AZS Białystok nadal w rozsypce, a końca kłopotów nie widać

Działacze AZS-u Metal-Fach Białystok potrzebują czasu, aby uporządkować sprawy w klubie i aby zespół we w miarę optymalnym składzie mógł normalnie funkcjonować. Najprawdopodobniej najbliższy mecz z BKS-em Bielsko-Biała zostanie przełożony, ale końca kłopotów na razie nie widać.
W sobotnim meczu AZS-u w Dąbrowie Górniczej (porażka 0:3) doszło do kuriozalnej sytuacji. Trener Czesław Tobolski miał do dyspozycji tylko siedem zawodniczek. W takim składzie dalsza rywalizacja w lidze nie ma większego sensu. Dlatego też zarząd klubu podjął działania, aby najbliższe spotkanie z BKS-em Bielsko-Biała zostało przełożone. Działacze chcą mieć czas, aby namówić do powrotu do klubu zawodniczki z Trynidadu i Tobago - Sinead Jack i Channon Thompson, a także uregulować zaległości finansowe wobec Ewy Cabajewskiej, która także odmówiła grania. Czas jest potrzebny, bo na razie dobrych wieści z AZS-u nie słychać.

Trynidadki ponad tydzień temu wyjechały do swego kraju, a do Białegostoku na rozmowy ma przyjechać serbski menedżer tych zawodniczek.

- Na razie wystąpiliśmy do światowej federacji, aby je zawiesić - mówi Lech Rutkowski, prezes AZS-u. - Nie wiem, czym kierowały się, tak postępując, bo zaległości wobec nich były niewielkie, może tylko za pół miesiąca. W dalszym ciągu mamy nadzieję, że się dogadamy i wrócą do nas.

Z kolei Cabajewska gry odmówiła przed wyjazdem drużyny do Dąbrowy Górniczej. Oczywiście powodem są także zaległości finansowe. Kontrakt rozgrywającej miał opłacać przedsiębiorca z Bielska-Białej Zbigniew Brysiewicz, który jest w zarządzie AZS-u.

- Podpisałam z klubem porozumienia w sprawie spłat zadłużenia wobec mnie - twierdzi Cabajewska. - Klub z tego porozumienia się nie wywiązał i na razie nie ma mowy, abym grała. Oczywiście jestem w Białymstoku, bo tu moje dziecko chodzi do szkoły, ale nie wiem, co dalej będzie.

- Z tego co wiem, wobec Cabajewskiej zaległości także są nieduże - mówi Rutkowski. - To sprawa między zawodniczką i Brysiewiczem i mam nadzieję, że także się dogadają. Nie wiem, dlaczego tak nagle odmówiła gry. Domyślam się, że jest to efekt tego, że miasto wstrzymało dotacje na nasz klub. Zawodniczki czują się niekomfortowo i stąd takie nerwowe ruchy. Nie sprzyja to także rozmowom z naszymi ewentualnymi nowymi sponsorami.

Być może przełożenie spotkania z BKS-em i trochę więcej czasu na kurację pozwoli wrócić do pełnego zdrowia kontuzjowanym Edycie Rzenno i Krystle Esdelle. One także nie mogły zagrać w ostatnim meczu.