Jagiellonia pewnie pokonała w sparingu mistrza Litwy

Na zakończenie zgrupowania w Mariampolu piłkarze Jagiellonii rozgrywają w sobotę dwa sparingi. W pierwszym pokonali zespół Ekranasu Poniewież, który szykuje się do kwalifikacji Ligi Mistrzów.
Jagiellonia od początku spotkania miała inicjatywę, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Mistrzowie Litwy byli ustawieni bardzo defensywnie, dlatego białostoczanie najwięcej rozgrywali piłkę na swojej połowie. Mieli kłopoty z przejściem z akcją ofensywną pod pole karne Ekranasu. Brakowało im dokładności w zagraniach, poruszali się trochę ociężale, co można zrzucić na karb trwających od poniedziałku ciężkich treningów dwa razy dziennie podczas zgrupowania w Mariampolu.

- Tak ich nie zgubicie, szybsza piłka - trener Tomasz Hajto zwracał uwagę na żwawsze rozgrywanie. I na presing. W 26. min piłkarzom Jagiellonii udało się przejąć piłkę w środkowej części boiska. Dawid Plizga wyszedł z nią przed bramkarza. Mógł jeszcze podawać do Christiana Bekamengi, ale strzelił w boczną siatkę bramki Ekranasu.

Białostoczanie mieli też przewagę w stałych fragmentach gry, lecz i to nie przekładało się na groźne uderzenia. W 44. min w dobrej sytuacji strzeleckiej znalazłby się Bekamenga, gdyby spodziewał się podania od Łukasza Tymińskiego. Ten udawał, że strzela, ale sprytnie skierował piłkę do stojącego w linii z obrońcami przeciwnika Kameruńczyka. Ten nie opanował futbolówki.

Drugą część meczu Jagiellonia rozpoczęła jeszcze lepszą grą. W 48. min rywalizacji Paweł Tarnowski z prawej strony boiska skierował piłkę przed bramkę do Bekamengi i ten znowu powinien lepiej się zachować, ale nie skończył dogodnej okazji porządnym uderzeniem. Mimo wszystko Kameruńczyk wypadł pozytywnie.

W 54. min Rafał Grzyb obsłużył bardzo dobrym podaniem Macieja Makuszewskiego, lecz ten fatalnie przestrzelił. Zrehabilitował się kilkadziesiąt sekund później w identycznej sytuacji, po podaniu Bekamengi.

Litwini, mimo że przegrywali, nie kwapili się do żwawszych ataków. Wciąż byli defensywnie ustawieni na swojej części połowy i tutaj jedynie starali się rozgrywać piłkę.

Na boisku zrobiło się za to nerwowo. Najpierw po faulu Michała Pazdana doszło do przepychanek, po których Giedrius Tomkevicius uderzył w twarz Alexisa Norambuenę. Sędzia pokazał obu... żółte kartki. W końcówce meczu nie wytrzymał za to faulowany brutalnie Łukasz Tymiński i leżąc starał się kopnąć rywala. Tym razem sędzia usunął z boiska faulującego Edgarasa Baranauskasa i aktywnego w przepychankach Macieja Makuszewskiego.

Jagiellonia do końca była lepsza. Jakub Słowik przez cały mecz nie musiał interweniować. Wynik został ustalony w 89. min. Kapitalnym podaniem do Dawida Plizgi popisał się Paweł Tarnowski i ten pierwszy bez kłopotu pokonał bramkarza Ekranasu.

Druga część białostockiej kadry ekstraklasowej przygotowuje się już do sparingu z beniaminkiem I ligi, Stomilem Olsztyn. W obu grach udziału nie weźmie Tomasz Zachorski, który na jednym z treningów poczuł ból w kolanie i ćwiczy indywidualnie. Do tego Maciej Gajos wraca do treningów po kontuzji kolana.

Jagiellonia Białystok - Ekranas Poniewież 2:0 (0:0)

Strzelec bramki: Maciej Makuszewski (55.), Dawid Plizga (89.).

Jagiellonia: Słowik - Norambuena Ż, Cionek, Pazdan, Pejović - Grzyb Ż, Tymiński - Tarnowski, Plizga, Makuszewski Cz - Bekamenga Ż.

Ekranas: Zubas - Tomkevicius Ż, Luksa, Dedura, Samusiovas (60. Girdvainis), Kucys Ż, Ribokas (46. Norvilas Ż), Andelković (73. Baranauskas Cz), Kavaliauskas, Vertelis (75. Pilotas), Kymantas (62. Varnas).