Najprostszy trening, czyli jak obronić się przed lagą

Słaby początek rundy wiosennej w wykonaniu Jagiellonii i masa błędów, po których zespół stracił bramki, spowodowały, że Tomasz Hajto próbuje swoim zawodnikom wyjaśnić podstawy gry obronnej. Ma czas do soboty - do meczu z Lechem Poznań.
W poniedziałek białostoczanie przegrali 1:4 w Warszawie z Polonią. We wtorek mieli lekkie zajęcia rozluźniające, połączone z odnową biologiczną. W środę piłkarze odpoczywali. W czwartek treningiem na stadionie miejskim rozpoczęli przygotowania do sobotniej potyczki z Lechem.

Z zajęciach uczestniczyli wszyscy piłkarze pierwszej drużyny. Normalnie trenował m.in. Nika Dzalamidze, który po spotkaniu z Polonią Warszawa narzekał na ból w kolanie, i Grzegorz Rasiak, który doznał urazu łydki przed wyjazdem do Warszawy.

- Ciężko mi jeszcze powiedzieć, czy Grzesiek zagra z Lechem, bo kilka dni nie trenował - mówi trener Tomasz Hajto. - Miał duży obrzęk, krwiaka. Dziś wygląda to już nieźle. Jeśli nawet nie wystąpi od początku, chcę, aby był do naszej dyspozycji, bo może być nam potrzebny choćby w końcówce meczu.

Kiedy piłkarze rozpoczęli gierkę treningową, wokół boiska zaczął truchtać Ermin Seratlić. Wiecznie uśmiechnięty młody Czarnogórzec grywa sporadycznie, a mimo to w meczu z Polonią ujrzał czwartą żółtą kartkę w sezonie i z Lechem musi pauzować.

Z boku boiska ćwiczącym kolegom z drużyny przyglądał się Dawid Plizga, który już wyleczył kontuzję kolana, ale jeszcze przez kilka dni obowiązuje go zwolnienie lekarskie. Od następnego tygodnia ma zacząć "wchodzić" w trening z zespołem.

Nim trenerzy zarządzili gierkę, główne ćwiczenia dotyczyły zachowania obrońców na boisku. M.in. dwójkami bronili się przed dośrodkowaniami z boku boiska, a następnie w komplecie musieli uważać na zagranie za plecy.

- Wałujemy trochę inną taktykę, inne ustawienie - tłumaczy Hajto. - Taki najprostszy trening, czyli zagrywanie dłuższych piłek, bo my po takich tracimy bramki, a to jest... Jako obrońca uwielbiałem wręcz taką grę, kiedy inni grali długimi podaniami. A my mamy problem, jeśli ktoś gra nam taką piłkę za plecy. Przy stałych fragmentach dobrze stoimy, nie tracimy bramek, tracimy po długich lagach. Nie dajemy sobie z tym rady. Musimy ciężko trenować, koncentrować się przy takich piłkach, każda musi być dla nas tą najważniejszą, złotą. Jeśli wkradnie się trochę nonszalancji, jak na Polonii, kiedy wydawało się, że Polonię mamy na kolanach, to dostajemy trzy bramki i nawet nie wiemy za bardzo kiedy.

Dużo uwag Hajto kierował podczas treningu zwłaszcza do Roberta Arzumanjana, którego jeszcze niedawno nie widział w swojej kadrze. A teraz Omianin jest kandydatem do zastąpienia Chorwata Luki Gusicia w wyjściowej jedenastce.

- Codziennie rozmawiamy o tym Gusiciu, a na treningu mamy ponad 20 piłkarzy - mówi Hajto. - Na boisku w meczu występuje 11, do tego jest siedmiu rezerwowych. Cały ten bagaż, piwo, które żeśmy sobie naważyli, musimy wszyscy razem wypić. Musimy ciężko popracować w sobotę, żeby z Lechem wygrać. Zmiany są nieuniknione i muszą być, skoro popełnialiśmy tyle błędów w defensywie. Błędów indywidualnych, bo nie są on związane z taktyką.