Przyspieszone tempo siatkarek AZS-u Białystok

Siatkarki AZS-u Białystok za tydzień rozpoczną nowy sezon w ekstraklasie. Początek rozgrywek może być bardzo trudny
Co prawda białostoczanki przygotowania do nowego sezonu w Orlen Lidze (taką nazwę mają teraz rozgrywki ekstraklasy) rozpoczęły już w połowie lipca, ale na początku trenowały w mocno okrojonym składzie. Wystarczy wspomnieć, że na pierwszych zajęciach stawiło się zaledwie siedem zawodniczek.

Potem do zespołu dołączyły dwie kolejne siatkarki (Ewa Cabajewska i Edyta Rzenno), ale też następnie z powodu kontuzji wypadła Anna Łozowska. Dlatego też trener Czesław Tobolski z utęsknieniem czekał kiedy do drużyny dołączą cztery dziewczyny z Trynidadu i Tobago, które przebywały na zgrupowaniu reprezentacji. W końcu przed tygodniem do Polski przyleciały Channon Thompson, Sinead Jack (grały w AZS-ie w poprzednim sezonie) oraz Rheeza Grant, Krystle Esdelle (zostały pozyskane podczas przerwy w rozgrywkach). Z nimi w składzie zespół z Białegostoku wziął już udział w turnieju w Baranowiczach (jedna wygrana i trzy porażki).

- Na pewno problemem jest to, że dopiero od niedawna możemy trenować w komplecie - przyznaje trener Tobolski. - Wszystko bowiem wymaga czasu. Nowe dziewczyny muszą się zaaklimatyzować. Muszą poznać organizację naszej gry, a zmieniliśmy ją w porównaniu do poprzedniego sezonu. Postaramy się jednak, żeby to wszystko przebiegło w przyspieszonym tempie, żeby zespół jak najszybciej nie popełniał zbyt dużo własnych, niewymuszonych błędów.

Problem jest tym większy, że teoretycznie to zawodniczki z Trynidadu i Tobago, powinny w nadchodzących rozgrywkach stanowić o sile zespołu z Białegostoku.

- Zobaczymy. Naszą siłą ma być zespół - podkreśla szkoleniowiec.

Trzeba liczyć się z tym, że przebudowany zespół AZS-u (podczas przerwy w rozgrywkach z drużyny odeszły niemal wszystkie zawodniczki, a w ich miejsce ściągnięto przede wszystkim młode dziewczyny grające ostatnio w I lidze) może spotkać bolesne zdarzenie z ekstraklasą. Terminarz pierwszych spotkań białostoczanki mają dość ciężki. Na inauguracje rozgrywek czeka ich pojedynek z wicemistrzyniami Polski z Muszyny. Potem starcie z brązowymi medalistkami ostatnich rozgrywek z Dąbrowy Górniczej, a następnie meczu z ekipą z Bielska, która poprzedni sezon zakończyła na czwartym miejscu w tabeli.

- Nie my układaliśmy terminarz i nie mamy na to wpływu z kim gramy na początku. Zresztą i tak z każdym z tych zespołów musielibyśmy się zmierzyć. Nie podlega jednak dyskusji to, że na początku, jeżeli chodzi o naszą grę wskazana jest cierpliwość - mówi trener Czesław Tobolski.

Białostoczanki w piątek (godz. 18.30) i w sobotę (godz. 11, sala SP 50 przy ul. Pułaskiego) rozegrają najprawdopodobniej ostatnie sparingi w trakcie przygotowań do nowego sezonu w ekstraklasie. Rywalkami AZS-u będzie beniaminek rozgrywek z Legionowa.