Tomasz Hajto nie wyklucza jeszcze niespodzianki transferowej

- Szukamy zawodnika na jedną pozycję. Może być jeszcze mała niespodzianka. Niewykluczone, że będą nawet dwie miłe niespodzianki, a może i trzy - mówi Tomasz Hajto po pierwszym treningu Jagiellonii
W środę białostoczanie spotkali się na pierwszym treningu po urlopach. W zajęciach uczestniczyło aż 42 piłkarzy. W tym gronie było kilkunastu testowanych zawodników.

- Przed rozpoczęciem urlopów wszyscy zawodnicy dostali rozpiski i w czwartek okaże się, czy wykonali pracę, którą mieli. W czwartek mamy badania wydolnościowe w Carolina Medical Center w Warszawie - mówi Tomasz Hajto, trener białostoczan. - W treningu uczestniczyła też grupa piłkarzy, których ktoś nam podpowiedział, żeby sprawdzić i myślę, że z nich trzech, maksymalnie czterech może pojechać z nami na obóz [w poniedziałek Jagiellonia rozpoczyna zgrupowanie na Litwie - red.]. Chcemy się wzmacniać, ale nie będziemy brali nikogo tylko po to żeby mieć 25 zawodników w kadrze. Życie jest brutalne i szybko weryfikuje wszystkie błędy. Szukamy przede wszystkim młodych chłopaków. Taki Paweł Tarnowski [ostatnio grający w Radomiaku Radom - red.] widać, że przyjechał dobrze przygotowany fizycznie, że wie jak poruszać się na boisku, podobnie jak Michał Fidziukiewicz [wypożyczony ostatnio z Jagiellonii do Gryfa Wejherowo - red.]. Oni są wstanie wyjść przeciwko zawodnikom z naszej kadry i tam podjąć rywalizacje.

Z niektórych z testowanych zawodników trenerzy zrezygnowali już po pierwszym treningu. Nowych klubów powinni szukać sobie m.in. Bartłomiej Pawłowski, Bartosz Sulkowski, Łukasz Zaniewski, Gadzhi Magomedov. Chociaż trener Hajto nie chciał jeszcze po zajęciach podejmować ostatecznych decyzji.

- Ciężko na razie powiedzieć z których zawodników zrezygnujemy. W czwartek mamy trening na którym będziemy sprawdzali precyzję uderzenia, będą małe gry, dośrodkowania, strzały z dystansu, żeby zobaczyć indywidualne umiejętności tych piłkarzy. Niektórym będziemy już jednak dziękować, bo trzeba zająć się pierwszą drużyną która ma nowe cele - oświadcza Hajto. - Jestem ambitnym człowiekiem i trzeba znowu śrubkę przykręcić. Wierzę, że każdy z zawodników ma jeszcze 20-30 procent w sobie zostawione i każdy z nich podniesie swoje umiejętności i drużyna będzie się rozwijała. Ściągnęliśmy piłkarzy którzy wzmocnią rywalizacje w zespole i będą walczyć o pierwszą jedenastkę. Ja już wcześniej mówiłem, że co pół roku będziemy chcieli najsłabsze ogniwa, które nam nie pasują, wymieniać i ściągać dwóch, trzech piłkarz. Dziś Jagiellonii nie stać, żeby kupiła dziesięciu zawodników.

Podczas przerwy w rozgrywkach białostoczanie pozyskali czterech graczy: Filipa Modelskiego (ostatnio GKS Bełchatów), Michała Pazdana (Górnik Zabrze), Tomasza Zahorskiego (MSV Duisburg) oraz Macieja Gajosa (Raków Częstochowa).

- Gajosem było zainteresowanych sześć czy siedem klubów. Inteligencja biznesowa i umiejętności naszych prezesów sprawiły, że on jest dziś u nas. Tak samo było w przypadku Modelskiego i Pazdana - mówi szkoleniowiec Jagiellonii. - Natomiast Tomek Zahorski nie zaliczył ostatniego pół roku do najbardziej udanych, ale pamiętam go z Zabrza [Hajto grał z Zahorskim w Górniku - red.] i wiem, że jest to bardzo ambitny chłopak, bardzo dobrze grający głową. Ma też już spore doświadczenie, grał w reprezentacji, brał udział w finałach mistrzostw Europy rozgrywanych w Austrii i Szwajcarii. Chcemy mieć na każdej pozycji dwóch piłkarzy żeby ze sobą rywalizowali. Jest więc Modelski i Alexis Norambuena [w środę nie brał udziału w zajęciach gdyż przebywa na zgrupowaniu reprezentacji Palestyny - red.]. Na środku obrony jest Thiago Cionek, Tomek Porębski, Pazdan i Luka Gusić. Na każdej pozycji musimy mieć dwóch piłkarzy jeżeli chcemy się rozwijać. Aby lepiej spisywać się w meczach wyjazdowych musimy wzmocnić defensywę to jest podstawa.

Czy to oznacza, że będą kolejne transfery w Jagiellonii?

- Szukamy zawodnika na jedną pozycję. Może być jeszcze mała niespodzianka. Niewykluczone, że będą nawet dwie miłe niespodzianki, a może i trzy - uśmiecha się Tomasz Hajto.

W środę na treningu Jagiellonii byli też m.in. Marcin Burkhardt oraz Paweł Nowotka. Oni jednak nie zagrają w kolejnym sezonie w białostockim zespole.

- Marcin rozwiązał umowę, natomiast Nowotce kontrakt kończy się 30 czerwca. Do tego odszedł też Grzegorz Rasiak. Zbieramy ludzi którzy pasują do naszej koncepcji gry - podkreśla Hajto. Do tej koncepcji nie pasuje m.in. Marko Cetković. Prezesi klubu chcieli, aby Czarnogórzec został w Jagiellonii, ale trener Hajto nie chce go w swojej ekipie.

- Mam inne plany na tą pozycję i szukam tam innego piłkarza. Takim piłkarzem jest na pewno Dawid Plizga, który wraca do dobrej dyspozycji. Takim piłkarzem jest też Gajos, Nika Dzalamidze, czy młody Dźwigała [Adam syn Dariusza Dźwigały najbliższego współpracownika Hajty - red.]. Ja zawsze powtarzałem, obcokrajowiec musi być lepszy od Polaka - kończy szkoleniowiec Jagiellonii.