Sport.pl

Jagiellonia zremisowała 1:1 w Warszawie z Legią

Piłkarze Jagiellonii po golu Tomasza Frankowskiego prowadzili 1:0 w Warszawie z Legią. Niestety ich radość trwała bardzo krótko. Po chwili wyrównał bowiem Danijel Ljuboja. Ostatecznie białostoczanie wywalczyli punkt, co jak na mecz wyjazdowy z liderem jest dobrym wynikiem
Białostoczanie w ostatnich meczach sezonu grają w zasadzie bez żadnej presji. Spadek z ligi im nie grozi, awans do europejskich pucharów również. Inaczej przedstawia się natomiast sytuacja zespołów z którymi przychodzi im rywalizować w ostatnich kolejkach. Legia i Śląsk Wrocław walczą o mistrzostwo, ŁKS Łódź o pozostanie w lidze.

- My nie przyjechaliśmy do Warszawy odbierać nikomu mistrzostwa. Chcemy udowodnić, że potrafimy wygrać na wyjeździe - stwierdził jednak przed meczem z Legią Tomasz Hajto, a pod jego wodzą Jagiellonia na obcym boisku nie odniosła jeszcze zwycięstwa.

Szkoleniowiec białostoczan w niedzielę desygnował do gry ten sam skład, który dał wygraną w ostatnim meczu (2:1 na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze). Również trener Maciej Skorża nie dokonał żadnej zmiany w swym zespole w porównaniu do ostatniej potyczki (3:0 z Ruchem Chorzów w finale Pucharu Polski).

Spotkanie rozpoczęło się od... przerwy. Kibice Legii zasypali bowiem serpentynami pole karne pod bramką Grzegorz Sandomierskiego i trzeba było je posprzątać. Gdy już wznowiono grę dobre akcje przeprowadzili białostoczanie. Najpierw rajdem popisał się Maciej Makuszewski, a następnie Jagiellonię na prowadzenie mógł wyprowadzić Tomasz Frankowski. Obie sytuacje zakończyły się jednak niepowodzeniem. Mimo to w pierwszej połowie spotkania białostoczanie spisywali się naprawdę dobrze. Grali jakby był to mecz na ich własnym stadionie, a nie na obcym obiekcie, gdzie zazwyczaj spisują się słabo.

W pierwszej części gry nie zachwycili z kolei gospodarze. Ich akcje były skutecznie przerywane, a przodował w tym Thiago Cionek. Co prawda zawodnicy Legii mieli sporo rzutów rożnych, ale w zasadzie nic z nich nie wynikało. Dopiero w końcówce pierwszej części gry po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu głową strzelał Danijel Ljuboja, ale uderzenie było niecelne.

- Spodziewaliśmy się więcej po Legii, chociaż my też nie gramy super meczu - stwierdził schodząc na przerwę Marcin Burkhardt.

- Na boisku dajemy z siebie wszystko. W drugiej połowie musimy przyspieszyć tempo i zdobyć gola - to z kolei Janusz Gol, pomocnik Legii.

Drugą część spotkania oba zespoły rozpoczęły bez zmian. Zmianie uległ natomiast w końcu wynik. Najpierw bardzo dobrą akcję przeprowadziła Jagiellonią. Sygnał do ataku dał Rafał Grzyb. Zagraną przez niego piłkę w pole karne dośrodkował Luka Pejović. Tam rewelacyjnie odnalazł się Frankowski. Kapitan Jagiellonii, który w poprzednim meczu zaliczył dwa trafienia, teraz dołożył kolejne. Na listę strzelców wpisał się po strzale głową i tym samym zdobył swą 15. bramkę w tym sezonie, a 162. w historii swych występów w ekstraklasie.

- Trzeba przyznać, że doskonale dośrodkował Luka Pejović i wypadało umieścić piłkę w siatce - stwierdził skromnie Frankowski, który na pytanie czy przyjmie propozycję przedłużenia kontraktu z Jagiellonią odparł: - Chyba tak.

Niestety radość białostoczan po zdobytym golu nie trwała długo. Po chwili do wyrównania strzałem z rzutu wolnego doprowadził Ljuboja.

Później Frankowskiego zmienił Nika Dzalamidze. Na boisku pojawił się też Dawid Plizga, dla którego był to pierwszy występ po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Pomocnik mógł zaliczyć rewelacyjne wejście. Nie wykorzystał jednak kapitalnej sytuacji do zdobycia gola. Górą był bowiem Dusan Kuciak.

Kapitalne wejście mógł mieć też Ismael Blanco, ale w tym wypadku czujny był Grzegorz Sandomierski i to dwukrotnie. Bramkarz Jagiellonii bardzo dobrze spisał się też przy strzale innego rezerwowego Nacho Novo.

Białostoczanie kończą mecz w osłabieniu, gdyż czerwoną kartką został ukarany Luka Pejović.

- W końcówce Legia przycisnęła i mogła wygrać. Remisem jesteśmy usatysfakcjonowani - podsumował pojedynek Frankowski.

Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok 1:1 (0:0)

Strzelcy bramek: Danijel Ljuboja (63.) - Tomasz Frankowski (61.).

Legia : Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow, Astiz, Wawrzyniak - Gol, Vrdoljak - Kucharczyk (69. Novo Ż ), Radović, Żyro (81. Blanco) - Ljuboja.

Jagiellonia : Sandomierski Ż - Norambuena Ż , Cionek Ż , Porębski, Pejović Ż-Cz - Bandrowski, Grzyb Ż - Kupisz, Burkhardt (69. Plizga), Makuszewski Ż (90. Arzumanjan) - Frankowski (65. Dzalamidze).

Sędziował (jako główny) Dawid Piasecki ze Słupska.

Więcej o: