Sport.pl

Jagiellonia jest gotowa. Grzelak powinien odejść

Na koniec zgrupowania w Turcji Jagiellonia efektownie pokonała ósmą drużynę na półmetku ligi bułgarskiej. W 37 minut Frankowski, Rasiak i spółka strzelili Czerno More Warna cztery gole
Trener białostoczan Tomasz Hajto aż kipi optymizmem.

- Momentami wyglądało to rewelacyjnie. Bramki padły po fajnych akcjach, w których "rozklepaliśmy" przeciwnika, dlatego jestem bardzo zadowolony - mówi "Gazecie". - Nasi piłkarze są dobrze przygotowani fizycznie, zmotywowani do pracy. W zespole panuje fajna atmosfera, jesteśmy głodni sukcesów.

Potyczka z Bułgarami była dla Jagiellonii generalnym sprawdzianem przed wznowieniem rozgrywek ligowych 20 lutego w Kielcach. Dlatego w jedenastce zabrakło miejsca dla Alexisa Norambueny, który w meczu z Koroną nie zagra z powodu żółtych kartek. W przewidywanym składzie nie było tylko Luki Gusicia. Chorwacki środkowy obrońca kilka dni temu opuścił zespół, by jak najszybciej uporać się z formalnościami związanymi z zatrudnieniem w Białymstoku. Ponadto trenerzy postanowili nie korzystać z Marcina Burkhardta, który potłukł się w poprzednim sparingu.

Co ciekawe, zamiast Norambueny na prawej obronie wystąpił defensywny pomocnik Merab Gigauri. Gdyby trenerzy mieli do dyspozycji Gusicia, mogliby w to miejsce przesunąć ze środka defensywy Thiago Cionka. O wystawieniu do gry przeciwko Koronie Grzegorza Bartczaka czy Luki Pejovicia, którzy wręcz powinni kandydować do podstawowego składu, nawet nie myślą. Obaj zaliczyli wczoraj występ wśród dublerów przeciwko młodzieżowej drużynie z Rostowa. Być może ci doświadczeni boczni obrońcy będą musieli szukać sobie nowego klubu.

- Przegrywają rywalizację - mówi Tomasz Hajto. - U mnie wiek nie gra roli. Liczy się przydatność do zespołu, do naszego ustawienia, taktyki, stylu. Chcę byśmy grali w piłkę i rozwijali się jako zespół, a nie zrobili trochę punktów w byle jaki sposób. Mógłbym ustawić czterech wysokich zawodników z tyłu, by wybijali piłkę, aż z przodu coś wpadnie. Parę meczów bym przegrał, parę wygrał, ale mam trochę szersze spojrzenie na piłkę. Jeśli chcę kiedyś przejąć reprezentację, to nie mogę stosować systemu uderz - biegnij, wybij - wal, przetnij - zagryź. Mamy grać w piłkę.

Piłkarze Jagiellonii wracają do Polski



Kandydatów do usunięcia z ekstraklasowej kadry Jagiellonii (w Turcji było 30 graczy) jest znacznie więcej. Wśród nich m.in. pozyskani jeszcze tej zimy: Przemysław Kostuch, Mirosław Kalista czy Jegor Zubowicz. Hajto nie chce o tym rozmawiać. Nie wiadomo, jak na zamiary sztabu szkoleniowego zareagują właściciele klubu. Tej zimy angażowali się w przygotowania zespołu mało, jak nigdy. To pewnie efekt ogromnego zamieszania, jakie spowodowali nieoczekiwanym odwołaniem ze stanowiska trenera Czesława Michniewicza, a później zatrudnieniem Hajty.

- Nim powiem, z kogo chcę zrezygnować, najpierw muszę porozmawiać o tym z chłopakami - podkreśla Hajto.

Z jednym już porozmawiał. To Bartłomiej Grzelak, który od roku jest zawodnikiem Jagi, ale w meczu o stawkę nie zadebiutował. Napastnik znany z Widzewa i Legii wciąż dochodzi do siebie po kontuzji. Nie ma szans na wygranie rywalizacji z Tomaszem Frankowskim i Grzegorzem Rasiakiem. Pierwszy z nich wczoraj zaliczył czwarte trafienie tej zimy, a drugi szóste i siódme.

- Rozmawialiśmy już z Grzelakiem i będziemy nadal. Jeżeli chce jeszcze grać, to powinien poszukać szansy gdzieś indziej. Jest zdrowy, dobrze przygotowany do rundy, ale u nas miałby ciężko - twierdzi Hajto.

Czas na dojście do siebie po kontuzjach mają jeszcze za to doświadczeni defensywni pomocnicy Rafał Grzyb i Tomasz Bandrowski. Były gracz Lecha wczoraj zagrał nawet 45 minut w sparingu.

- Jak dojdą do siebie, to będziemy mieć 18-20 wojowników, a do tego piłkarzy. Będziemy z nich wybierać zawodników do gry. Rywalizacja jest duża i to mi się podoba - podsumowuje Hajto.

Więcej o: