Grzegorz Sandomierski był w reprezentacji na Euro. Teraz nie łapie się na ławkę w II lidze w Anglii

Grzegorz Sandomierski gra co najwyżej w zespole rezerw Blackburn Rovers. Na spotkania w Championship nie łapie się nawet do meczowej osiemnastki
23-letni wychowanek Miejskiego Ośrodka Szkolenia Piłkarskiego w Białymstoku jeszcze wiosną poprzedniego sezonu występował w Jagiellonii. Do ekipy z Białegostoku był wypożyczony z Racingu Genk. Latem wrócił do zespołu z Belgii, a następnie został wypożyczony do Blackburn Rovers. Bramkarz, który był w kadrze Polski na Euro 2012, w Anglii na razie gra tylko w zespole rezerw ekipy z Championship.

- Co prawda gram tylko w rezerwach i te mecze są całkiem niezłe w moim wykonaniu, ale nie ma co tego porównywać do Championship, gdzie gra się siłowo i - jak to się mówi - "box to box". Cierpliwość mi się nie kończy, bo widzę po sobie postęp i myślę, że poważne granie w moim wykonaniu dopiero się zacznie. 23 lata to nie jest najstarszy wiek na bramkarza. Niektórzy w takim wieku dopiero zaczynają się wchodzić w doroślejsze granie, dlatego nie mam zamiaru się załamywać. Przychodząc do Belgii, miałem trochę inne myślenie. Spodziewałem się, że od razu zacznę bronić i kiedy zacząłem się denerwować, wszystko obróciło się przeciwko mnie i wyglądało to fatalnie. Teraz mam do tego duży dystans - mówi Sandomierski w rozmowie z portalem weszlo.com.

Były bramkarz Jagiellonii przyznaje też, że wyjazd do Belgii był błędem.

- Zagranicą jestem "no-name'm" i na wszystko muszę pracować od zera. A nawet od "minusowych punktów", bo na Zachodzie Polacy mają dużo ciężej, każdy ci to potwierdzi. Tutaj dla nikogo nie ma znaczenia, ile zagrałem meczów w polskiej lidze i czy mam na koncie występy w reprezentacji, bo nasza ekstraklasa nie jest żadnym wyznacznikiem - dodaje Sandomierski w rozmowie z weszlo.com.