Jagiellonia zagra w Bełchatowie. A, że będzie to piątek trzynastego to...

Trzynastego i do tego w piątek podobno wszystko zdarzyć się może. Możliwa jest więc też wygrana Jagiellonii w meczu wyjazdowym. Tym bardziej, że z ostatnich starć z GKS-em Bełchatów białostoczanie najgorszych wspomnień nie mają
Mecze na wyjeździe to od dawna pięta achillesowa piłkarzy z Białegostoku. Nie inaczej jest oczywiście w obecnym sezonie. Białostoczanie wygrali dotychczas tylko jeden pojedynek na obcym obiekcie. W ostatnim spotkaniu przed zimową przerwą pokonali 1:0 w Gdańsku Lechię. Wiosną przegrali 0:2 w Kielcach z Koroną, zremisowali bezbramkowo w Krakowie z Cracovią, ponieśli porażkę 1:4 w Warszawie z Polonią oraz 1:2 w Lubinie z Zagłębiem.

W piątek czeka ich starcie w Bełchatowie. Czy możliwa jest pierwsza wiosenna wygrana na wyjeździe?

Z ostatnich starć z GKS-em białostoczanie nie mają najgorszych wspomnień, ale jak to bywa w ich przypadku miłe są przede wszystkim po występach na własnym stadionie. Jak można wyczytać na oficjalnej stronie internetowej klubu z Bełchatowa piątkowa potyczka będzie 22 spotkaniem obu drużyn, dziesiątym w ekstraklasie. W ostatnich pięciu białostoczanie nie doznali porażki. Problem w tym, że wygrywali tylko na własnym stadionie, a w zwycięskich spotkaniach gole strzelał Tomasz Frankowski, kapitan Jagiellonii w piątek nie zagra, gdyż rozpoczął dopiero rehabilitację po kontuzji. Jeżeli chodzi o ostatnie potyczki z GKS-em w Bełchatowie to dwie poprzednie zakończyły się remisem. Czy to znaczy, że w piątek też konfrontacja zakończy się podziałem punktów? A może z uwagi na to, że w piątek będzie trzynastego, a to nie zdarza się przecież często, to też białostoczanie zainkasują na wyjeździe trzy punkty, czego przecież też nie czynią seryjnie?