Karol Mackiewicz mógł jechać z Jagiellonią do Wrocławia, ale nie było z nim kontaktu

Wczesnym rankiem 19 piłkarzy i trenerzy Jagiellonii pociągiem wyjechali z Białegostoku na czwartkowe spotkanie we Wrocławiu ze Śląskiem.
Białostocka drużyna ma problemy kadrowe. Po meczu na stadionie Legii Warszawa (1:1) z powodu nadmiaru kartek z gry we Wrocławiu wykluczeni są boczni obrońcy - Alexis Norambuena i Luka Pejović. Kontuzji doznał też rezerwowy napastnik Jan Paweł Pawłowski. To również spora strata, bo nie wiadomo, czy ze Śląskiem będzie w stanie zagrać najlepszy strzelec Jagiellonii Tomasz Frankowski, borykający się z problemami zdrowotnymi.

Dlatego trenerzy żółto-czerwonych postanowili zabrać ze sobą na ostatni wyjazd w tym sezonie 19 zawodników, z czego jeden nie znajdzie się w protokole meczowym. Po ostatnim zachowaniu w spotkaniu Młodej Ekstraklasy - czerwone kartki za uderzenie rywala - nawet na treningu z pierwszą drużyną nie chcą oglądać Ermina Seratlicia i Meraba Gigauri. Znowu poza kadrą meczową znalazł się Marko Cetković, tak więc jego los w Jagiellonii też jest raczej przesądzony, chociaż ma ważny kontrakt jeszcze przez dwa lata.

Z drugiej strony to samo ostatnio można było powiedzieć o Robercie Arzumanjanie, ale w końcu trenerzy stwierdzili, że pozytywnie zmienił podejście do treningów. Nie tylko jedzie do Wrocławia, ale ma duże szanse na grę od pierwszej minuty.

Do zespołu na mecz ze Śląskiem wrócili ponadto Luka Gusić i Paweł Nowotka - zimowe nabytki, które nie sprawdziły się na poziomie ekstraklasy. Ale szkoleniowcy przede wszystkim chcieli sięgnąć w końcówce sezonu po białostocką młodzież. Tak jak informowaliśmy już w poniedziałek, do Wrocławia jadą dwaj 16-latkowie: Emil Łupiński i Karol Buzun. Jeśli któryś z nich zadebiutuje w ekstraklasie, będzie najmłodszym zawodnikiem Jagiellonii na tym poziomie rozgrywek. Buzun byłby też najmłodszym w rozgrywkach tego sezonu.

Przez kontuzję odniesioną na zgrupowaniu reprezentacji Polski szansa obok nosa przeszła 18-letniemu Adamowi Radeckiemu. Do Wrocławia miał też jechać Karol Mackiewicz, wyróżniający się w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy (nie zapominajmy, że kontuzjowani są Damian Kądzior i Grzegorz Arłukowicz), który już wiosną był zapraszany na treningi z drużyną ekstraklasy. Niestety trenerzy nie dodzwonili się do niego ani w niedzielę wieczorem, ani w poniedziałek rano (w tzw. ośrodku treningowym w Pogorzałkach należało być o 9).

- Był plan zabrania Mackiewicza, ale tak często zmienia numery telefony, że sam może być winny teraz. Byłby w tej kadrze prawdopodobnie - mówi trener Tomasz Hajto. - Zabieramy dwóch innych chłopaków, którzy się wyróżniają w młodzieżowej piłce. Emil już był z nami w okresie przygotowawczym, zrobił duże postępy. Jest zawodnikiem bardzo twardym, tacy są potrzebni. "Baza" [Buzun poprosił szkoleniowca, aby tak do niego mówił - red.] to zawodnik bez kompleksów, skoro przyszedł do pierwszego zespołu i nie odstępuje od reszty zespołu. Jeśli są kartki, kontuzje, to trzeba dać szanse młodszym. Słyszałem komentarz, że powinniśmy sięgać do Młodej Ekstraklasy, bo tam są lepsi zawodnicy niż w juniorach [Łupiński i Buzun grają w juniorach młodszych]. Chodzę na mecze i treningi tej drużyny. Dwóch - trzech zawodników wzięliśmy na treningi, ale żaden mnie nie oczarował, patrząc na ich dyspozycję w meczach. Dzisiaj o Arkadiuszu Miliku nikt by nie słyszał, gdyby Adam Nawałka w Górniku Zabrze nie dałby mu szansy. A teraz się mówi, że to drugi Lubański. Może nawet byli w danym momencie zawodnicy, którzy w oczach wielu wyglądali lepiej od Milika, ale jak czasem dasz odpowiedniemu chłopakowi szansę, to inaczej od razu to wygląda.



Pojechali do Wrocławia

Bramkarze: Grzegorz Sandomierski, Tomasz Ptak.

Obrońcy: Luka Gusić, Paweł Nowotka, Thiago Cionek, Emil Łupiński, Tomasz Porębski, Robert Arzumanyan.

Pomocnicy: Tomasz Bandrowski, Dawid Plizga, Maciej Makuszewski, Tomasz Kupisz, Marcin Burkhardt, Nika Dzalamidze, Karol Buzun, Łukasz Tymiński, Rafał Grzyb.

Napastnicy: Tomasz Frankowski, Grzegorz Rasiak