Dobra zagrywka dała pierwszą wygraną AZS-owi Białystok w Orlen Lidze

Trenerzy AZS-u Białystok i Legionovii Legionowo byli zgodni - obaj stwierdzili, że kluczem do wygranej białostoczanek była dobra zagrywka. AZS pokonał na wyjeździe Legionovię 3:1 i opuścił ostatnie miejsce w tabeli.
Niedzielna wygrana była pierwszą AZS-u w obecnych rozgrywkach. Białostoczanki awansowały na dziewiąte, przedostanie miejsce w tabeli wyprzedzając Impel Wrocław, który w niedzielę przegrał w Bielsku-Białej.

- Bardzo cieszą nas zdobyte w Legionowie punkty. Ta zdobycz sporo nam daje w kontekście układu w tabeli. Pozostaje wierzyć, że to spotkanie "poustawia" nam w głowach i dzięki niemu będziemy mogły uwierzyć, iż potrafimy grać w siatkówkę - powiedziała na konferencji prasowej Natalia Kurnikowska, przyjmująca AZS-u.

- Mobilizacja, odpowiednia koncentracja plus dobra zagrywka złożyły się na zwycięstwo - dodawał Czesław Tobolski, trener AZS-u. - Bardzo się z niego cieszę, gdyż było nam ono bardzo potrzebne, tym bardziej że grało się nam bardzo trudno.

Drużyna gospodyń nie radziła sobie w przyjęciu, a jak podkreślał trener Legionovii Wojciech Lalek jest to problem od początku sezonu.

- Drużynie AZS-u należały się trzy punkty przy tak słabej naszej grze. Ten mecz rozegrał się na linii zagrywka - przyjęcie - mówił Lalek. - Musiałem tasować wszystkimi przyjmującymi, aby znaleźć zawodniczkę, która zacznie przyjmować przynajmniej "w miarę". Nie mówię już, że bardzo dokładnie. Ten problem ciągnie się za nami od początku sezonu, ale nie zostawiamy go, pracujemy nad tymi elementami bardzo dużo. Dzisiaj okazało się, że im więcej się nad tym pracuje, to coraz słabiej nam to wychodzi. Nie można wygrać meczu z tak silnym przeciwnikiem na siatce mając tak delikatną zagrywkę. W zasadzie to nie była zagrywka, a wprowadzanie piłki do gry. Z przyjęciem na poziomie 30 proc. nie ma żadnych szans, aby nawiązać z przeciwnikiem walkę na siatce.