Sport.pl

Pukać w nieheblowane. Jagiellonia zagra z Lechem

W Białymstoku zmierzą się w sobotę drużyny, które po zimowej przerwie ugrały w lidze ledwie po punkcie. Słaby początek rundy w Jagiellonii to nic nowego. Tyle że poprzedni tak nieudany zakończył się spadkiem
W przypadku Lecha Poznań należy zaznaczyć, że punkt został zdobyty w trzech, a nie czterech - jak w przypadku większości drużyn - meczach. Spotkanie z Górnikiem Zabrze, do którego miało dojść dwie kolejki temu, zostało przełożono z powodu żałoby narodowej. To nie zmienia faktu, że faworyzowany Kolejorz znajduje się w kryzysie. Na początek piłkarskiej wiosny przegrał u siebie z GKS-em Bełchatów. Następnie został pokonany 3:0 w Chorzowie. Wtedy stanowisko trenera stracił Jose Maria Bakero. Jego następcą został Mariusz Rumak, który w poprzednim sezonie prowadził w Białymstoku zespół Młodej Ekstraklasy. Po tej zmianie Lech zremisował co prawda w Krakowie z Wisłą, ale we wtorek oddalił się od udziału w europejskich pucharach poprzez zdobycie Pucharu Polski - w pierwszym meczu ćwierćfinałowym z Wisłą przegrał w Poznaniu 0:1.

Poznaniacy, chociaż mają w składzie niemal pewnego kandydata na króla strzelców ekstraklasy (18 goli) Artjoma Rudniewa, w tej rundzie nie zdobyli jeszcze bramki. A ostatnie trafienia poza swoim stadionem zaliczyli w lidze 1 października na obiekcie Cracovii (3:0, dwa Łotysza). Od tamtej pory Lech rozegrał pięć spotkań wyjazdowych, w których po bezbramkowych remisach wywalczył trzy punkty.

Taki też wynik jest najbardziej prawdopodobny w sobotę. Co prawda białostoczanie w ostatniej kolejce przełamali wreszcie wiosenną indolencję strzelecką, ale uczynili to w Warszawie (i przegrali 1:4 z Polonia). Na swoim stadionie po raz ostatni wygrali 22 października z GKS Bełchatów. Wtedy też zaciął się na dobre Tomasz Frankowski, dzięki którego dziewięciu golom w pierwszej części sezonu (oraz słabości konkurentów), Jagiellonia nie znajduje się jeszcze na dnie tabeli. W dziesięciu ostatnich meczach jagiellończycy zdobyli tylko trzy bramki na wyjazdach. W roli gospodarza w czterech pojedynkach wywalczyli punkt po bezbramkowym remisie z Legią Warszawa. Trzy ostatnie przegrali...

Statystyki są porażające i ciężko od nich w tej chwili uciec, ale w Białymstoku często dochodziło do podobnych sytuacji po zimowej przerwie w rozgrywkach. W ostatnich latach do końca sezonu nie dotrwali kolejno: Adam Nawałka, Ryszard Tarasiewicz i Artur Płatek. Udało się to dopiero Michałowi Probierzowi, teraz trenerowi Wisły, który z Jagiellonią osiągał jej największe sukcesy w historii, ale przed rokiem tak różowo znowu nie było. Było wręcz fatalnie jak na ekipę, która miała bronić pierwszego miejsca w tabeli - nim żółto-czerwoni sięgnęli po pierwsze zwycięstwo, w pięciu meczach wywalczyli tylko dwa punkty (obecnie w ich ślady idzie Śląsk Wrocław, który po zdobyciu dwóch punktów w czterech meczach spadł na pozycję wicelidera).

Podobnie zły bilans, jak obecnie, wiosną w ekstraklasie Jagiellonia zanotowała tylko raz (przed rokiem te dwa punkty miała już po czterech spotkaniach) - w sezonie 1989/90. Wtedy skończyło się to spadkiem z ekstraklasy.

- Nie pamiętam tego za dobrze, ale to były inne warunki, inne czasy. Nie ma co porównywać. Kiedyś zimą zamiast Turcji oglądaliśmy rury na Jurowieckiej. Nie mówiąc o sędziowaniu i wielu innych czynników, to nie rozmowa na teraz - Ryszard Karalus, który wtedy też prowadził Jagiellonię, niechętnie godzi się na oficjalną wypowiedź do prasy. - Bo najłatwiej psioczyć i krytykować. Sukces zawsze ma wielu ojców, co innego porażka. Nie sztuka wypinać pierś, jak dobrze idzie i jest euforia. W takim momencie jak teraz powinniśmy wszyscy, którzy dobrze życzą Jagiellonii, się jednoczyć. Naszym obowiązkiem jest wspierać naszego trenera, kto by nim nie był. Kibice nie mogą się odwracać, bo w tym momencie poznaje się przynależność do klubu. Każdy mecz można wygrać i przegrać. Byłem w poniedziałek na stadionie Polonii. Porażka boli, bo przy 1:1 to gospodarze grali z kontry. To wręcz niewiarygodne. Co oddali strzał, to bramka, a przecież dobrze nie grali. Polonia miała bardzo słaby początek. Przy 1:1 znowu panowaliśmy na boisku. Sędzia nie powinien doszukiwać się przewinienia Tomka Kupisza, kiedy wychodził sam na sam z bramkarzem...

Trener Karalus długo mógłby wymieniać pozytywy (w każdym z czterech wiosennych meczów da się je znaleźć), ale fakty są takie, że jeśli zespół nie zacznie punktować, degradacja znowu może stać się faktem.

- Można się obawiać, ale lepiej odpukać w nieheblowane drewno - ucina. - Trzeba zachować spokój, umiar. Zobaczymy co będzie w dwóch najbliższych meczach: z Lechem i Widzewem Łódź u siebie. Jak zdobędziemy trzy-cztery punkty, to w zasadzie będzie utrzymanie.

Program 22. kolejki spotkań

Piątek: Zagłębie Lubin - Widzew Łódź (g. 18); Legia Warszawa - Polonia Warszawa (20,30).

Sobota: Górnik Zabrze - ŁKS Łódź (13,30); GKS Bełchatów - Wisła Kraków (15,45); Jagiellonia Białystok - Lech Poznań (18).

Niedziela: Śląsk Wrocław - Cracovia (14,30); Ruch Chorzów - Podbeskidzie Bielsko-Biała (17).

Poniedziałek: Lechia Gdańsk - Korona Kielce (18,30).

Tabela ekstraklasy

1. Legia Warszawa214236-12
2. Śląsk Wrocław213935-22
3. Ruch Chorzów213732-20
4. Polonia Warszawa213727-20
5. Korona Kielce213725-20
6. Wisła Kraków213220-16
7. Widzew Łódź213219-16
8. Lech Poznań202929-16
9. Podbeskidzie B.-B.212917-22
10. Górnik Zabrze202523-24
11. GKS Bełchatów212324-23
12. Jagiellonia 21 23 21-34

13. Lechia Gdańsk212011-20
14. Zagłębie Lubin211820-36
15. ŁKS Łódź211714-40
16. Cracovia211712-24
Mistrz Polski zagra w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, dwie kolejne drużyny - Ligi Europejskiej. Do I ligi spadną dwa zespoły

Więcej o: