Reprezentacja to tabu - rozmowa z Tomaszem Bandrowskim

Wygraliśmy dopiero dwa mecze. Wygrywałem dużo więcej i to na zdecydowanie wyższym poziomie sportowym. Wiem, ile musiałem się napracować, żeby wcześniej dostać powołanie do reprezentacji
Paweł Orpik: Trener Tomasz Hajto stwierdził, że na miejscu Franciszka Smudy nie zastanawiałby się nad powołaniem Tomasza Bandrowskiego.

Tomasz Bandrowski: Nie zajmuję się czytaniem gazet, raczej nie zaglądam do internetu. Trener mi tego nie powiedział, więc trudno mi się do tego odnieść.

Jakbyś dostał powołanie, zdziwiłbyś się?

- Tak, bo na dzisiaj nie zasługuję na to, aby być w kadrze. Moja dyspozycja nie jest jeszcze na tyle dobra.

Nie jesteś zbyt krytyczny wobec siebie? Po każdym meczu mówisz, że jeszcze nie zagrałeś tego, co byś chciał, że czegoś ci brakuje. Po meczu z Lechem stwierdziłeś, że może wynika to z innego - niż ten, do którego przyzwyczaiłeś się w Poznaniu - stylu gry w Białymstoku.

- Chodziło mi o to, że Jagiellonia nie jest w tej chwili klubem, który walczy o mistrzostwo Polski. Tu nie ma tej dynamiki gry, do której przyzwyczaiłem się w Lechu Poznań.

To nie jesteś zbyt krytyczny?

- Wygraliśmy dopiero dwa mecze. Wygrywałem dużo więcej i to na zdecydowanie wyższym poziomie sportowym. Dlatego nie ma co teraz robić żadnego halo o reprezentacji. Trzeba być krytycznym, a właściwie jest to obiektywna samoocena. Tabela mówi za nas, gdzie selekcjoner powinien szukać alternatyw. Teraz bardzo dobrze wyglądają zawodnicy w Koronie Kielce. Dobrze wystartowały Legia Warszawa, czy Ruch Chorzów. Trener może powołać nawet zawodnika z I ligi, ale my wygraliśmy raptem dwa mecze. Długa droga przede mną do kadry. Wiem, ile musiałem się napracować, żeby wcześniej dostać powołanie. Za dużo już rozmawiamy o czymś, co nie ma zupełnie sensu.

To trener Hajto docenia cię w swoich wypowiedziach. Podkreśla twój profesjonalizm, stawia za wzór dla innych zawodników w klubie...

- Ale to tak, jakby powoływać Łukasza Jamroza z Korony po jednym występie z Jagiellonią, kiedy strzelił nam dwie bramki [później zagrał w ekstraklasie już tylko w dwóch spotkaniach po połowie - red.]. To za mało. Dobre występy trzeba powielać. Trudno mi powiedzieć, jak zachowałbym się teraz w kadrze. W nogach trzeba mieć kilkanaście spotkań w wysokim tempie, żeby poczuć się naprawdę silnym. Tego nie mam i dlatego nie mogę dzisiaj w kadrze zaistnieć. Są oczywiście jakieś pozytywy - o tym, że koledzy mogą mnie podpatrywać usłyszałem od trenera osobiście i to jest miłe. Ale kadra dla mnie jest tematem tabu. Koncentruję się na Jagiellonii, żeby zapewnić nam spokój i utrzymanie.

Z Franciszkiem Smudą kontaktu nie masz?

- Żadnego.

To jesteś zadowolony z ostatnich swoich występów?

- Z meczu z Lechem Poznań. Drużyna jakoś inaczej do niego podeszła. Każdy miał w sobie ogromną motywację, żeby walczyć na boisku. Był taki moment, że można było odczuć satysfakcję. Ale w przekroju wszystkich tych spotkań, które udało mi się zagrać, to muszę przyznać, że ta dyspozycja nie była na tyle dobra, żeby być z niej zadowolonym.

Potrafisz się cieszyć z tego, że jesteś w Jagiellonii, a nie w Lechu?

- Chciałem być dalej w Lechu, ale życie potoczyło się tak, że jestem tutaj. Jestem wdzięczny Jagiellonii za to, że wyciągnęła do mnie pomocną dłoń. Jestem pozytywnie nastawiony i absolutnie nie myślę o tym, czy warto byłoby zamienić Jagiellonię na Lecha. To już nie wróci. Są inne wartości, jak piłka. W każdym klubie człowiek doznaje czegoś pozytywnego i negatywnego. Ta zmiana zaczyna być pozytywna.

Czego ci brakuje najbardziej w Białymstoku, w porównaniu do Poznania?

- Jeśli chodzi o miasto, to naprawdę niczego. Bardzo pozytywnie się tutaj zaskoczyłem. Fajne miasto, poukładana infrastruktura - drogi, galerie.

Jechałeś tu pewnie jak na Białoruś?

- Dokładnie. Nie miałem znajomych, którzy by tu byli wcześniej. Jedynie Przemka Trytko [wypożyczony z Jagiellonii do Polonii Bytom], który o mieście wypowiadał się pozytywnie. Przekonałem się o tym sam. Brakuje mi ludzi, z którymi pracowałem przez tyle lat. Tego szkoda. Powrót na boisko po długiej kontuzji najlepiej odbywałby się wśród znajomych, byłoby mi łatwiej. Ale tutaj atmosfera wśród zawodników jest naprawdę rewelacyjna. Czuję się, jakbym był wśród chłopaków z Lecha Poznań. Cieszę się, że to się tak ułożyło.

Mówisz o tym, że koncentrujesz się na utrzymaniu w ekstraklasie. Nie przesadzajmy - Jagiellonia ma 11 punktów przewagi nad miejscami spadkowymi, a Cracovia i ŁKS Łódź prezentują się fatalnie.

- Życie mnie tak nauczyło. Czasem wydaje się, że pewny jest awans, a można spaść z ligi. Życie piłkarskie powinno się opierać na pokorze. Jak zaczniemy żyć świadomością, że się utrzymaliśmy, może zapanować za duży luz, coś nam umknie i zaczniemy nerwowo podchodzić do gry z kolejki na kolejkę i nic nam przez to nie będzie wychodzić. Piłka uczy pokory, mnie nauczyła. Trzeba grać, póki jest się w tej grze. Mam nadzieję, że w Lubinie potwierdzimy, że utrzymanie nam się należy. Będziemy dalej budować zespół i grać jak ostatnio.

Czy z zawodników, którzy są w Jagiellonii, można stworzyć drużynę walczącą o najwyższe cele.

- Mamy pewnie najmłodszą drużynę w ekstraklasie. Nie brakuje zawodników bardzo młodych, poniżej 23. roku życia. To wróży ogromny potencjał na następny już sezon. Jeśli ci zawodnicy tu zostaną, a drużyna będzie się rozwijać, to byłaby szansa.

Kto z tych młodych może zawojować ligę?

- Bardzo dobrymi chłopakami są Łukasz Tymiński i Tomek Kupisz. Nie tylko mają w sobie potencjał piłkarski, młodzieńczą zaciętość, ambicję. Do tego są bardzo stonowani i ułożeni. W takim wieku wiedzą już dokładnie czego chcą. Mają inteligencję i mogą być w niedalekiej przyszłości pierwszoplanowymi postaciami w ekstraklasie.

O Maćku Makuszewskim lepiej w klubie nie mówić po jego ostatnich rewelacyjnych występach? Jego nie wymieniłeś.

- Maciek ma charakter dosyć szalonego zawodnika - tak to określę. Niczym się nie przejmuje, robi tak, jak mu idzie. To może być dobre, ale czasami fantazja bez pomyślunku na dłuższą metę taka nie jest. Sam kiedyś niczym się nie przejmowałem i dopiero jak dostawałem gonga w tył głowy, musiałem sobie uświadamiać, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Wydaje mi się, że Maciek potrzebuje z pół roku dojrzewania po sukcesach, jakie zaczął osiągać. Zobaczymy, jak się zachowa. Jeżeli będzie wyciągał odpowiednie wnioski, może być zawodnikiem, który też wybije się z boisk ekstraklasy.

Wspomniałeś o Łukaszu Tymińskim, a na boisko po kontuzji wrócił również Rafał Grzyb, z którym - z tego co słyszałem - lubisz mieszkać podczas wyjazdów. Z kim tobie gra się lepiej?

- Życie nauczyło mnie tego, że nie należy oceniać kolegów z boiska. Decyzje podejmuje trener. Każdy z tych graczy jest profesjonalistą, mimo że Łukasz jest jeszcze młody wiekiem. Ale ma duży potencjał, poza boiskowy też, taką mądrość, która przydaje się na placu gry. Rafałowi też niczego nie brakuje. Każdy z nich jest bardzo wartościowym zawodnikiem.

Gazet nie czytasz, a mecze oglądasz?

- Czasami.

Zagłębie Lubin ostatnio widziałeś?

- Nie. Mam taką zasadę, że patrzę przede wszystkim na własną grę i swojej drużyny.

Na wyjazdach jeszcze wiosną nie wygraliście. Dobrze wiesz, że Jagiellonii wcześniej też nie szło poza swoim boiskiem.

- Mam taką świadomość. Jedziemy do Lubina dwa dni przed spotkaniem. Wcześniej jechaliśmy na każdy mecz walczyć na zasadzie śmierć lub życie, z ogromną presją, że potrzebujemy punktów. Teraz udało się nam zdobyć sześć punktów u siebie i mamy trochę komfortu psychicznego. Może dzięki temu złapiemy trochę fantazji, zagramy bez stresu. To może wpłynąć na wygraną z Zagłębiem.

Reprezentacji też nie oglądasz?

- Oglądam, ale to temat tabu. Musi być powtarzalność meczów na wysokim poziomie. Musisz czuć się faworytem, jak zaczynasz grać. Jeżeli taka świadomość zacznie dominować w naszych głowach, to byłaby to namiastka tego, co miałem w Lechu. Jechaliśmy wszędzie prowadzić grę. Jeżeli tak będzie w Jagiellonii, to właśnie będzie skok wyżej i wtedy można myśleć o reprezentacji. Nie możemy jechać do Lubina z nastawieniem, żeby tylko nie przegrać, z taką mentalnością obronną, żeby jedynie zrobić swoje i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Potrzebna jest mentalność zwycięzcy.

Przed meczem z Zagłębiem jej nie czujesz?

- Nie - z tego względu, że za nami są tylko dwa zwycięskie mecze. To nie daje nam pewności niezbędnej do tego, że nawet gdybyśmy jechali 1200 km, to wiem, że wyjdziemy na boisko i mamy tak mocną ekipą, że możemy wygrać z każdym. Były mecze wcześniejsze, gdzie różne błędy popełniliśmy. Potrzebujemy powtarzalności przez sześć meczów, z których z pięć wygramy, jeden zremisujemy - na przykład. To byłby sygnał, że stworzyła się mentalność zwycięzcy.

Na zdrowie już nie narzekasz?

- Przy starciach z rywalem czasem podświadomie myślę, jak się ustawić, aby tą wyleczoną stronę ochronić, żeby coś się nie odnowiło. Póki coś takiego nie wyłączy się w głowie, to jeszcze nie mogę powiedzieć o swobodzie w grze.

Tomasz Bandrowski

Środkowy pomocnik. 18 września skończy 28 lat. Po zdobyciu mistrzostwa Polski juniorów z Gwarkiem Zabrze, w 2003 r. trafił do Energie Cottbus. W sezonie 2005/06 rozegrał już 21 meczów w drugiej Bundeslidze - w zespole, który wywalczył awans. W pierwszym sezonie w Bundeslidze zagrał 12 razy, w drugim już ani razu i na jego półmetku przeszedł do Lecha Poznań. Tam grał przez trzy lata od 2008 r. Zdobył mistrzostwo i Puchar Polski. Ma na koncie siedem występów w reprezentacji Polski. W grudniu 2010 r. zagrał ostatni raz w Lechu. Później zaczął się leczyć, najpoważniejszy był uraz stawu biodrowego. Kiedy w styczniu Tomasz Bandrowski mógł podjąć treningi z zespołem, w Poznaniu usłyszał, że jest niepotrzebny. Dołączył do Jagiellonii na obozie w Turcji. Na razie ma kontrakt do 30 czerwca.



Program 24. kolejki

Piątek: GKS Bełchatów - Lechia Gdańsk (18); Wisła Kraków - Legia Warszawa (20.30).

Sobota: Widzew Łódź - Ruch Chorzów (13.30); Podbeskidzie Bielsko-Biała - ŁKS Łódź (15.45); Lech Poznań - Cracovia (18).

Niedziela: Górnik Zabrze - Korona Kielce (14.30); Polonia Warszawa - Śląsk Wrocław (17).

Poniedziałek: Zagłębie Lubin - Jagiellonia Białystok (18.30).

Tabela ekstraklasy

1. Legia Warszawa234437-13
2. Śląsk Wrocław234238-24
3. Ruch Chorzów234135-22
4. Korona Kielce234128-20
5. Polonia Warszawa233827-23
6. Lech Poznań233532-18
7. Wisła Kraków233322-19
8. Podbeskidzie B.-B.233322-26
9. Widzew Łódź233220-21
10. Górnik Zabrze232926-26
11. Jagiellonia232927-35
12. GKS Bełchatów232527-26
13. Zagłębie Lubin232423-37
14. Lechia Gdańsk2321
15. ŁKS Łódź231815-42
16. Cracovia231713-30
Mistrz Polski zagra w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, dwie kolejne drużyny - Ligi Europejskiej. Do I ligi spadną dwa zespoły