Sport.pl

Tomasz Hajto: Z RPA momenty były ciekawe, z Anglikami możemy zawalczyć

Reprezentacja Polski w piątek pokonała 1:0 w towarzyskim spotkaniu Republikę Południowej Afryki. Jedyną bramkę w tym meczu zdobył Marcin Komorowski
- Momenty były ciekawe - mówi Tomasz Hajto, były reprezentant Polski, a obecnie trener białostockiej Jagiellonii. - Dostali szansę ci którzy do tej pory jej nie dostawiali. Pewnie każdy z trenerów mógł widzieć ten mecz inaczej. Jednemu pewnie podobała się gra Pawła Wszołka, innemu Arkadiusza Piecha, a jeszcze innemu Kamila Grosickiego. Widać było, że jest tam jakiś potencjał. Te zmiany w pierwszej jedenastce, jeżeli chcemy zrobić krok do przodu, prawdopodobnie są potrzebne. Nie ma Kuby Błaszczykowskiego [jest kontuzjowany - red.] i na pewno nie jest go łatwo zastąpić, ale też wszystkich na świecie da się zastąpić, a więc Kubę też. Mamy trochę ciekawych chłopaków. Począwszy od Grosickiego, jest też chociażby Waldemar Sobota, który ostatnio dobrze wygląda. Ja bym rąk nie załamywał i nie robił narodowej afery. Wiadomo, że Kuba był ważnym piłkarzem reprezentacji, dawał pozytywny impuls, ale są inni piłkarze. Czasami kontuzja jest szansą dla kogoś innego. Możliwe, że ktoś ją dostanie i wtedy dotąd trzeba biegać, aż się zatrze silnik. Na taką szansę można bowiem czekać i kolejne dwa lata.

Piątkowe starcia z RPA było tylko meczem towarzyskim. We wtorek Polaków czeka zdecydowanie ważniejsza i trudniejsza przeprawa. Biało-czerwoni zagrają z Anglią, a stawką pojedynku będą już punkty w eliminacjach do mistrzostw świata.

- Wierzę, że możemy z Anglikami zawalczyć - twierdzi Tomasz Hajto. - Pamiętam taki mecz w 1999 roku w którym grałem z Anglią, gdy reprezentację prowadził Janusz Wójcik. Zremisowaliśmy wtedy 0:0, a mieliśmy naprawdę szansę ich pokonać. Mieliśmy wtedy cztery, pięć, sześć naprawdę dogodnych sytuacji do strzelanie bramki. Swe okazje mieli Rafał Siadaczka, Radosław Gilewicz, Andrzej Juskowiak. Nie udało się jednak nic wykorzystać i zremisowaliśmy 0:0. A Anglicy grali wówczas w składzie z Beckhamem, McManamanem, z braćmi Nevillami. Dało ich się wtedy ogarnąć i momentami zamykaliśmy rywali na ich połowie. Tworzyliśmy fajny spektakl w Warszawie na starym stadionie Legii, gdzie była naprawdę zarąbista atmosfera. Przy tym nowym obiekcie, jaki mamy teraz, może być tylko lepiej.

Więcej o: