Trener i piłkarze Jagiellonii apelują do kibiców: Rozumiemy was, ale pomóżcie

W sobotę o 13.30 Jagiellonia rozpocznie już czwarty w tym sezonie ligowym mecz w Białymstoku. Wygrała tylko pierwszy z nich, kiedy jeszcze po stadionie niósł się głośny doping, organizowany przez najbardziej zagorzałych fanów. Od tamtej pory szalikowcy protestują przeciwko działaniom policji i klubu ograniczającym ich swobody.
Osoby zarządzające w tzw. młynie na białostockim stadionie nawołują w ogóle do bojkotu spotkań organizowanych przez Jagiellonię. Szerzej o podawanych przez nie przyczynach pisaliśmy

TUTAJ.

Piłkarze Jagiellonii na cichym obiekcie (gdzie tylko od czasu do czasu potrafili swoimi zagraniami poderwać z krzeseł kibiców na sektorach poza młynem) zremisowali 1:1 z Górnikiem Zabrze i 0:0 z Zagłębiem Lubin. Męczyli się przy tym niemiłosiernie. Na razie najlepszy okres gry mieli na stadionie Polonii Warszawa przed tygodniem, gdzie do przerwy wygrywali 1:0 (w drugiej połowie lepiej prezentowali się już gospodarze, ale przez błędy sędziego doprowadzili tylko do wyrównania). Aktywnie uczestniczyła w tym spotkaniu duża grupa kibiców z Białegostoku, która teraz skupia się na zbliżającym się wyjeździe do Szczecina.

A jeszcze niedawno białostocki zespół na swoim stadionie wygrywał zdecydowaną większość meczów.

- To z powodu ciszy na trybunach - mówi Tomasz Frankowski na oficjalnej stronie internetowej klubu na pytanie o problemy "twierdzy Białystok". - Kiedy w zeszłym sezonie wygrywaliśmy na własnym stadionie, to na trybunach niósł się głośny doping i na pewno w takiej atmosferze gra się łatwiej. Teraz z kolei dwa mecze graliśmy w ciszy, a to na pewno nie pomaga. My, piłkarze, rozumiemy, jaka jest sytuacja kibiców, ale życzylibyśmy sobie, żeby wrócili na trybuny i tak jak wcześniej wspomagali nas dopingiem. Wtedy i o bramki, i o trzy punkty będzie na pewno dużo łatwiej - nie ma wątpliwości kapitan białostockiej drużyny.

Trener Jagiellonii Tomasz Hajto już po pierwszym wygranym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała (2:1) mówił: - Dajmy kibicom kibicować, bo jeżeli nie będzie ich na trybunach, to nie będzie sensu grać. Stwórzmy razem piękny i kulturalny doping. Te bębny i te oprawy są w całej Europie i nie ma sensu tego zabraniać. W Polsce mamy coraz więcej pięknych stadionów i dajmy szansę naszym kibicom dopingować, bo bez tego gra się ciężko.

Hajto wciąż ma nadzieję na poprawę sytuacji. - Wierzę przede wszystkim, że przyjdą na stadion kibice, by nas dopingować, przynajmniej jak w Warszawie - stwierdził przed sobotnim pojedynkiem z Piastem Gliwice. - Kibice w Białymstoku dla naszych chłopaków najwyraźniej znaczą bardzo wiele. Wszędzie na świecie wnosi się fagi, bębny... Wojewoda podlaski z policją powinni się trochę nad tym zastanowić. Z tego, co ja sobie pogrzebałem w internecie, zawieruch w Białymstoku na stadionie nie było. Jakieś zaufanie władzy powinno być. Po co więc te zakazy tworzyć? Wierzę, że doping wróci, bo ten doping jest naszym chłopakom potrzebny - powtarzał Hajto.

Sytuacja jednak się nie zmieni, chociaż w środę klub poinformował, że spotkał się ponownie z policją "w celu omówienia zasad wnoszenia i eksponowania flag sektorowych oraz innych elementów opraw podczas imprez masowych".

- Intencją osób obecnych na spotkaniu było przedstawienie wspólnego stanowiska w sprawie możliwości i zasad prezentowania opraw meczowych. Ma to na celu zapewnienie bezpieczeństwa i sportowej atmosfery na stadionie - można było przeczytać w komunikacie. - Efektem spotkania jest instrukcja dot. zasad wnoszenia i eksponowania flag, sektorówek i elementów opraw podczas imprez masowych organizowanych przez Klub Jagiellonia Białystok.

To był jednak tylko punkt zapalny protestu. "Naszą największą uwagę skupiły zapisy regulaminu [na stadionie - red.], które zabroniły kibicom prezentowania opraw, między innymi tzw. >>sektorówek<<. Jest to szokujące, iż narzuca się nam niemal nigdzie niestosowane nakazy. Dokument wskazuje listę elementów zabronionych - od flag do banerów, >>sektorówek<< i >>innych przedmiotów<<, które budzą podejrzenie policji i mogą służyć uniemożliwieniu identyfikacji osoby" - informowało w oświadczeniu Stowarzyszenie Kibiców Jagiellonii Białystok "Dzieci Białegostoku". Ponadto fani długo wyrażali "rozgoryczenie setek kibiców, którym towarzyszy uczucie osaczenia i zagrożenia wynikającego z nadmiernego demonstrowania siły przez funkcjonariuszy na obiekcie sportowym oraz w jego otoczeniu".

Działacze klubu starają się wpłynąć na zmianę sytuacji, ale muszą słuchać policji. Ta już raz doprowadziła do ograniczenia liczby kibiców na stadionie. Zasiadało ich wtedy na trybunach mniej niż teraz - przy proteście szalikowców.

Swój wyjazd do Białegostoku odwołali kibice Piasta Gliwice, "przychylając się do protestu fanów Jagiellonii Białystok".