Sport.pl

Tomasz Frankowski: Było jak w ulicznej bójce

Czoło mam lekko poharatane, bo ten gość nie trafił mnie na szczęście dokładnie w twarz, ale w czoło. Uderzył zaciśniętą pięścią. Jak w ulicznej bójce. Kompletny idiota - mówi Tomasz Frankowski po tym jak w sparingu Jagiellonii z Dinamo Tibilisi doszło do bójki
W piątek Jagiellonia na zgrupowaniu w Słowenii grała z Dinamo Tibilisi. Po godzinie gry białostoczanie prowadzili 1:0. Mecz jednak nie został dokończony. Najpierw bowiem w twarz został uderzony Tomasz Frankowski, a zaraz potem Maciej Makuszewski. Na boisku doszło do bójki.

- Czoło mam lekko poharatane, bo ten gość nie trafił mnie na szczęście dokładnie w twarz, ale w czoło. Uderzył zaciśniętą pięścią. Jak w ulicznej bójce. Kompletny idiota. W ogóle ci Gruzini byli niezrównoważeni. Do przerwy nie dawaliśmy im większych szans, mieliśmy kilka świetnych okazji. Prowadziliśmy po rzucie karnym, który wykorzystałem. Po przerwie, gdy wychodzili z szatni, widzieliśmy ich zacięte miny. Nie wróżyły nic dobrego. Jak się okazało, mieliśmy rację. Facet z "trójką", który mnie uderzył, najpierw zaatakował od tyłu wślizgiem. Ledwie uciekłem z nogami. Spadając na niego, trochę agresywniej go nadepnąłem. Doszło do spięcia. Wszystkiego się spodziewałem, ale nie tego, że trzaśnie mnie z pięści. Ruszył do niego Maciek Makuszewski i też oberwał! A później tamtym zupełnie puściły nerwy. Doszło do wielkiej szarpaniny. Po niej uznaliśmy, że nie ma sensu grać z narwańcami - opowiada Frankowski w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Białostoczanie w poniedziałek na obozie w Słowenii grają kolejny sparing. Ich rywalem będzie II-ligowy zespół z Serbii (FK Indija). Po tym spotkaniu Jagiellonia przeniesie się do Austrii. We wtorek w Innsbrucku czeka ją pojedynek z Besiktasem Stambuł.

Więcej o: