Sport.pl

Ostatni etap Legii z pole position. W pierwszym zakręcie czai się Jagiellonia

Obecną sytuację w lidze możemy porównać do wyścigu F1. Wywalczyliśmy pole position, ale musimy je jeszcze obronić. Nie wystarczy wcisnąć gaz do dechy, ponieważ przed nami jeszcze pit stopy i zakręty - stwierdził trener Maciej Skorża przed meczem z Jagiellonią, pierwszą przeszkodą na torze Legii do mistrzostwa Polski.
W czołówce ekstraklasy na jej finiszu powstał duży ścisk. Po wygranych spotkaniach z tej kolejki na punkt do Legii zbliżyły się Korona Kielce i Lech Poznań. Stołeczna drużyna wciąż pozostaje jednak na czele tabeli, bowiem Ruch Chorzów w sobotę ledwie zremisował z ŁKS-em Łódź. Wciąż może stracić prowadzenie, nim rozpocznie w niedzielę mecz z Jagiellonią - jeśli Śląsk Wrocław pokona u siebie Zagłębie Lubin.

Tak czy owak karty w lidze rozdają podopieczni Macieja Skorży. Tyle, że w lidze od zimowej przerwy spisują się w kratkę. Ostatnio przegrali na Łazienkowskiej 0:1 z Lechem Poznań, a kolejkę wcześniej zremisowali w Łodzi z Widzewem. Pozytywnej energii - jak to określa trener Skorża - ma dodać Legii wtorkowy sukces w Pucharze Polski. Warszawianie odłożyli świętowanie na zakończenie ostatniego meczu ligowego. Od środy niemal w komplecie (bez Michala Hubnika) szykowali się do starcia z Jagiellonią. Już w meczu pucharowym do gry po kontuzjach wrócili Michał Żewłakow, Danijel Ljuboja i Michał Żyro.

- Real Madryt wygrał na wyjeździe z Barceloną i wydawało się, że to ten zespół uskrzydli i zmiażdżą Bayern Monachium w Lidze Mistrzów. Rzeczywistość okazała się brutalna, stało się inaczej. Piłka dlatego jest piękna, że w niej nigdy nic nie wiadomo - tak trener Jagiellonii Tomasz Hajto odpowiedział na pytanie, czy zdobycie pucharu dodatkowo uskrzydli Legię.

Białostoczanie też mogą wystąpić w niedzielę w optymalnym składzie. Brutalnie sfaulowany przez bramkarza Górnika Zabrze przed tygodniem Maciej Makuszewski wciąż odczuwa ból w zbitej nodze, ale żartuje sobie, że w Warszawie może zagrać nawet bez nogi. Od czwartku normalnie trenował z kolegami.

Jagiellończycy nie grają już w lidze o nic, lecz na mecze z Legią nie trzeba ich zbytnio mobilizować. Dla ich kibiców, którzy wybierają się licznie do Warszawy, to mecz numer jeden w sezonie. Specjalnie pofatygowali się w czwartek na trening swoich piłkarzy, aby o tym przypomnieć.

Mimo wszystko trudno stawiać na Jagiellonię jakiekolwiek pieniądze w spotkaniu na stadionie Legii. Gorszej drużyny w meczach wyjazdowych w lidze nie ma (sześć punktów w sezonie). Po dobrym pojedynku u siebie żółto-czerwoni za każdym niemal razem nieporównywalnie gorzej spisują się poza Białymstokiem. Do tego przypomnieć trzeba, że z ośmiu spotkań w Warszawie z Legią zaledwie jedno zremisowali.

- Dla takich drużyn mecz z Legią w Warszawie jest jednym z kulminacyjnych momentów w sezonie. Goście zrobią wszystko, aby wydrzeć nam tytuł mistrzowski, więc nie spodziewam się, aby którykolwiek zawodnik białostockiej ekipy pamiętał o tej serii. O statystykach nie myślę, bo one nie mają znaczenia - podkreśla Maciej Skorża.

- Powiem tak - w końcu chcemy wygrać mecz na wyjeździe. Gramy bez najmniejszej presji, już wygraliśmy w ten sposób mecz z Górnikiem Zabrze. Chcemy udowodnić wszystkim, że bardzo chcemy się rozwijać, że każdy mecz jest dla nas nowym doświadczeniem i największą motywacją do pracy - twierdzi z kolei Tomasz Hajto.

Mecz rozpocznie się o godz. 17. Będziemy go relacjonować w internecie.

Więcej o: