Sport.pl

Efektowna wygrana Jagi na koniec zgrupowania

Piłkarze Jagiellonii już do przerwy wbili cztery gole Czerno More Warna - ósmej drużynie na półmetku ligi bułgarskiej. Czwarte trafienie podczas zimowych przygotowań zaliczył niezawodny Tomasz Frankowski. Siedem goli ustrzelił w tym czasie Grzegorz Rasiak
Białostoccy kibice oczekują, że dwaj doświadczeni napastnicy będą równie skuteczni w ekstraklasie, którą Jagiellonia wznowi 20 lutego w Kielcach. Jesienią za wiele ze sobą nie pograli, bo Rasiaka długo nie można było zgłosić do rozgrywek z powodu jego sporu z poprzednim pracodawcą. Zaliczył raptem dwa występy, ale to po jego trafieniu w Gdańsku na koniec rundy żółto-czerwoni przełamali swą niemoc wyjazdową, a dzięki zdobytym punktom mogą w miarę spokojnie szykować się do drugiej części sezonu. Wcześniej białostoczanie punktowali niemal wyłącznie po golach Frankowskiego - dziewięciu w sumie.

Na wygranie rywalizacji z tą dwójką napastników szans nie ma Bartłomiej Grzelak, który od roku jest zawodnikiem Jagiellonii, lecz jeszcze poprzedniej zimy doznał poważnej kontuzji. Właściwie dopiero teraz dochodzi do pełnej sprawności. Miał zostać w zespole na wiosnę, ale trenerzy Tomasz Hajto i Dariusz Dźwigała rezygnują z jego usług. We wtorek nie dali mu wystąpić nawet w pierwszym sparingu tego dnia, wygranym przez dublerów Jagi z młodzieżą z Rostowa (1:0).

Mecz z Bułgarami szkoleniowcy potraktowali już jako generalny sprawdzian przed potyczką Koroną. Dlatego w podstawowym składzie zabrakło Alexisa Norambueny, który będzie musiał pauzować w Kielcach za nadmiar żółtych kartek. W tej jedenastce zabrakło być może tylko Luki Gusicia - chorwacki obrońca pozytywnie przeszedł testy w zespole i na dniach ma do niego dołączyć już jako zawodnik Jagiellonii.

Białostoczanie objęli prowadzenie już w pierwszej minucie rywalizacji z Czerno More. Rasiak i Nika Dzalamidze odebrali rywalom piłkę, Gruzin dograł ją do Frankowskiego, a ten dopełnił formalności. Gol na 2:0 padł po dośrodkowaniu Tomasza Kupisza z rzutu wolnego i "główce" Rasiaka. Chwilę później role się odwróciły, bo z lewej strony boiska podawał napastnik, a akcję skutecznie w polu karnym wykończył skrzydłowy. Dla Kupisza - jednego z najlepszych dotychczas zawodników Jagiellonii - była to dopiero pierwsza bramka tej zimy. Wynik został ustalony, jak się później okazało, w 37. min gry. Tym razem w rolach głównych (z akcentem na tego ostatniego) wystąpili Dzalamidze, Frankowski i Rasiak.

Później trenerzy sprawdzali jeszcze w tym meczu Marko Cetkovicia, Grzegorza Arłukowicza, Jana Pawła Pawłowskiego i ustawienie z trójką obrońców. Arłukowicz przedwcześnie musiał opuścić plac gry, bo boryka się z drobnym urazem. To samo dotyczy Łukasza Tymińskiego, z tym że jego z boiska usunął sędzia (za kopnięcie piłki w ławkę rezerwowych piłkarzy z Bułgarii).

Z powodu lekkiego urazu w dzisiejszym dniu w ogóle na boisku nie pojawił się Marcin Burkhardt. No i oczywiście Rafał Grzyb, który przez kontuzję o normalnych treningach wciąż może marzyć.

W środę białostoczanie wracają do Polski.

Jagiellonia Białystok - Czerno More Warna 4:0 (4:0)

Strzelcy bramek: Tomasz Frankowski (1.), Grzegorz Rasiak (22. i 37.), Tomasz Kupisz (23.).

Jagiellonia: Sandomierski - Gigauri, Cionek, Porębski, Nowotka (46. Norambuena) - Kupisz, Dzalamidze, Tymiński (61. Rasiak), Makuszewski (46. Arłukowicz, 81. Makuszewski) - Frankowski (46. Cetković), Rasiak (60. Pawłowski).

Więcej o: