AZS Białystok rozpoczyna batalię o utrzymanie w lidze. "Zagramy dla siebie"

Dla AZS-u Białystok gra w barażach o utrzymanie w siatkarskiej ekstraklasie to nie nowość, ale w tak trudnej sytuacji jak w tym sezonie klub jeszcze nie był. Rywalizację o pozostanie w Orlen Lidze siatkarki rozpoczną w sobotę od spotkania we własnej sali z Legionovią.
Białostocki klub w ekstraklasie gra siódmy sezon, do baraży o utrzymanie przystąpi po raz piąty. Jednak w tym roku trudno znaleźć argumenty przemawiające za tym, że z tej batalii AZS Metal-Fach Białystok wyjdzie zwycięsko. Przede wszystkim w drużynie brakuje doświadczonych i ogranych na najwyższym krajowym poziomie zawodniczek, a to w takich meczach ma ogromne znaczenie.

Zbudowany z młodych siatkarek białostocki zespół miał w trakcie rozgrywek nabierać doświadczenia, ogrywać się. Jednak ani siatkarkom, ani trenerom nie było dane spokojnie popracować. Brak pieniędzy w klubowej kasie sprawił, że trudno było skoncentrować się na grze. Najbardziej doświadczone z zawodniczek jak Ewa Cabajewska, Edyta Rzenno, a także dwie siatkarki z Trynidadu i Tobago Channon Thompson i Sinead Jack nie czekały do końca rozgrywek i opuściły klub. Tak więc utrzymanie zespołu w Orlen Lidze spadło zwłaszcza na barki siódemki młodych polskich siatkarek, dla których ten sezon jest pierwszym w ekstraklasie. W kadrze są też jeszcze dwie inne Trynidadki Krystle Esdelle i Rheeza Grant. Na nie jednak trener Jacek Malczewski nie do końca może liczyć. Esdelle wciąż nie jest w pełni gotowa do gry po kontuzji barku, a problemy ze zdrowiem zgłosiła także Grant.

- Esdelle w poniedziałek zagrała w meczu kontrolnym ze studentami Uniwersytetu po raz pierwszy od półtora miesiąca - mówi Malczewski. - Ale już w środę zgłosiła, że znowu boli ją bark i nawet nie trenowała. Z kolei Grant także zasygnalizowała, że ma problem z lewym z barkiem. Także na sobotę będą w składzie, ale na sto procent nie mogę liczyć na nie. Dobrze, że pozostałe są zdrowe i myślę, że dobrze przygotowane do tych spotkań.

Na tle AZS-u skład Legionovii wygląda nadzwyczaj okazale. Przede wszystkim trenerka Jolanta Studzienna ma do dyspozycji 12-13 zdrowych siatkarek. Wśród nich są zdecydowanie bardziej doświadczone zawodniczki niż w AZS-ie. Chociażby libero Magdalena Saad czy przyjmująca Ilona Gierak, które smak baraży o utrzymanie poznały, grając wcześniej właśnie w białostockim klubie. Ale beniaminek Orlen Ligi z Legionowa także nie zachwycił w rundzie zasadniczej. Legionovia wygrała tylko cztery razy. We własnej sali uległa (1:3) m.in. białostoczankom grającym jeszcze w składzie z czterema zawodniczkami, które później odeszły. Dla AZS-u była to jedyna wygrana w lidze. W lutowym rewanżu w Białymstoku Legionovia była już zdecydowanie lepsza, nie pozwalając gospodyniom w żadnym z setów ugrać więcej niż 17 punktów.

- My praktycznie całą drugą rundę graliśmy w ósemkę, siódemkę i trudno było o wygrane. Do tego dochodziły mecze w pucharach europejskich - wspomina Malczewski. - Patrząc na nasze kłopoty, to rywalki miały duży komfort. Ale wiadomo, że gra w barażach to zupełnie co innego. Chociaż nasza kadra jest skromna, to mamy plan, aby zaskoczyć przeciwnika. Ale wszystko okaże się na boisku.

Zaległości finansowe, niespełnione obietnice kolejnych prezesów (aktualnie AZS pozostaje bez szefa), brak sali do treningu. Z takimi kłopotami musiały się zmagać siatkarki AZS-u. W tej sytuacji trudno przypuszczać, że na boisku oddadzą "życie za klub".

- Przede wszystkim zagramy dla siebie - twierdzi Natalia Kurnikowska, kapitan AZS-u. - No i dla kibiców. Nie przychodzi ich wielu, ale jest garstka wiernych fanów, dla których sprawy klubu są bardzo ważne. Nie jesteśmy faworytkami, ale chcemy zagrać to, co najlepiej umiemy, aby po wyjściu z hali można było powiedzieć, że dałyśmy z siebie wszystko. Jaki to przyniesie wynik, zobaczymy. Atuty Legionovii znamy dobrze, także nie powinny nas zaskoczyć. Musimy zagrać swoją grę na sto procent.

- Dziewczyny zagrają o swoją przyszłość, także uważam, że motywacji im nie zabraknie - dodaje Malczewski, dla którego to pierwsza samodzielna praca na stanowisku pierwszego trenera w ekstraklasie. Zastąpił on Czesława Tobolskiego, który odszedł z AZS-u po konflikcie z jednym z członków zarządu klubu. Malczewskiemu w przygotowaniu zespołu do spotkań w barażach pomagał były selekcjoner kadry narodowej Alojzy Świderek, który w Białymstoku przebywał na kilkudniowej konsultacji.

W Legionovii w trakcie sezonu także doszło do zmiany trenera. Wojciecha Lalka w lutym zastąpiła jego asystentka była zawodniczka Jolanta Studzienna.

Mecz w sali SP 50 przy ul. Pułaskiego rozpocznie się o godz. 18. Kolejne dwa spotkania w następny weekend odbędą się w Legionowie.

Rywalizacja toczy się do czterech wygranych. Przegrany żegna się z ekstraklasą, a zwycięzca o Orlen Ligę powalczy jeszcze z wicemistrzem I ligi.