Sport.pl

Pechowy Dawid Plizga i Jagiellonia potrzebuje napastnika

Chcę, żeby do zespołu dołączył jeszcze napastnik. Szukamy zawodnika do ofensywy, który wzmocni rywalizację - mówi Tomasz Hajto, trener Jagiellonii
Białostoczanie w środę wrócili z drugiego zgrupowania w trakcie przygotowań do nowego sezonu w ekstraklasie. Na obozie w Słowenii szkoleniowcy mieli do dyspozycji tylko jednego nominalnego napastnika - Tomasza Frankowskiego. Tomasz Zahorski nie pojechał z zespołem, gdyż nabawił się kontuzji, a z będącym wcześniej na testach Christianem Bekamengą klub nie podpisał kontraktu, chociaż trenerzy chcieli Kameruńczyka mieć w drużynie.

- Można grać bez napastnika, są też inne warianty - mówił spokojnie przed wyjazdem na zgrupowanie trener Tomasz Hajto. Po powrocie z obozu szkoleniowiec już na tę sprawę patrzy inaczej. Wszystko dlatego, że Dawid Plizga, który był m.in. przymierzany do gry w ataku, jest kontuzjowany.

- Chcę, żeby do zespołu dołączył jeszcze napastnik. Szukamy zawodnika do ofensywy, który wzmocni rywalizację - mówi Tomasz Hajto. - Na pewno Dawid Plizga, w tej dyspozycji, jakiej był przez okres przygotowawczy, jest jakością w naszej drużynie. Jednak przy jego pechu ja nie mogę na niego liczyć przez cały sezon. Dwa razy miał już przecież poważne kontuzje kolana. Teraz zderzył się przypadkowo z Thiago Cionkiem i złamał palec u nogi. Nie wiem, czy ja mogę coś planować z takim piłkarzem, czy może za dwa tygodnie zderzy się z kimś innym i będzie znowu problem. On po prostu ma jakiegoś ewidentnego pecha, a ja muszę mieć jakąś alternatywę. Tomek Frankowski nie ma już 20 lat, a 38. Wiadomo, że u siebie strzela bramki, ale na wyjazdach trzeba punkty wybiegać i nie wiadomo, czy Tomek podoła fizycznie - zastanawia się szkoleniowiec, który jest niezadowolony również z innego względu.



- Miałem kiedyś pęknięty w dwóch miejscach duży palec u nogi. Brałem wówczas zastrzyki, grałem mecze i nie było żadnego problemu. Moim zdaniem nie jest to żadna groźna kontuzja. Z takim urazem można grać i trenować, ale to chyba kwestia charakteru. Żeby zrobić krok do Europy, musimy też przestać się nad sobą pieścić - mówi Hajto. - Dopóki Dawid nie wiedział, że palec jest pęknięty, to wziął zastrzyk i zagrał mecz. Jak się dowiedział, to włożył nogę w szynę. Szkoda, bo we wtorek graliśmy z Besiktasem Stambuł [Jagiellonia zremisowała 1;1 - red.], a to był ostatni mecz kontrolny z mocnym rywalem, w którym chcieliśmy sprawdzić najmocniejszy skład. Chodziło o sprawdzenie zawodników od pozycji bramkarza do ataku. W tej układance Dawid jest ważnym ogniwem, ale nie zagrał.

Więcej o: