Mnóstwo nowości w zestawieniu Jagiellonii na początek sezonu

Pięciu zawodników zagrało w sobotę w Ostródzie po raz pierwszy w Jagiellonii w meczu o stawkę. Trzech z nich, z niespełna 17-letnim rezerwowym Adamem Dźwigałą na czele, nie występowało jeszcze w zespole z ekstraklasy. Do tego wszystkiego na środku defensywy musiał zagrać boczny obrońca.
Jagiellonia pokonała w Pucharze Polski beniaminka III ligi Sokoła Ostróda aż 8:1, od pierwszej minuty panując nad boiskowymi wydarzeniami. W takiej sytuacji trudno czegokolwiek się czepiać. Odnotować należy na pewno debiuty w białostockiej ekipie w meczu mistrzowskim pięciu piłkarzy: Łukasza Skowrona w bramce, Filipa Modelskiego i Michała Pazdana w obronie, Macieja Gajosa i Adama Dźwigały (który zastąpił w 61. min Tomasza Frankowskiego) w pomocy. Na słowa pochwały zasłużył Alexis Norambuena, który musiał załatać dziurę na środku obrony. Co prawda w przeszłości występował na tej pozycji, ale było to dawno temu i wiosną Chilijczyk nie chciał nawet słyszeć o czymś podobnym.

- Jak trener potrzebuje mnie na środku obrony, to nie ma problemu. Gdzie mnie nie wystawi, tam zagram - mówił w Ostródzie Norambuena, który z powodzeniem grywał dotychczas na obu bokach obrony, ale najlepiej czuje się po prawej stronie. - Mamy naprawdę dobry zespół i zawsze chcemy grać jak najlepiej. Wygraliśmy dzisiaj 8:0, czy 8:1, ale teraz liga jest najważniejsza.

21-letni Skowron jeszcze w poprzednim sezonie bronił w III-ligowym Radomiaku. Teraz wygrał rywalizację ze swoim rówieśnikiem Jakubem Słowikiem, który już przed rokiem zaliczył kilka występów w ekstraklasie, lecz jego rozwój zahamowała kontuzja.

- Cały okres przygotowawczy pracowałem na to, żeby być w pierwszym składzie - powiedział Łukasz Skowron, który zaliczył kilka udanych interwencji. - W dalszym ciągu będę wykonywał swoją robotę najlepiej jak potrafię.

Musi, bo trener Tomasz Hajto podkreśla, że obaj bramkarze Jagiellonii są równorzędni i nie wyklucza częstych zmian na tej pozycji.

Jak zwykle skromnie wypowiadał się 21-letni Maciej Gajos. W poprzednim sezonie reprezentował II-ligowy Raków Częstochowa. W Ostródzie miał duży udział w strzeleniu dwóch goli przed przerwą.

- Cieszę się, że zacząłem dzisiaj grę od początku spotkania, zwłaszcza, że rywalizacja o miejsce w składzie jest duża. Zwycięstwo również cieszy, gdyż bywają mecze z przeciwnikami z niższych lig, w których jest naprawdę ciężko. Nie wiem czy za tydzień zagram ja, czy ktoś inny. Na pewno w tygodniu będę pracował na treningach po to, żeby zagrać z Podbeskidziem. Decyzja należy do trenera, jego trzeba pytać. Dziś mogę być z siebie zadowolony, chociaż zawsze może być też lepiej - ocenił Gajos.

Swój udział w wysokim zwycięstwie miał również syn jednego z trenerów Jagiellonii, Dariusza Dźwigały, chociaż na boisku pojawił się z rezerwy. Adam Dźwigała po nerwowym początku w swoim wykonaniu, wpisał się na listę strzelców, miał asystę i wywalczył rzut karny.

- Bardzo się cieszę ze zdobytej bramki. Według mnie był to łatwy mecz dla naszego zespołu - stwierdził 17-latek. - Przeciwnik nie mógł stworzyć sobie dogodnej sytuacji, a bramkę strzelił z karnego. Zawodnicy z Ostródy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Starsi zawodnicy dobrze mnie przyjęli i mam z nimi niezły kontakt. Cały czas daję z siebie wszystko na treningach i mam nadzieję, że załapię się do osiemnastki meczowej na spotkanie z Podbeskidziem.