Sport.pl

Targana kłopotami Jagiellonia ponad godzinę grała w dziesiątkę. Zagłębie nie skorzystało

Wielkie męczarnie przeżywa na początku sezonu Jagiellonia, borykająca się z poważnymi problemami kadrowymi. W dwóch pierwszych meczach sezonu szybko traciła bramkę i goniła wynik. W sobotę, zamiast gola, straciła Lukę Gusicia i musiała bronić się w dziesiątkę. Zagłębie Lubin nie potrafiło z tego skorzystać.
W porównaniu do poprzedniej kolejki spotkań oba zespoły wystąpiły w sobotę w zmienionych składach. W Zagłębiu, które wygrało w Lubinie 2:1 z Piastem Gliwice zagrało trzech nowych graczy: Bartosz Rymaniak, David Abwo i Elton Lira (już w przerwie zastąpił go Łukasz Hanzel). To jednak nic w porównaniu z tym, co po remisie 1:1 u siebie z Górnikiem Zabrze stało się z nękaną ogromnymi, jak na początek sezonu, problemami kadrowymi Jagiellonią. W wyjściowej jedenastce znalazło się czterech nowych piłkarzy: Filip Modelski, Luka Gusić, Łukasz Tymiński i Rafał Grzyb, z czego dwaj pierwsi nie wybiegli na boiska ligowe w tym sezonie, a Chorwat nie łapał się nawet na ławkę rezerwowych. Do tego trener Tomasz Hajto postanowił pozmieniać pozycje aż pięciu kolejnym zawodnikom, co dało w sumie aż dziewięć zmian w jedenastce. Na "swoich" miejscach od początku gry znaleźli się tylko Łukasz Skowron - w bramce i Tomasz Kupisz - na prawej pomocy.

Gra Jagiellonii od początku się nie kleiła. Po około kwadransie problemów ze skonstruowaniem ataku Maciej Makuszewski wrócił na lewe skrzydło, gdzie grał dotychczas. Szybko też dał swojej drużynie impuls do lepszej gry. Zszedł z piłką w stronę środka boiska i huknął ślicznie z dystansu. Futbolówka jednak odbiła się tylko od poprzeczki, ziemi i wynik został 0:0.

W 29. min białostoczanie otrzymali kolejny cios. Przed polem karnym kontratak Zagłębia próbował powstrzymać Luka Gusić. Powalił na ziemię Davida Abwo, a sędzia Szymon Marciniak uznał, że to kwalifikowało się na czerwoną kartkę, bowiem zawodnik z Lubina miałby wyjść na czystą pozycję. Niespełna 23-letni zawodnik Jagiellonii może teraz potrzebować pomocy psychologa. Ściągnięty zimą przez obecny sztab szkoleniowy Jagi z II ligi chorwackiej na polskich boiskach prezentował się bardzo słabo. Latem miał nawet opuścić klub, ale w tym okresie uwagę włodarzy Jagi skupiały kłopoty z lepszymi stoperami. Thiago Cionek został sprzedany do Włoch, Ugo Ukah i Tomasz Porębski doznali kontuzji. Dlatego Hajto, który cały czas broni umiejętności Gusicia, musiał sięgnąć po niego. A może nie musiał, bo już w meczu Pucharu Polski, kiedy nie miał innych - prócz Michała Pazdana - stoperów, wolał przesunąć z prawej strony boiska do środka Alexisa Norambuenę.

W meczu z Zagłębiem Norambuena został jednak przesunięty na lewą stronę, aby zabezpieczyć Jagiellonię przed atakami z tej flanki. Wychodziło to średnio, a po opuszczeniu boiska przez Chorwata Chilijczyk i tak musiał zagrać jako stoper. Na lewej stronie obrony dalej eksperymentował już Grzyb.

Goście od początku rywalizacji przeważali. W 6. min z prawej strony boiska właśnie (z lewej Jagiellonii) Gusicia ograł Abwo i dośrodkował piłkę przed bramkę, ale Szymon Pawłowski przestrzelił głową w bardzo dobrej sytuacji. W 14. min znowu z lewej strony tym razem Pawłowski rozegrał piłkę z Abwo, który odegrał ją przed bramkę do Roberta Jeża, ale przed stratą gola Jagiellonię uratował Łukasz Skowron.

Grające z przewagą Zagłębie jakby straciło koncepcję na ataki. Przed przerwą tylko Pawłowski zdecydował się na indywidualną akcję, ale Skowron znowu odbił strzał na rożny.

W drugiej części meczu lubinianie w końcu przystąpili do poważniejszych ataków. W 54. min Darvydas Sernas nie pokonał bramkarza Jagiellonii w pojedynku sam na sam, Robert Jeż dobijał w słupek, kolejne dwie poprawki też nie znalazły drogi do siatki. Kilka minut później Pawłowski z bliskiej odległości kropnął w boczną siatkę. Uderzenie Jiriego Bilka głową wpadło w ręce Skowrona. W 67. min Jeż przestrzelił w kolejnej sytuacji sam na sam z bramkarzem (po prezencie od Dawida Plizgi)...

Zagłębie starało się nacierać, ale grało nieudolnie. W 75. min kolejną doskonałą sytuację pomógł im z kolei wypracować mylący się Modelski. W efekcie Hanzel zamiast do siatki trafił wprost w innego rezerwowego z Lubina Arkadiusza Woźniaka. Piłkarze Jagiellonii, ofiarnie broniąc się do końca, zasłużyli na remis.



Jagiellonia Białystok - Zagłębie Lubin 0:0

Jagiellonia: Skowron - Modelski, Pazdan Ż, Gusić CZ, Norambuena - Tymiński, Grzyb - Kupisz, Plizga (68. Gajos), Dzalamidze (72. Tarnowski) - Makuszewski (78. Pejović).

Zagłębie: Gliwa - Rymaniak, Widanow Ż, Reina, Nhamoinesu - Abwo (77. Małkowski), Bilek, Jeż, Lira (46. Hanzel) - Pawłowski, Sernas (62. Woźniak).

Sędziował (jako główny): Szymon Marciniak z Warszawy.

Więcej o: