnej deklaracji w sprawie zaległości wobec mnie.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wobec innych zawodniczek klub także ma zaległości.

- Cóż ja mogę zrobić, chyba co najwyżej zrezygnować z prowadzenia tego klubu - mówi zrezygnowany prezes AZS-u Lech Rutkowski, który wcześniej twierdził, że od kiedy jest w klubie, czyli od września, wszystkie zobowiązania są płacone. - Po ostatniej decyzji prezydenta, który cofnął nam dotację na promocję, praktycznie wszyscy sponsorzy wstrzymali wypłaty. Wobec Edyty Rzenno mamy zaległości około 5 tysięcy złotych. Nie ukrywam, że zaległości są wobec innych zawodniczek. Ale będziemy rozmawiali z Rzenno i mam nadzieję, że się dogadamy.