Wywalczył karnego, a miał nie grać, bo zamiast karnego, dostał kartkę

Tomasz Kupisz w piątkowym meczu z Widzewem Łódź mógł w ogóle nie wystąpić. Sędzia poprzedniego meczu Jagiellonii uznał, że białostocki skrzydłowy próbował wymusić rzut karny i ukarał go żółtą kartką - czwartą w tym sezonie
Przed tygodniem w sobotę Jagiellonia podejmowała Lecha Poznań. W końcówce tamtego spotkania, przy stanie 2:0, bramkarz gości Jasmin Burić faulował w polu karnym Tomasza Kupisza. Sędzia Paweł Raczkowski uznał, że białostoczanin symulował i pokazał mu żółtą kartkę. Arbiter z Warszawy ogólnie w Białymstoku nie popracował za dobrze, ale w tej sytuacji większe pretensje należało mieć do jego asystenta, który zza linii bocznej musiał sytuację widzieć lepiej. Ponadto Kupisz sam zapracował na tą pomyłkę, wcześniej nieraz próbował wymusić karnego.

Jagiellonia odwołała się od kartki i w środę Komisja Ligi orzekła, że Kupisz może grać w piątek z Widzewem. W 65. min spotkania rezerwowy Marcin Burkhardt popisał się bardzo dobrym podaniem, do czającego się w linii obrony łodzian skrzydłowego. Kupisz został sfaulowany prze Dudu. Sędzia ukarał Brazylijczyka drugą żółtą kartką, a Tomasz Frankowski mógł egzekwować drugą jedenastkę w spotkaniu. Było 3:1 i po meczu.

- Trochę ulżyło na pewno - komentował Kupisz. - Tomek Frankowski śmiał się jeszcze ze mnie, mówił: widzisz, dopiero jak jestem na boisku, to gwiżdżą karne. Unikam teraz sędziów. W ogóle staram się nie odzywać, żeby tej czwartej kartki nie dostać.

- Mecz od początku dobrze się dla nas ułożył - opowiadał piłkarz Jagiellonii. - Brawa dla Maka za to, że wywalczył tego pierwszego karnego. Trochę ta kontrowersyjna decyzja sędziego o czerwonej kartce nam pomogła. Niekoniecznie musiał sięgać po czerwień. Później była chwila dekoncentracji, ale wróciliśmy na własne tory. Thiago Cionek strzelił bramkę na 2:1, chyba pierwszą od dłuższego czasu po stałym fragmencie gry, że nie był to karny. Na pewno zeszło w końcu ciśnienie z Thiago, bo do tej pory chyba mu się to nie udało. Maciek Makuszewski po raz kolejny udowodnił, że jest w bardzo dobrej formie. Brawa dla niego, ale myślę, że cały zespół pomaga, bo byliśmy w dołku. Ale fakt, to Maciek ciągnie nam tą grę. Co do mojej gry, to zawsze znajdę w niej mankamenty. Nie był to idealny występ, mam nad czym pracować. Ale cały zespół gra coraz lepiej. Dłużej utrzymujemy się przy piłce. Dzięki kolejnemu zwycięstwu, mamy więcej pewności . To się udziela wszystkim.

W poniedziałek za tydzień białostoczan czeka wyjazdowy mecz w Lubinie.