Tomasz Frankowski po pogromie w Pucharze Polski: - Wypadało pokazać kawałek futbolu

Piłkarze Jagiellonii strzelili w sobotę w Ostródzie aż osiem bramek, tracąc jedną. Czwarty póki co strzelec w historii ekstraklasy zaliczył jedno trafienie.
Tomasz Frankowski, który w czwartek skończy 38 lat, pozostaje jedynym nominalnym napastnikiem Jagiellonii. Trenerzy jednak nie robią z tego problemu. Mówią, że jest komu w zespole strzelać bramki. Latem najczęściej robili to skrzydłowi Maciej Makuszewski i Tomasz Kupisz. Pierwszy w ośmiu sparingach zdobył sześć goli, drugi w dziewięciu - pięć. Obaj na inaugurację sezonu - w 1/16 finału Pucharu Polski - po dwa razy wpisali się na listę strzelców, a Jagiellonia wygrała 8:1. Frankowski na razie może oszczędzać się na ligę. W siedmiu sparingach strzelił trzy bramki. W Ostródzie - jedną.

- Różnica trzech lig zobowiązuje, takie pojedynki musimy wygrywać. Styl też był istotny, bo zespoły dzieliła różnica klas - mówił Tomasz Frankowski w sobotni wieczór. - Zastaliśmy na miejscu dobre warunki, boisko było równe i dobrze polane. Wypadało kibicom z Ostródy pokazać kawałek dobrego futbolu. Ciekawy i skuteczny.

Kapitan białostoczan pozytywnie ocenił grę debiutantów: Łukasza Skowrona w bramce, Filipa Modelskiego i Michała Pazdana w obronie, a w pomocy Macieja Gajosa i Adama Dźwigały, który zastąpił Frankowskiego na boisku w 61. min. Pytany o przewidywania na zbliżający się sezon ligowy, czterokrotny król strzelców ekstraklasy odparł: - Musimy dobrze rozpocząć sezon, bo trzy pierwsze mecze gramy u siebie. Chcielibyśmy wygrywać, a potem w rundzie wiosennej będziemy się zastanawiali, gdzie możemy dojść.

Pierwszym ligowym rywalem Jagiellonii - w sobotę o 13,30 w Białymstoku - będzie Podbeskidzie Bielsko-Biała.