Wojciech Lalek, trener Legionovii, o AZS-ie Białystok: Współczuję tej sytuacji kadrowej

Siatkarki AZS-u Białystok przegrały w sobotę w trzech setach we własnej sali z Legionovią. Był to przedsmak gry o utrzymanie w ekstraklasie, gdyż właśnie te drużyny zmierzą się w pierwszej fazie walki o pozostanie w lidze
Oto, co po meczu mówili kapitanowie i trenerzy obu drużyn.

Kinga Bąk, kapitan Legionovii: - Cieszymy się, że wygrałyśmy za trzy punkty. Zrobiłyśmy swoje, wygrałyśmy pierwszy mecz na wyjeździe i mam nadzieję, że nie ostatni. Rozpoczęłyśmy nową erę Siódemki w Orlen Lidze. Cieszymy się, że mamy teraz psychologiczną przewagę przed grą o utrzymanie w lidze, bo wygrałyśmy dość łatwo 3:0.

Natalia Kurnikowska, kapitan AZS-u: - Chciałyśmy, aby ten mecz inaczej wyglądał. Może za bardzo chciałyśmy i się spaliłyśmy? Z tyloma błędami, jakie popełniłyśmy, nie dało się wygrać tego spotkania. Szkoda, że nasza gra wyglądała tak źle. Było bardzo dużo kibiców, którzy przyszli nas dopingować i żałuję, że nie daliśmy z siebie tyle, co ostatnio.

Wojciech Lalek, trener Legionovii: - Cieszę się, ale nie wyciągam wniosków, bo następny mecz między tymi drużynami może zupełnie inaczej wyglądać. Ja wiem, że zespół z Białegostoku nawet w tym okrojonym składzie jest groźny. Ostatnie mecze, których wam gratuluję, naprawdę pokazały, że dziewczyny grają fajną siatkówkę. Współczuję tylko tej sytuacji kadrowej, która jest. Z punktów się cieszę i z tego przełamania, że wygraliśmy w końcu na wyjeździe.

Jacek Malczewski, trener AZS-u: - Jak mogłem chwalić zespół za poprzednie mecze, to teraz krytycznie trzeba powiedzieć. Dziewczynom nie udało się to spotkanie. Na razie nie wiem, jaka była tego przyczyna - czy zmęczenie fizyczne, czy bardziej podejście psychologiczne, stres. Wiemy, że musimy ciężej pracować. Teraz czas trochę mocniej przycisnąć dziewczyny. Nie będzie to łatwe, bo na pewno są zmęczone. Teraz będą miały dwa, trzy dni odpoczynku i potem podkręcimy obroty już przed meczem w Sopocie. Bardzo dobrze zostaliśmy rozpracowani, bo nie gramy nie wiadomo jakiej siatkówki, mamy okrojony skład, a trener ze swoim sztabem zrobili bardzo dobrą robotę, co było widać i stąd też taki wynik.