Sport.pl

Tomasz Frankowski dla "Sport.pl": To ostatni sezon

Jeśli Robert Lewandowski ma o sobie duże mniemanie, to kadrze powinien dawać więcej. Średnio powinien strzelać gola w dwóch meczach - mówi najskuteczniejszy polski piłkarz.
W sobotnim meczu z Polonią w Warszawie strzelił 163 gola w ekstraklasie. Do zajmującego trzeciego miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych Gerarda Cieślika napastnikowi Jagiellonii Białystok brakuje już tylko czterech trafień. Liderami są Ernest Pohl (186 goli) i Lucjan Brychczy (182).

Robert Błoński: Podczas Euro 2012 byłeś jednym z asystentów Franciszka Smudy. Żal z powodu niewykorzystanej szansy już minął?

Tomasz Frankowski: Nie i jeszcze przez parę lat będę rozpamiętywał niewykorzystaną szansę na awans do ćwierćfinału. Rana wciąż jest żywa.

Czego zabrakło?

- Skuteczności. Każde spotkanie zaczynaliśmy dobrze, ale tylko Grekom potrafiliśmy strzelić gola jako pierwsi. W pierwszej połowie wszystkich meczów mieliśmy po trzy-cztery dobre sytuacje, a wykorzystaliśmy jedną. Z Rosją i Czechami powinniśmy prowadzić 1:0, a to nawet 2:0.

Uderzasz w Roberta Lewandowskiego?

- Nie, absolutnie. Miał okazje, które mógł zamienić na gola, ale ich nie wykorzystał. W Dortmundzie strzela na zawołanie, ale tam ma więcej szans. Z Czechami nie tylko on mógł trafić, szanse mieli Darek Dudka i Eugen Polański, a Ludovic Obraniak trafił z wolnego w boczną siatkę.

Po turnieju Robert Lewandowski ostro skrytykował Franciszka Smudę.

- Czytałem wywiad i chciałbym sprostować jedną kwestię. Robert mówił, że w przerwie meczu z Grecją w szatni było cicho i nie usłyszał żadnej konstruktywnej uwagi. Pamiętam, że gwar był jak na Bazarze Różyckiego w latach największej świetności. Każdy miał coś do powiedzenia i straciliśmy dziesięć minut na wzajemne przekrzykiwanie się.

W pięciu ostatnich meczach reprezentacji Lewandowski nie strzelił bramki.

- A jaką ma średnią?

15 bramek w 48 występach. Z tego trzy w meczach o punkty - dwa z San Marino, jeden z Grecją.

- Jeśli ma o sobie duże mniemanie, to drużynie narodowej powinien dawać więcej. Z jego wywiadów bije duża pewność siebie, kiedy mówi o grze w Manchesterze United, dlatego średnio powinien strzelać jednego gola w dwóch meczach. Ale to wciąż młody, może nie do końca ukształtowany napastnik. W klubie na pewno jest spełniony, w kadrze na razie można mieć niedosyt.

Oglądałeś mecze z Czarnogórą i Mołdawią?

- Nie, nie kupiłem pay-per-view. Mam dwumiesięczne dziecko, a mecze były rozgrywane w porze wieczornej kąpieli i układania do snu, więc nie do końca mogłem się skupić na transmisji internetowej. Przychylam się do opinii, że na boisku panował raczej chaos. Dlatego trzeba się cieszyć z czterech punktów, które przed początkiem eliminacji bralibyśmy w ciemno. Dobrze, że udało się je zdobyć grając przeciętnie, ale czekam aż reprezentacja zacznie bardziej efektownie grać. Ma potencjał. Choć, jeśli w październiku pokonamy Anglię, nikt nie będzie narzekał na styl.

Na pierwszego gola w sezonie musiałeś czekać aż do czwartej kolejki. W drugiej i trzeciej byłeś zdyskwalifikowany.

- Wydział Dyscypliny zawiesił mnie na podstawie zapisu wideo. Największe pretensje mam do siebie. Z Podbeskidziem poniosły mnie nerwy. Jestem przyzwyczajony, że obrońcy trzymają mnie za koszulkę, ale Nather przekraczał wszelkie granice. Żaden piłkarz nie trzymał mnie tak długo jak on, więc w pewnym momencie chciałem się wyrwać, odwinąłem ręką i... trafiłem go w twarz. To był przypadek, sędzia nawet tego nie zauważył. W meczu nie dostałem kartki.

Wygląda więc na to, że karierę skończysz bez czerwonej kartki.

- To prawda, w swojej przygodzie z piłką nigdy nie zostałem wyrzucony z boiska. A i żółtych kartek nie dostałem wiele. Może pięć? I to przede wszystkim za dyskusje z sędziami, a nie za faule. Nigdy nie byłem agresywny czy brutalny. Nigdy nikogo celowo i świadomie nie uderzyłem, więc miałem nadzieję, że Wydział Dyscypliny weźmie to pod uwagę. Nawet specjalnie pojechałem do Warszawy na posiedzenie, ale nie było żadnej dyskusji. Owszem, panowie wysłuchali co mam do powiedzenia, spisali protokół i zdyskwalifikowali na dwa mecze. Tłumaczyli, że to i tak najniższy wymiar kary. Nie wzięli pod uwagę żadnych okoliczności łagodzących.

Dlatego bardzo się cieszę z gola na Konwiktorskiej. Pierwszy strzał na bramkę w sezonie i od razu bramka. Cristiano Ronaldo uderza po dwanaście razy w meczu i gdy strzeli jednego gola, wszyscy biją mu brawo i chwalą za skuteczność. Ja mam dwie sytuacje w meczu i wymaga się, bym trafił przynajmniej raz.

Gol padł po pięknej akcji.

- Pięknej? Ja bym powiedział, że genialnej jak na naszą ligę. Zagranie Dżalamidze do Grzyba było znakomite, asysta Rafała jeszcze piękniejsza. Ambitny obrońca, jakich w naszej ekstraklasie nie brakuje, próbował wślizgiem zablokować strzał, dlatego nie uderzałem z pierwszej piłki tylko ją przyjąłem i poczekałem aż Pazio przejedzie na tyłku do bramki.

Polonia wyrównała w 78. minucie. Żal, że nie wygraliście, czy jednak radość z punktu w Warszawie?

- Skłaniam się ku drugiej opcji. Polonia nie miała szczęścia. Sędzia nie uznał prawidłowego, choć kuriozalnego gola, potem nie zauważył minimalnego zagrania ręką w polu karnym. Ktoś może powiedzieć, że arbiter nam pomógł, ale wiele razy bywało, że jako goście byliśmy krzywdzeni z powodu gospodarskiego sędziowania i nic nie mogliśmy zrobić.

W poprzednim sezonie Jagiellonia wygrała tylko jeden mecz na wyjeździe i aż dziesięć przegrała.

- Zespoły z drugiej połowy tabeli mają podobny bilans. Rzadko komu udaje się wygrywać na boiskach rywali. Teraz znowu mamy młodą drużynę, oprócz Rafała Grzyba, Ebiego Smolarka i mnie jest sama młodzież. Nieraz zapłacimy za brak doświadczenia. Przed sezonem, z Ukahem, Pazdanem, Cionkiem i Makuszewskim w składzie szóste miejsce w tabeli wydawało się bardzo realne. Dwaj ostatni zostali sprzedani zagranicę, a Ukah złamał rękę i nie wiadomo, kiedy wróci. Środek tabeli wydaje się maksimum możliwości.

Ciąży ci pogoń za Gerardem Cieślikiem? Do 50. bramek ligowych dla Jagiellonii brakuje dwóch trafień, do legendarnego napastnika Ruchu - czterech.

- W żadnym wypadku. To mój cel na rundę jesienną. Jeśli w całym sezonie strzelę dziesięć bramek, wszyscy kibice w Białymstoku będą zadowoleni. Ja też.

To twój ostatni sezon?

- Na 99 procent. Skoro coraz trudniej mi o gole na treningach, to co dopiero mówić o meczach?

Będziesz wykonywał rzuty karne?

- A dlaczego nie? Na razie jestem do nich wyznaczony. Kiedyś nie wykorzystałem dwóch jedenastek z rzędu i na jakiś czas rzeczywiście dałem sobie z nimi spokój. Ostatnio trafiłem z karnego pięć czy sześć razy z rzędu. Zobaczymy jak będzie w tym sezonie.

Więcej o: