Trener Jagiellonii po meczu z Podbeskidziem: - Wygrać w tak słabym dniu, to jest coś

Przesłaby mecz zagraliśmy, dlatego gratuluję wszystkim moim piłkarzom - podsumowywał sobotni mecz trener Jagiellonii Tomasz Hajto.
Na początek szkoleniowiec białostockiej drużyny odniósł się do gratulacji ze strony trenera Roberta Kasperczyka.

- Dziękuje Robertowi za życzenia, ale wydaje mi się, że płyną one bardziej z serca niż z rozsądku, bo zagraliśmy dzisiaj przesłaby mecz. Mimo tego gratuluję chłopakom - mówił Hajto. - W Niemczech jest takie powiedzenie, które idealnie oddaje naszą grę, a mówi o wypracowanym zwycięstwie. Jak jest 3:0, 4:0, to ja, czy trener Dariusz Dźwigała [najbliższy współpracownik Hajty - red.] możemy grać. Kiedy się przegrywa, nic się nie klei, nic nie idzie, to wtedy sztuką jest wziąć się w garść i powalczyć. Dlatego chylę czoła przed moimi piłkarzami, bo jeżeli dzisiaj po tak słabym meczu zdołaliśmy wygrać, to śmiało możemy ogrywać w Białymstoku potentatów.

- W drugiej połowie w nasze poczynania wkradło się trochę niepotrzebnej nerwowości. Również przez odesłanie do szatni z boiska Maćka Makuszewskiego - oceniał dalej trener Jagiellonii. - W pierwszej sytuacji nic nie symulował, dziubnął piłkę i upadł, nawet nie protestował, a sędzia pokazał mu żółty kartonik. W drugiej sytuacji z kolei też w mojej opinii nie było faulu. On wysoko skacze, skoczyłszybciej...

Na koniec Tomasz Hajto postanowił odnieść się do problemów białostockich szalikowców, którym policja zabrania wnoszenia na trybuny nawet większych transparentów. Dlatego ograniczyli doping.

- W drugiej połowie na trybunach ucichł doping i dla mnie to była dziwna sytuacja. Dajmy kibicom kibicować, bo jeżeli nie będzie ich na trybunach, to nie będzie sensu grać - apelował trener Jagiellonii. - Stwórzmy razem piękny i kulturalny doping. Te bębny i te oprawy są w całej Europie i nie ma sensu tego zabraniać. W Polsce mamy coraz więcej pięknych stadionów i dajmy szansę naszym kibicom dopingować, bo bez tego gra się ciężko.