Młodzież Jagiellonii rozpoczęła wiosnę od porażki w Chorzowie

Od 24. min spotkania białostoczanie grali z Ruchem Chorzów z przewagą jednego zawodnika, ale nie potrafili tego wykorzystać. Ponieśli szóstą porażkę w sezonie Młodej Ekstraklasy
- Początek nie zapowiadał naszej przegranej. Prowadziliśmy grę - relacjonuje trener młodej Jagiellonii Wojciech Kobeszko.

W 14. min Ruch objął jednak prowadzenie. Po faulu Jonatana Strausa przed polem karnym białostoczan do piłki podszedł Hubert Kotus. Po jego strzale nie popisał się w bramce Piotr Lipka. Futbolówka wpadła do siatki w miejscu, gdzie stał bramkarz Jagi.

Goście ruszyli do odrabiania strat. Sam z piłką przed bramkarza Ruchu wychodził Kamil Zapolnik, ale sfaulował go Michał Kołodziejski, za co obejrzał czerwoną kartkę. Po chwili Zapolnik dobrze główkował po dośrodkowaniu Karola Mackiewicza, lecz trafił tylko w poprzeczkę.

W przerwie trener Kobeszko dokonał aż trzech zmian w składzie.

- Mateusz Szymaniuk doznał urazu, a obaj nasi stoperzy mieli już po żółtej kartce i nie chcieliśmy ryzykować straty któregoś z nich. Dlatego zmieniliśmy Adama Waszkiewicza. Ponadto Norbert Zawadzki jest bardziej ofensywnym graczem od Jonatana Strausa - tłumaczy młody szkoleniowiec białostockiej młodzieży. - W drugiej połowie zamknęliśmy Ruch na jego połowie boiska, ale gola nie potrafiliśmy strzelić. W końcówce jeszcze Ruch mógł podwyższyć prowadzenie, bo jego zawodnik miał sytuację sam na sam z bramkarzem, ale skończyło się 0:1. Jesteśmy zawiedzeni. Graliśmy długo z przewagą, powinniśmy przynajmniej zremisować, ale takie jest życie - kończy Wojciech Kobeszko.



Ruch Chorzów - Jagiellonia Białystok 1:0 (1:0)

Strzelec bramki: Hubert Kotus (14.).

Jagiellonia: Lipka - Butkiewicz, Waszkiewicz (46. Laskowski), Szóstko, Straus (46. Zawadzki) - Grudziński, Szymaniuk (46. Jastrzębski), Kosiński, Murawski (70. Kowalewski) - Mackiewicz, Zapolnik.