Sport.pl

Z Legią był historyczny gol i występ Tomasza Frankowskiego

Tomasz Frankowski w spotkaniu z Legią zagrał po raz 114. w barwach Jagiellonii w ekstraklasie. Zdobył 50. bramkę dla drużyny z Białegostoku w krajowej elicie i 164. w historii swych występów w polskiej lidze
Doświadczony napastnik początku obecnego sezonu nie mógł zaliczyć do zbyt udanych. Najpierw został zawieszony przez Komisję Ligi Ekstraklasy SA za uderzenie rywala w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Potem musiał pauzować z powodu kontuzji. Gdy już grał, to rzadko dochodził do sytuacji strzeleckich. Do soboty miał w swym dorobku tylko jednego gola w trwającym sezonie (zaliczył trafienie w meczu w Warszawie z Polonią).

- Analizując ten sezon, to raczej bramki strzelamy z dystansu, co nie było dotychczas naszą domeną. Dwie bramki zdobyte przez Nikę Dzalamidze w ostatnim meczu [2:2 z Widzewem - red.] są m.in. tego przykładem. Teraz pewnie rywale, analizując nasze mecze, będą wychodzić wyżej na pressing, żebyśmy nie mogli oddać strzału, a być może wówczas będą luki między stoperami i któryś z naszych napastników, ja, Zahorski, Smolarek, dostanie w końcu prostopadłą piłkę, którą umieści w siatce - mówił przed starciem z Legią 38-letni napastnik.

Przez długi okres konfrontacji z Legią nie zanosiło się na to, że Frankowski wpisze się na listę strzelców. Często cofał się po piłkę, starał się rozgrywać akcje. W pierwszej połowie kapitalnym podaniem obsłużył Dawida Plizgę i Jagiellonia objęła prowadzenie.

Gdy w drugiej części meczu Legia osiągnęła przewagę, zdobyła gola i miała szanse na kolejne, stało się coś niespodziewanego. Nika Dzalamidze zagrał piłkę w pole karne. Wydawało się, że futbolówka padnie łupem obrońców. Spadła jednak pod nogi Frankowskiego, a doświadczony napastnik wiedział, co z nią zrobić. Zdobył gola, a Jagiellonia pierwszy raz w historii wygrała z Legią w Warszawie.

- Wydawać by się mogło, że podanie Niki było bezsensowne, ponieważ było dwóch obrońców i bramkarz, jednak okazało się fenomenalne - mówił po spotkaniu Frankowski, który zdobył 50. gola w ekstraklasie w barwach Jagiellonii. W krajowej elicie ma już na swym koncie 164 trafienia i do trzeciego w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców w historii Gerarda Cieślika brakuje mu tylko trzech bramek.

Ponadto Frankowski w meczu z Legią zaliczył 114. występ w barwach Jagiellonii w ekstraklasie. To najlepszy wynik w historii klubu. 113. gier w żółto-czerwonych barwach w latach 1987-1993 zaliczył Jarosław Bartnowski. 113. mecz w Jagiellonii w sobotę rozegrał natomiast Alexis Norambuena.

Więcej o: