Sport.pl

Mimo problemów w obronie Jagiellonii, Tomasz Hajto nie sprzeciwiał się transferowi Thiago Cionka do Włoch

Jagiellonia sprzedaje do zespołu Serie B z Padwy swojego najlepszego środkowego obrońcę, chociaż dwaj inni kandydaci do gry na tej pozycji są kontuzjowani. - Na siłę mieliśmy go trzymać? - odpowiada trener Tomasz Hajto na pytanie, czy próbował powstrzymać ten transfer.
Kluby się dogadały na kwotę 280 tys. euro, menedżer piłkarza ustalił warunki jego kontraktu. Cionek w czwartek rano odleciał do Włoch na badania lekarskie, po których transfer zostanie sfinalizowany. Od września 2008 r. 26-letni obrońca rozegrał w Jagiellonii w ekstraklasie aż 91 spotkań (co plasuje go w czołówce w statystyce historycznej klubu). Początki miał trudne, ale systematycznie pracował na opinię solidnego, w końcu jednego z lepszych w lidze stoperów, chociaż miał też wpadki związane ze zbyt agresywnymi zagraniami. Trener Tomasz Hajto na koniec okresu przygotowawczego przed trwającym sezonem cieszył się, że wraz z pozyskanym Michałem Pazdanem Cionek będzie tworzył jedną z najlepszych par stoperów w lidze.

- Taki jest los piłkarza, trenera - przychodzą i odchodzą. Na pewno mi żal, bo to bardzo pozytywna jednostka była - powiedział szkoleniowiec Jagiellonii. - Decyzje w klubie są takie, a nie inne. Będziemy czekać na kontuzjowanych zawodników Ugo Ukaha i Tomka Porębskiego, i starać się grać tym co mamy, chociaż zostało nas niewielu.

Tomasz Porębski, który do niedawna wydawał się naturalnym zastępcą czy to Cionka, czy Pazdana w meczu Młodej Ekstraklasy poważnie uszkodził staw skokowy. W tym tygodniu ściągnął gips, ale wciąż nie jest w stanie poruszać się bez pomocy kul. Ukah, którego ściągnięto w trybie awaryjnym, kiedy transfer Cionka stawał się coraz bardziej prawdopodobny, w debiucie w białostockiej drużynie złamał rękę. Trudno wyrokować, kiedy któryś z nich wróci do normalnych treningów i nadrobi zaległości. Z nominalnych stoperów Hajcie zostaje Pazdan i Luka Gusić, którego klub chciał się latem pozbyć. Stąd pytanie, czy trener nie próbował powstrzymać przenosin Brazylijczyka z polskim paszportem do Włoch. Kiedy zimą na przejście do Widzewa Łódź uparł się Maciej Makuszewski, kategorycznie wybił mu to z głowy.

- Jak ja mam powstrzymywać chłopaka, który chce od nas odejść? - irytuje się Hajto. - Stwierdził, że w Polsce już więcej się nie rozwinie, chce odejść do Włoch. Co mam na siłę go trzymać? Nie wydaje mi się, by było to normalne rozwiązanie, jeśli ktoś ma grać u nas nieszczęśliwy. Z przymusu się nie da dobrze grać, to musi być przyjemność. Rozmawiałem w środę z prezesem klubu Cezarym Kuleszą i powiedziałem, że jeżeli Thiago chce odejść, to go puśćcie. Pożegnaliśmy się fajnie, bez perypetii. Dobrze, że po tych odsunięciach od zespołu zawodnika sytuacja została załagodzona. Z twarzą klub pożegnał się z piłkarzem i sam Thiago z zespołem.

Przed rozpoczęciem sezonu właściciele Jagiellonii postanowili odsunąć 26-latka od ekstraklasowej drużyny, bo nie potrafili skłonić go do przedłużenia kończącej się za rok umowy. On sam nie krył wówczas, że faktycznie chce wyjechać z Polski, by spróbować zrobić kolejny postęp w rozwoju piłkarskim, ale podkreślał przy tym, że transfer zależy od Jagiellonii. On chętnie dogra kontrakt w Białymstoku do końca.

Więcej o:
Skomentuj:
Mimo problemów w obronie Jagiellonii, Tomasz Hajto nie sprzeciwiał się transferowi Thiago Cionka do Włoch
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX