Tomasz Hajto: W końcu mamy szczęście, którego nam brakowało

Trener Jagiellonii po zwycięstwie z Widzewem chwalił oczywiście Macieja Makuszewskiego za to, że robił na boisku różnicę, ale nie zapomniał wspomnieć o Grzegorzu Sandomierskim, który uratował swój zespół od utraty gola przy stanie 0:0.
Pierwszy po meczu Jagiellonia - Widzew wypowiedział się trener gości Radosław Mroczkowski.

- Nie ma co tu komentować - stwierdził. - Mecz mocno nam się rozjechał, kiedy dostaliśmy drugą czerwoną kartkę. Wtedy grało już się nam bardzo trudno. Cały czas mieliśmy trudne momenty. Po straconej tej pierwszej bramce, udało nam się to jeszcze odrobić. Kiedy dostaliśmy drugą czerwoną kartkę było po wszystkim. Największe pretensje mam do mojego zawodnika [Dudu - red], który powinien zastanowić się nad tym, co zrobił. Kiedy łapie taką jedną żółtą kartkę, a zaraz kolejną, to jest nieodpowiedzialność.

Tomasz Hajto nie wyglądał na szczególnie szczęśliwego.

- Bardzo źle weszliśmy w mecz - tłumaczył szkoleniowiec Jagiellonii. - Wynik 4:1 jest wysoki, ale nie zapominajmy, że to Widzew stworzył sobie stu- albo i dwustuprocentową sytuację przy 0:0. Fantastycznie interweniował Grzesiek Sandomierski. Przydarzyły nam się błędy, ale strzeliliśmy bramkę na 1:0. Uczulałem, że po strzeleniu zawsze trzeba uważać. Widzew jest bardzo niewygodnym zespołem i szybko strzelił bramkę wyrównująca. Ta gra nam się nie kleiła, mimo że już graliśmy w 11 na 10. Kiedy tak jest, to naprawdę powinno być łatwiej. Kolejne bramki były kwestią czasu, choć i tak trzeba powiedzieć, że Widzew w pierwszej połowie dużo krwi nam napsuł. Mimo że grał w dziesięciu, to mieliśmy problemy i dochodził do takich pośrednich sytuacji. Cieszę się, że to co nie układało się nam w pierwszych czterech meczach, to w końcu mamy trochę szczęścia, co w piłce jest bardzo potrzebne. Gratulacje dla całego zespołu, że potrafiliśmy wygrać z ciężkim rywalem. Różnie można patrzeć z perspektywy czasu na ten mecz, ale dla nas najważniejsze było zwycięstwo. To kolejny krok w do tego, żeby grać w piłkę.

- Potwierdziła się znowu nasza słuszna decyzja z Darkiem Dźwigałą, że Makuszewski został w Białymstoku - podkreślał trener Hajto. Pokazał, ze na takich zawodników trzeba stawiać od początku do końca, dać im wiarę, bo potrafię się później naprawdę odwdzięczyć fajną grą. W decydujących momentach to zrobił rzut karne i inne sytuacja. W dzisiejszej piłce przyspieszenie i dynamika robią ogromną różnice. Dzisiaj tą różnicę na początku meczu, kiedy źle nam szło, zrobił Maciek Makuszewski. Wierzę, ze dalej będzie tak pracował i mocno stąpał po ziemi. Bo w jego przypadku to toczy się strasznie szybko w tym momencie. Będzie to zawodnik, który z meczu na mecz i z treningu na trening będzie pomagał zespołowi. Jeżeli będzie pomagał zespołowi, to i on sam będzie lepiej wyglądał. Ale komplement też dla Grześka Sandomierskiego za tą sytuację przy 0:0, bo nie wiadomo jak mecz potoczyłby się, gdyby Widzew strzelił pierwszy.