Sport.pl

Tako rzecze Tomasz Frankowski: - Karnego można strzelić albo przestrzelić

Napastnik Jagiellonii w piątek strzelił swoje gole numer 158 i 159 w historii występów w ekstraklasie. Do podium najlepszych strzelców w historii ligi brakuje mu jeszcze ośmiu trafień.
W 20. min w polu karnym Widzewa faulowany był Maciej Makuszewski. Tomasz Frankowski spokojnie czekał z dwie minuty aż sędzia da znak do strzału - czekał aż boisko opuści Hachem Abbes, który ujrzał czerwoną kartkę. Następnie ze stoickim spokojem poczekał aż bramkarz Maciej Mielcarz skieruje się w jeden róg swojej bramki i wtedy strzelił w drugi. Po czym kapitan Jagiellonii zrobił żółwika z synem Fabianem, podającym piłki zawodnikom, a następnie zarządził kołyskę dla trenera Dariusza Jurczaka z okazji narodzin kolejnego syna.

W 65. min z kolei w "16" łodzian sfaulowany został Tomasz Kupisz. Tym razem nie było trzeba tyle czekać na egzekucję. Dudu Paraiba, do którego najwięcej pretensji miał trener Widzewa Radosław Mroczkowski, po drugiej żółtej kartce szybciutko zabrał się z boiska. Frankowski strzelił niemal identycznie - wyczekał Mielcarza i strzelił w drugi róg.

Więcej sytuacji bramkowych białostocki strzelec nie miał. Ale takie mecze muszą być przyjemne, skoro można dwukrotnie strzelić do siatki z "11".

- No właśnie strzelić, bo równie dobrze można przestrzelić - powiedział bialystok.sport.pl Tomasz Frankowski. - Rzeczywiście dzisiaj nasi skrzydłowi Maciek Makuszewski i Tomek Kupisz bardzo dobrze się zaprezentowali. Zrobili nam po rzucie karnym. Świetnie się ogólnie współpracowało, choć trzeba przyznać, że Widzew, szczególnie do przerwy, stawiał nam ciężkie warunki. Dzięki temu, że sędzia nie bał się gwizdać i myślę, że podejmować słuszne decyzje, w drugiej połowie grało się już nam zdecydowanie łatwiej i przyjemniej.

To czwarty i piąty gol Frankowskiego w tym sezonie z rzutu karnego, a strzelił ich już w sumie 12. Na początku rozgrywek z 11 m dwukrotnie pokonał bramkarza Podbeskidzia w Bielsku-Białej, a następnie Cracovii w Białymstoku. Jeszcze w sierpniu zmarnował jednak taką wyśmienitą okazję na początku meczu w Chorzowie. Znacznie gorszy pod tym względem okres miał jednak przed rokiem, kiedy Jagiellonia trenera Michała Probierza pogrążała się w kryzysie. Nie potrafił wykorzystać kilku karnych. Stwierdził nawet wtedy: - Już trzeba dać szansę innym.

Tak więc później jedną jedenastkę wykorzystał Tadas Kijanskas (obecnie zawodnik Korony Kielce), a kolejną zmarnował Marcin Burkhardt. O początku tego sezonu już wspominaliśmy. Warto jeszcze dodać, że pod koniec rundy jesiennej jednego karnego na gola zamienił Alexis Norambuena, pod tym względem bezbłędny na treningach. Uczynił to w Łodzi, na ŁKS-ie, gdzie Frankowski nie zagrał.

- Jakieś wątpliwości w życiu na pewno były, czy podchodzić do karnych, ale w tym sezonie takich nie pamiętam - komentował Tomasz Frankowski. - Czuję odpowiedzialność za drużynę i nie ma potrzeby zmieniania niczego, jeśli strzelam do bramki. Jeśli przestrzelę, wtedy będziemy się martwić.

Białostockiego piłkarza do trzeciego w klasyfikacji wszechczasów Gerarda Cieślika dzieli osiem goli. Za tydzień w poniedziałek Jagiellonia gra w Lubinie. W tym sezonie Frankowski na wyjeździe trafiał do bramki tylko w Bielsku-Białej.

Więcej o: