Niezbyt groźne kontuzje piłkarzy Jagiellonii

Tomasz Porębski i Paweł Nowotka w meczu z Cracovią przedwcześnie musieli zejść z boiska. Obaj murawę opuścili z urazami. Nie są to raczej poważne kontuzje i niewykluczone, że już we wtorek obaj będą normalnie trenować z drużyną
Porębski w Krakowie zagrał po raz pierwszy w meczu ligowym po zimowej przerwie. Na środku białostockiej obrony zastąpił Thiago Cionka, który musiał pauzować z powodu nadmiaru żółtych kartek. 20-latek przez większą część spotkania spisywał się bardzo dobrze, a musiał rywalizować z dwoma napastnikami Cracovii - Koenem van der Biezenem i Deivydasem Matuleviciusem. Niestety w 74. minucie Porębski skiksował przed własnym polem karnym i Aleksejs Visnakovs mógł zdobyć gola.

- Na szczęście Grzesiek Sandomierski wyszedł z tej sytuacji obronną ręką - stwierdza wychowanek Jagiellonii. - Na pewno jednak ten błąd zaważył na ocenie całego mojego występu. Trener przed meczem, jak też w przerwie, powtarzał aby uważać na te łatwiejsze piłki, bo one wbrew pozorom są najtrudniejsze. Niestety mi piłka w prostej sytuacji przeszła po nodze. Mimo wszystko uważam mój występ za pozytywny, chociaż oczywiście to trener jeszcze przeprowadzi analizę.

Porębski nie dokończył meczu w Krakowie. W 88. minucie opuścił boisko z powodu urazu.

- Poczułem ból w przywodzicielu i nie chciałem ryzykować. Dlatego poprosiłem o zmianę - tłumaczy obrońca. - Rozmawiałem już jednak z masażystą i we wtorek (w poniedziałek zawodnicy mieli wolne) powinienem normalnie trenować z drużyną.

Porębski zagrał w Krakowie gdyż wystąpić nie mógł Cionek. Czy w niedzielę w meczu w Białymstoku z Ruchem Chorzów też wystąpi?

- To pytanie do trenera, ja ze swojej strony mogę tylko zadeklarować, że na treningach będą z siebie dawać wszystko, aby zagrać w podstawowym składzie też w niedzielę - podkreśla białostoczanin.

W Krakowie przedwcześnie boisko opuścił również Nowotka. Lewy obrońca już zresztą przed starciem z Cracovią narzekał na uraz.

- Już po spotkaniu w Kielcach z Koroną pod łydką miałem jakiś obrzęk, ale badania nie wykazały nic złego i zagrałem w Krakowie. Podczas meczu ból się jednak znowu pojawił i się nasilał. Musiałem więc zejść z boiska - wyjaśnia Nowotka. - Myślę jednak, że na niedzielne spotkanie będę normalnie do dyspozycji trenerów.