Tomasz Hajto, po sparingu Jagiellonii: Prawdziwa weryfikacja dopiero się zacznie

Gdybyśmy stracili trzy gole grając najmocniejszym składem to pewnie bym się zmartwił - mówi trener Tomasz Hajto po porażce Jagiellonii w sparingu z OFK Belgrad
Mecz z zespołem z Belgradu był pierwszym spotkaniem kontrolnym białostoczan na zgrupowaniu w Słowenii. Przegrana w konfrontacji z ósmą drużyną w Serbii była pierwszą porażką Jagiellonii podczas przygotowań do nowego sezonu.

- Jesteśmy na etapie ciężkich treningów, graliśmy też pomieszanymi składami, ale m.in. właśnie po to wzięliśmy na zgrupowanie młodzież żeby ona się ogrywała - mówi Tomasz Hajto. - W meczu z zespołem z Belgradu popełniliśmy kilka błędów, ale młodość musi się wyszaleć i błędy się zdarzają. Ważne jest jednak to, że fajnie zareagowaliśmy po stracie dwóch bramek i dość szybko doprowadziliśmy do remisu 2:2.

Dwa pierwsze gole białostoczanie stracili po rzutach karnych. W obu przypadkach "jedenastki" zostały podyktowane po przewinieniach 20-letniego Karola Mackiewicza.

- Raz sfaulował rywala, a raz złapał go za koszulkę i były karne. Takie błędy się jednak zdarzają. On musi się ogrywać. Ja też wiele błędów na początku swej gry w piłkę robiłem. Ważne jest to, żeby teraz dobrze zareagował, wyciągnął z tego wnioski. W sumie już fajnie zareagował, bo strzelił przecież przepiękną bramkę bezpośrednio z rzutu rożnego. Naprawdę idealne uderzenie, bramkarz nie miał nic do powiedzenie - opowiada szkoleniowiec Jagiellonii. - Po tym meczu są więc i pozytywy i negatywy. Prawdziwa weryfikacja zacznie się jednak dopiero od piątku. Wtedy już pewnie w sparingu zagramy jednym składem. Potem będzie sparing w poniedziałek i w końcu we wtorek zagramy Besiktasem Stambuł.

We wcześniejszych spotkaniach białostoczanom też zdarzały się błędy w defensywie, ale rywale nie potrafili tego wykorzystać. Tym razem było inaczej, ale trzy stracone gole nie zmartwiły za bardzo trenerów Jagiellonii.

- Gdybyśmy stracili trzy gole grając najmocniejszym składem to pewnie bym się zmartwił, ale grała też przecież młodzież, która musi się ogrywać, nabierać doświadczenia - stwierdza Tomasz Hajto, który w środowym sparingu nie skorzystał ze swych wszystkich podopiecznych. Maciej Makuszewski urazu nabawił się jeszcze podczas poprzedniego sparingu z I-ligowym Dolcanem Ząbki.

- Już jednak trenuje normalnie, ale nie chciałem go wrzucać jeszcze w mecz - wyjaśnia Hajto, który przed samym sparingiem z OFK musiał zmienić skład. - Łukasz Tymiński rano podkręcił nogę. To jest twardy chłopak, ale tak go bolało, że po rozgrzewce przed meczem musiał zejść z boiska i nie mógł zagrać.