Sport.pl

Przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN ocenia arbitrów

Zbigniew Przesmycki, przewodniczący Kolegium Sędziów Polskiego Związku Piłki Nożnej, na internetowej stronie piłkarskiego związku ocenia decyzje arbitrów.
Agnieszka Olejkowska, rzecznik PZPN, zapowiada, że po każdej kolejce ekstraklasy i I ligi (w środę) na stronie internetowej związku będą publikowane analizy wybranych decyzji sędziowskich, dokonane przez Zbigniewa Przesmyckiego, przewodniczącego Kolegium Sędziów.

Chociaż za nami już dwie serie spotkań w ekstraklasie, to na stronie związku w środę była tylko analiza pojedynków z pierwszej kolejki. Pod uwagę wzięte zostały zdarzenia z meczów Jagiellonii z Podbeskidziem Bielsko-Biała, Piasta Gliwice z Górnikiem Zabrze, Wisły Kraków z GKS-em Bełchatów oraz Lechii Gdańsk z Polonia Warszawa.

Jeżeli chodzi o analizę spotkania z udziałem Jagiellonii, to Zbigniew Przesmycki ocenia, czy był spalony w sytuacji, w której Podbeskidzie zdobyło gola (ostatecznie białostoczanie wygrali 2:1), oraz sytuację z udziałem Tomasza Frankowskiego.

Ocenia Zbigniew Przesmycki

Ocena spalonego, po którym padł gol dla Podbeskidzia: "Analiza tej sytuacji sprowadza się do stwierdzenia, czy zawodnik Podbeskidzia w momencie podania piłki przez współpartnera znajdował się na pozycji spalonej. Linia spalonego wyznaczana jest w tym przypadku najprawdopodobniej przez położenie piłki, chociaż nie można wykluczyć, że wyznacza ją noga przedostatniego zawodnika drużyny Jagiellonii. Sytuacja ta znalazła się w analizie zdarzeń 1. kolejki jedynie ze względu na decyzję sędziego asystenta, że spalony nie miał miejsca. Była to »stykowa « sytuacja, w której brak sygnalizacji sędziego powinien być uznany za prawidłową, pozytywną decyzję, nawet wtedy, gdyby analiza wideo wykazała, że napastnik drużyny Podbeskidzia był w momencie podania bliżej linii bramkowej niż piłka czy też biegnący obok niego przeciwnik. Zauważmy, że szybkość, wysoka jakość akcji, jak również jej stykowy (art. 11 przepisów gry - spalony) charakter, spowodował, że decyzja sędziów została uznana, w tym również przez zawodników Jagiellonii, za zgodną z duchem gry i nie spowodowała najmniejszych protestów. Chcę dodać, że w przypadku podniesienia chorągiewki w takiej stykowej sytuacji i stwierdzenia na zapisie wideo choćby kilkucentymetrowego niezaistnienia spalonego, wskazanie sędziego asystenta uznane byłoby za poważny błąd".

Zdarzenie poza grą z udziałem Tomasza Frankowskiego: "(...) zapis wideo nie pozwala na kategoryczne stwierdzenie, że uderzenie przeciwnika przez zawodnika Jagiellonii miało miejsce. Niemniej jednak, widoczny jest ruch ręką zawodnika Jagiellonii, który należy uznać za próbę uderzenia. Z punktu widzenia przepisów gry, próba uderzenia jest tożsama z uderzeniem. Całe zdarzenie miało miejsce poza akcją, dlatego też do uznania czynu zawodnika Jagiellonii za gwałtowne i agresywne zachowanie, karane wykluczeniem z gry, wystarczy jego niewielka dynamika. Taką wystarczającą dynamikę, nawet przy uwzględnieniu nie najlepszej jakości obrazu wideo, można na jego podstawie stwierdzić. Oznacza to, że zawodnik Jagiellonii za popełniony czyn - uderzenie lub usiłowanie uderzenia przeciwnika - powinien zostać wykluczony z boiska. Należy dodać, że czyn zawodnika Jagiellonii był »odpowiedzią « na zachowanie przeciwnika, który z dala od akcji przeszkadzał zawodnikowi Jagiellonii w zajęciu korzystniejszej pozycji - trzymając go. Gdyby całe zdarzenie zostało zauważone przez sędziów, to zawodnik Jagiellonii byłby wykluczony z boiska, przeciwnik byłby napomniany, a drużynie Jagiellonii przyznany zostałby rzut karny. Odnosząc się do pracy sędziów w tym konkretnym przypadku, należy stwierdzić, ze tylko sędzia asystent mógł z zajmowanej pozycji zauważyć i właściwie ocenić całe zdarzenie. Skłaniałbym się jednak do opinii, że jest to przypadek, który ze względu na oddalenie od akcji i towarzyszące mu okoliczności, mógł umknąć uwadze sędziów. Nie umknął on jednak »uwadze « kamer i dlatego trafił do organu dyscyplinarnego Ekstraklasy SA [Frankowski został zawieszony na dwa spotkania - red.]".

Więcej o: