Porównania do Grosickiego są fajne, ale jestem Makuszewski

Piękny gol z Polonią Warszawa przed niespełna dwoma tygodniami i jeszcze piękniejszy w piątek z Widzewem Łódź - tak strzela Maciej Makuszewski. - Wychodzi na to, że jak strzelam to tylko ładnie.
8. min meczu z Jagiellonii z Widzewem: Maciej Makuszewski zgrywa piłkę do Tomasza Kupisza, który znajduje się w niezłej, choć trudnej okazji strzeleckiej - Maciej Mielcarz odbija piłkę na rożny. 9. min: Makuszewski dośrodkowuje z rogu boiska, Alexis Norambuena główkuje, a bramkarz Widzewa znowu sygnalizuje wysoką dyspozycję. 19. min: wrzutka Norambueny, ten jeden raz Makuszewski się nie popisał, bo powinien strzelać od razu na bramkę, ale próbuje przyjmować piłkę i robi to dodatkowo źle. 20. min: Makuszewski obiega Hachema Abbesa, jak sprinter maratończyka - Tunezyjczyk fauluje, a sędzia dyktuje karnego (Tomasz Frankowski strzeli zaraz na 1:0) i wyrzuca obrońcę z boiska. 41. min: Widzew traci piłkę przed polem karnym, Makuszewski strzela bez żadnego przygotowania i robi to bardzo dobrze, a Mielcarz, choć z trudem, znowu odbija piłkę za boisko. Właściwie więcej sytuacji w pierwszej odsłonie meczu Jagiellonia nie miała. W każdej brał czynny udział młodzian, pochodzący ze Szczuczyna pod Grajewem.

Po przerwie zawodnik, który we wrześniu skończy 23 lata rzadziej był przy piłce w podobnych momentach, ale to co zrobił w 72. min przyćmiło wszystkich i wszystko. Rewelacyjnym uderzeniem z boku pola karnego po długim rogu bramki Mielcarza ustalił wynik rywalizacji z Widzewem na 4:1.

- Jeżeli chodzi o rzut karny, to wydaje mi się, że był ewidentny faul. Nawet obrońca nie kłócił się za bardzo, bo wiedział, że trafił mnie w stopę i spowodował upadek - opowiadał zawodnik. - Przy golu chciałem strzelić na bramkę, a że tak wpadła, to nic tylko się cieszyć. Mogę cieszyć się podwójnie. Z Polonią ładny gol, dzisiaj ładny, wychodzi na to, że jak strzelam to tylko ładnie. Myślę, że czuję się coraz pewniej na boisku i każdy z boku może to zauważyć.

Zobacz jak Tomasz Frankowski wykonywał rzuty karne i jaką kapitalną bramkę zdobył Maciej Makuszewski



- Potwierdziła się znowu nasza słuszna decyzja z Darkiem Dźwigałą, że Makuszewski został w Białymstoku - podkreślał trener Tomasz Hajto na konferencji pomeczowej. - Pokazał, ze na takich zawodników trzeba stawiać od początku do końca, dać im wiarę, bo potrafię się później naprawdę odwdzięczyć fajną grą. W decydujących momentach to zrobił rzut karne i inne sytuacja. W dzisiejszej piłce przyspieszenie i dynamika robią ogromną różnice. Dzisiaj tą różnicę na początku meczu, kiedy źle nam szło, zrobił Maciek Makuszewski. Wierzę, ze dalej będzie tak pracował i mocno stąpał po ziemi. Bo w jego przypadku to toczy się strasznie szybko w tym momencie. Będzie to zawodnik, który z meczu na mecz i z treningu na trening będzie pomagał zespołowi. Jeżeli będzie pomagał zespołowi, to i on sam będzie lepiej wyglądał.

Hajto już na wstępie osiągnął sukces w Jagiellonii. Gdyby nie on, Makuszewski grałby teraz w Widzewie. Poprzedni trenerzy nie dali mu tak się rozwinąć. U Hajty od początku jest wiodącą postacią - w Białymstoku, a nawet w polskiej lidze.

- Wiele się o tym mówiło, byłem już spakowany, żeby jechać do Łodzi. Ale trener Hajto, trener Dźwigała i po części prezes klubu Cezary Kulesza zatrzymali mnie w Jagiellonii. To bardzo dobra decyzja, jak widać - mówił Maciej Makuszewski. Z trenerem Widzewa Radosławem Mroczkowskim, który wychowywał go w SMS Łódź i chciał ściągnąć znowu do Łodzi, nie porozmawiał sobie w piątek. - Przed meczem dwa zdania zamieniliśmy, a po meczu uścisnął mi tylko dłoń, to wszystko

W meczu z Polonią dwa tygodnie temu Makuszewski strzelił ładnego gola. W poprzedniej kolejce - z Lechem Poznań - przeprowadził kilka efektownych rajdów, brał udział w strzeleniu obu bramek. Pierwsza wyglądała jak akcja z 8. min meczu z Widzewem, tylko że z Lechem Kupisz mógł jeszcze podać piłkę do Frankowskiego. Przy drugiej bramce wtedy sam Makuszewski obsłużył z kolei doskonałą asystą Grzegorza Rasiaka.

- Tylko weź wyłącz teraz telefon i trochę w końcu odpocznij, a nie gadasz i gadasz z dziennikarzami - śmiał się trener Hajto, kiedy Makuszewski opuszczał już stadion. Coraz częściej zawodnik jest porównywany do Kamila Grosickiego, który "odżył dla piłki" w Białymstoku i czarował takimi akcjami, jak ta z meczu z Wisłą, kiedy krakowianie na dupach jechali sobie za boisko, próbując blokować strzał Grosika, a ten spokojnie zatrzymał się z piłką, przekładając ją na drugą nogę.

- Fajnie, jeżeli jestem porównywany do takich zawodników, ale chciałbym, żeby nie mówiło się tylko o Grosickiem. Teraz jest Makuszewski - odparł piłkarz i zapewnił, że "palma" od tych wszystkich ochów i achów nad jego grą mu nie odbije. - Nie ma co tutaj popadać w super optymizm. Budują mnie takie mecze jak ten z Widzewem, ale trzeba chodzić twardo po ziemi. Zaraz zagram słabiej i nikt nie będzie o dobrych meczach pamiętał. Cieszę się, że gram dobrze, strzeliłem gola, miałem udział przy pierwszej bramce. Miałem jakiś wpływ na wynik drużyny, to się liczy. Czekam na kolejne spotkania.