Wysoka wygrana Jagiellonii w ostatnim sparingu [zdjęcia]

Piłkarze Jagiellonii rozbili w poniedziałek 5:1 III-ligową Olimpię Zambrów. Był to ostatni sparing białostoczan przed pierwszym wiosennym meczem w ekstraklasie. Za tydzień grają w Kielcach z Koroną
Białostoczanie na ostatni sparing w trakcie przygotowań do wiosennych meczów w ekstraklasie wybrali się do Zambrowa. Tam zmierzyli się z III-ligową Olimpią. Mecz odbywał się w trudnych warunkach. Padał śnieg, a sztuczna murawa boiska była bardzo śliska.

Trenerzy Tomasz Hajto i Dariusz Dźwigała desygnowali do gry następujący skład: Sandomierski - Kupisz, Cionek, Gusić, Nowotka - Makuszewski, Tymiński, Burkhardt, Dzalamidze - Rasiak, Frankowski.

Ustawienie zespołu było jednak dość umowne, bo zawodnicy często zmieniali się pozycjami. Szczególnie grający na prawym skrzydle Tomasz Kupisz i Maciej Makuszewski. Szkoleniowcy szukają bowiem rozwiązania na mecz z Koroną. W Kielcach z powodu nadmiaru kartek nie będzie mógł wystąpić przymierzany do gry na prawej stronie obrony Alexis Norambuena. W starciu z Olimpią gra obronna białostoczan, mimo że stracili tylko jedną bramkę, nie wyglądała najlepiej.

Piłkarze Jagiellonii przeważali od początku starcia z ekipą z Zambrowa. Początkowo nie przekładało się to jednak na sytuacje strzelecki. Dopiero w 23. minucie białostoczanie mogli objąć prowadzenie. Kupisz podał piłkę do Grzegorza Rasiaka, ale ten uderzył niecelnie.

Kilka minut później wyśmienitą okazję do zdobycia gola mieli III-ligowcy. Michał Poduch znalazł się sam na sam z Grzegorzem Sandomierskim. Bramkarz Jagiellonii z tego pojedynku wyszedł obronną ręką. Chwilę później, dokładnie w 29. minucie, białostoczanie objęli prowadzenie. Wybita z pola karnego Olimpii piłka trafiła pod nogi Marcina Burkhardta. Pomocnik ładnie przymierzył i strzałem lewą noga umieścił futbolówkę w okienku bramki rywali. Najpierw był więc piękny strzał, a w 31. minucie piłkarze Jagiellonii przeprowadzili piękną akcję. Nika Dzalamidze dośrodkował futbolówkę z lewej strony boiska. Rasiak mógł strzelać na bramkę rywali, ale zauważył lepiej ustawionego Tomasz Frankowskiego, dograł więc mu piłkę głową. Kapitan białostoczan dopełnił formalności.

W 33. minucie gola zdobyła Olimpia. Bartłomiej Dołubizna zagrał piłkę za białostockich obrońców. Za Mateuszem Butkiewiczem nie zdążył Luka Gusić i III-ligowcy zdobyli gola.

W 39. minucie Olimpia mogła wyrównać, ale Poduch nie zdołał strzałem głową pokonać Sandomierskiego.

Natomiast białostoczanie jeszcze przed przerwą zdobyli jedną bramkę. Z rzutu wolnego uderzał Burkhardt. Piłka otarła się o mur, a odbił ją tylko bramkarz zambrowian Piotr Czapliński. Ostatecznie futbolówka spadła pod nogi Rasiak, który umieścił ją w bramce.

Po pierwszej połowie białostoczanie prowadzili więc 3:1.

Drugą część spotkania Jagiellonia rozpoczęła bez zmian w składzie i bardzo szynko podwyższyła swe prowadzenie. W 47. minucie podanie Makuszewskiego na gola zamienił Rasiak. W 56. minucie napastnik mógł ponownie wpisać się na listę strzelców. Jednak piłka po jego uderzeniu głową trafiła tylko w poprzeczkę bramki rywali. Po tym strzale w polu karnym Olimpii zrobiło się spore zamieszanie. Do futbolówki dopadł w końcu Kupisz, który zdecydował się na strzał. Piłka otarła się jeszcze o Lukę Gusicia i wpadła do bramki zambrowian.

W 66. minucie w doskonałej sytuacji nie wykorzystał z kolei Makuszewski. Piłka po strzale pomocnika trafiła w poprzeczkę.

Minutę później nastąpiły zmiany w Jagiellonii. Trenerzy wymienili niemal całą jedenastkę. Na boisku zostaje jedynie Gusić.

Zmianie nie uległ już natomiast wynik meczu. Białostoczanie wygrali 5:1.

Olimpia Zambrów - Jagiellonia Białystok 1:5 (1:3)

Strzelcy bramek : Mateusz Butkiewicz (33.) - Marcin Burkhardt (29.), Tomasz Frankowski (31.), Grzegorz Rasiak (42. i 47.), Luka Gusić (56.).

Jagiellonia : Sandomierski (67. Ptak) - Kupisz (67. Gigauri), Cionek (67. Porębski), Gusić, Nowotka (67. Pejović) - Makuszewski (67. Zubowicz), Tymiński (67. Arłukowicz), Burkhardt (67. Kądzior), Dzalamidze (67. Seratlić) - Rasiak (67. Cetković), Frankowski (67. Pawłowski).