Pierwsza wygrana siatkarek AZS-u Białystok, a to już ósma kolejka

Siatkarki AZS-u Białystok w końcu potrafiły zapanować nad chaosem, jaki długimi momentami jest w ich grze praktycznie w każdym spotkaniu. W niedzielę na wyjeździe pokonały 3:1 Legionovię Legionowo, co jest ich pierwszym zwycięstwem w rozgrywkach Orlen Ligi w obecnym sezonie.
To beniaminek z Legionowa był faworytem niedzielnego meczu. Podopieczne Wojciecha Lalka w tym sezonie wygrały już z Pałacem Bydgoszcz i Budowlanymi Łódź. Z kolei białostoczanki pozostawały jedynym zespołem w Orlen Lidze bez zwycięstwa, a do tego klub nie może sobie poradzić z problemami finansowymi, które na pewno nie pomagają siatkarkom w koncentracji.

W podstawowym składzie AZS-u wyszła Sylwia Chmiel, która wcześniej miała lekką kontuzję, a także chorowała i w poprzednim spotkaniu w Łodzi w ogóle nie pojawiła się na boisku. Tym razem trener Czesław Tobolski zdecydował się na pozostawienie w rezerwie Channon Thompson. Okazało się to trafnym posunięciem. Chmiel i Natalia Kurnikowska dobrze przyjmowały zagrywkę rywalek, a do tego były skuteczne w ataku. Ponadto białostocki zespół dobrze spisywał się w polu zagrywki. Gospodynie miały spore kłopoty w przyjęciu serwisu szczególnie Ewy Cabajewskiej i Kurnikowskiej i AZS w premierowej odsłonie odskoczyły na bezpieczną przewagę punktową 16:8, której nie roztrwoniły już do końca.

W drugim secie "odjazd" AZS-u nastąpił przy stanie 10:10. Najpierw podopieczne Tobolskiego popisały się dwa razy skutecznym blokiem, a potem dwa razy dobrze zaserwowała Krystle Esdelle i zrobiło się 14:10. Pierwszy zastój w grze białostoczanek nastąpił w końcówce tej partii. Kilka błędów AZS-u sprawiło, że Legionovia zmniejszyła straty do punktu 19:20. Ale na szczęście AZS wrócił do swojej dobrej gry i przy zagrywce Chmiel znowu zdobył kilka punktów z rzędu i wygrał seta do 21.

W trzecim secie zagrywka białostoczanek nie była już tak skuteczna, a poza tym Legionovia zaczęła zdobywać punkty blokiem i szybko uzyskała przewagę 10:6. Z dobrej gry rywalek nie wytrąciły dwa czasy wzięte przez Tobolskiego zaraz na początku seta ani wprowadzenie Thompson. Gospodynie wygrały do 20 i podbudowane dobrze zaczęły także czwartą odsłonę. Natomiast po drugiej stronie siatki panował chaos, który AZS pokazywał już w poprzednich spotkaniach, czyli kłopoty z przyjęciem i w ataku, błędy w zagrywce i w efekcie Legionovia prowadziła już 9:2.

- Skoncentrujcie się na ten jeden set - krzyczał Tobolski podczas jednej z przerw.

Zwrot nastąpił przy zagrywce Kurnikowskiej. Zrobiło się 12:10 dla gospodyń i białostoczanki były w grze. Kurnikowska odegrała także główną rolę w końcówce seta. Najpierw została zablokowana, a w kolejnej akcji zaatakowała w aut i było 22:20 dla gospodyń. Młoda przyjmująca szybko się zrehabilitowała w polu zagrywki. Od stanu 22:21 rywalki nie potrafiły porządnie przyjąć piłki i nie zdobyły już punktu. Mecz zakończyła atakiem Kurnikowska.

Także pierwsze zdobyte trzy punkty stały się faktem. Za tydzień AZS, na zakończenie pierwszej rundy rozgrywek, podejmie mistrza Polski - Atom Trefl Sopot.

Legionovia Legionowo - AZS Białystok 1:3

Sety: 17:25, 21:25, 25:20, 22:25.

Legionovia: Łukaszewska, Jóźwicka, Skorupa, Sołodkowicz, Bąk, Gierak, Siwka (libero) oraz Bawoł, Marinova, Chojnacka, Maciejczyk.

AZS: Jack, Rzenno, Kurnikowska, Chmiel, Esdelle, Cabajewska, Bulbak (libero) oraz Thompson, Tomsia, Polak.