Sport.pl

Prezes Jagiellonii: Dobrze gramy tylko bramek brak

Na pewno z wyników osiągniętych w trzech pierwszych wiosennych meczach nie ma co się cieszyć, ale z meczu na mecz zespół gra lepiej - twierdzi Cezary Kulesza
Białostoczanie w trzech wiosennych spotkaniach zdobyli zaledwie punkt. Najpierw przegrali 0:2 w Kielcach z Koroną. Potem bezbramkowo zremisowali na wyjeździe z Cracovią. W końcu w ostatniej kolejce przegrali 0:1 na własnym stadionie z Ruchem Chorzów.

- Tylko jednak z Koroną zespół zagrał słabo - mówi prezes i jeden z właścicieli białostockiego klubu. - Chociaż i spotkanie w Kielcach mogłoby się inaczej potoczyć, gdyby swe sytuacje do zdobycia goli wykorzystali Tomasz Frankowski i Grzegorz Rasiak. Niestety potem błąd popełnił Luka Gusić i rywale wyszli na prowadzenie. Niestety brakuje nam też trochę szczęścia. Z Cracovią przecież Nika Dzalamidze był bardzo blisko zdobycia gola. Po jego strzale piłka odbiła się od poprzeczki i słupka bramki rywali. Ponadto Rasiak nie zdołał pokonać bramkarza z ośmiu metrów. Z Ruchem też byliśmy blisko strzelenia bramki. Gdyby Janek Pawłowski zdecydował się na strzał nogą, a nie głową to bramkarz nie miałby pewnie żadnych szans na obronę. Niestety Ruch wykorzystał jeden błąd naszego zespołu z zdobył gola. Rywale rozgrywali słaby mecz, a to przecież oni są na trzecim miejscu w lidze. Problem byłby wówczas, gdybyśmy zagrali słabo w meczu z Ruchem, ale tak nie było. Posiadanie piłki wynosiło 65 procent do 35 na korzyść Jagiellonii. Niestety brakuje skutecznego wykończenia akcji, a co za tym idzie goli.

W poniedziałek przed Jagiellonią kolejne starcie w lidze. Tym razem białostoczanie zmierzą się na wyjeździe z Polonią Warszawa.

- Na pewno będzie to trudny mecz. Polonia przegrała dwa spotkania z rzędu i chyba wyczerpała już limit porażek - uważa Cezary Kulesza.

Więcej o: