Podróż z Bełchatowa do Białegostoku po porażce Jagiellonii męcząca jak do Brazylii

Piłkarze Jagiellonii znowu słabo wypadli w spotkaniu wyjazdowym - w piątek już w 7. min meczu z GKS-em Bełchatów przegrywali 0:2. Białostocki obrońca Thiago Cionek czwarty sezon występuje w żółto-czerwonej koszulce, więc mógł przyzwyczaić się do takiego obrotu spraw...
- Jeżeli w siedem minut dostaje się dwie bramki, to musi być coś nie tak - komentował niespełna 26-letni Brazylijczyk z polskim obywatelstwem w rozmowie z jagiellonia.pl (serwisem internetowym klubu). - Przy pierwszym kapitalnym uderzeniu Marcina Żewłakowa niemożliwa była żadna reakcja z naszej strony, ale przy drugiej bramce powinniśmy zachować się nieco inaczej. Pierwszą piłkę przegraliśmy, ale później powinna być asekuracja, której niestety nie było. Ciężko jest się podnieść w takiej sytuacji na boisku rywala. Po przerwie staraliśmy się lepiej rozgrywać piłkę, ale nie udało się nic odrobić, a tym bardziej dwie bramki. Dla nas było to zbyt trudne, aby wyjść z tej sytuacji.

Białostoccy piłkarze mają dość odpowiadania na pytanie o słabe wyjazdy w swoim wykonaniu, ale wciąż muszą to robić.

- Po każdej porażce podróż do Białegostoku jest dla nas mecząca, to dla mnie coś takiego jakbym leciał do Brazylii - mówił Thiago Cionek. - Musimy jednak jakoś sobie z tym poradzić. Mamy teraz mecz u siebie, gdzie gramy zdecydowanie lepiej i jest nadzieja na trzy punkty.

Pod nieobecność kontuzjowanego Tomasza Frankowskiego i pauzującego za kartki Tomasza Kupisza Cionek pełnił w piątek funkcję kapitana Jagiellonii.

- U trenera Tomasza Hajty byłem kapitanem pierwszy raz. Jeżeli trener ma zaufanie, to jest dodatkowa motywacja, by jeszcze więcej dać z siebie na boisku - powiedział białostocki obrońca.

Więcej o: