Sport.pl

Nie tak miało być. Piłkarze Jagi po porażce z Koroną

Mieliśmy koncepcję grać ładnie w piłkę, jednak rzeczywistość zweryfikowała nasze plany - mówił po porażce 0:2 w Kielcach z Korona kapitan Jagiellonii Tomasz Frankowski
Tomasz Frankowski, napastnik Jagiellonii : - Po dwóch miesiącach przerwy, zmianie trenera i składu mieliśmy koncepcję grać ładnie w piłkę, jednak rzeczywistość zweryfikowała nasze plany. Mimo, że być może sytuacji podbramkowych stworzyliśmy więcej, to młody chłopak nieznany dotąd stał się znany [22-letni Łukasz Jamróz w swym debiucie w ekstraklasie zdobył dwa gole - red.]. Moja sytuacja była jedną z tych, które stworzyliśmy. Mogłem pokusić się o zdobycz bramkową w tej sytuacji. Czekamy teraz na wyjazd do Krakowa i liczymy w tym spotkaniu na punkty. W dzisiejszym spotkaniu otrzymaliśmy pięć żółtych kartek, to jest jakieś oznaka walki, ale jednak bez punktów. Jestem zdania, że dzisiaj defensywa nie spisała się najgorzej, jednak w tych dwóch kluczowych momentach zabrakło koncentracji.

Łukasz Tymiński, pomocnik Jagiellonii : - Po takim meczu krytykę trzeba przyjąć pokornie. Od początku nie realizowaliśmy założeń taktycznych, nie graliśmy w piłkę a wdaliśmy się w kopaninę. Stąd też wziął się taki, a nie inny wynik Szybko stracone dwie bramki z niepotrzebnych sytuacji, bo nie wynikały one z jakiejś przewagi Korony, a były konsekwencją serii indywidualnych błędów. Na pewno nasza postawa nie była zgodna z przedsezonowymi założeniami, ale też nie można spuszczać głów. Charakter drużyny buduje się wówczas, gdy trzeba się podnieść po takich meczach. Musimy w krótkim czasie poprawić grę, by na Cracovii to wyglądało lepiej i abyśmy zdobywali punkty. Nie możemy się teraz, po jednym meczu załamywać.

Rewelacyjny debiut. Szkoda, że nie w Jagiellonii. [ZDJĘCIA, WIDEO]



Tomasz Kupisz, pomocnik Jagiellonii : - Zdecydowanie nie tak wyobrażaliśmy sobie inauguracje rundy wiosennej. Przed meczem każdy mówił o trzech punktach, a tak naprawdę na boisku nic nam nie wychodziło. Zagraliśmy fatalnie i Korona zasłużenie zainkasowała komplet punktów. Dzisiaj grałem jako obrońca i byłem cały czas ogrywany. Nie ma co się usprawiedliwiać. Biorę to na siebie, bo to ja zawaliłem przy pierwszej bramce. Mogłem pozbyć się tej piłki, a nie bawić się w podania na dziesiątym metrze. Źle wyglądaliśmy chyba w każdej formacji, ta gra nam się nie kleiła i atmosfera o której mówiliśmy w ogóle się nie przełożyła na grę.

Grzegorz Sandomierski, bramkarz Jagiellonii :- Początek rundy nie jest udany dla żadnego z nas. Ustawiliśmy się ofensywnie i walczyliśmy o zwycięstwo. Zadecydowały dwa dośrodkowania, po których straciliśmy bramki. Ciężko nam było potem grać w ofensywie, gdyż Korona mądrze się broniła. Oceniając na chłodno, to ten mecz było ciężko nam wygrać. W zamyśle nie chciałem łapać piłki przy drugim straconym przez nas golu. Zakładałem sobie wybicie jej do boku, niestety udało się bodajże tylko na metr i zawodnik dobił piłkę. Teraz już jest po wszystkim i należy patrzeć przed siebie. Nikt z nas na pewno nie usiądzie i nie rozpłacze się, dlatego, że przegraliśmy z Koroną na wyjeździe. Jest jeszcze dwanaście kolejek do tego, by pokazać wszystkim, że Jagiellonia potrafi grać w piłkę i po zmianie trenera ma swój styl i dąży do wygrania każdego meczu.

Więcej o: