Sport.pl

Frankowski: Gol to gol, ale asysta była kozacka

- Jestem pewny, że jeśli będę zdrowy, to dam radę strzelić jeszcze cztery gole i wyprzedzić Gerarda Cieślika - mówi sport.pl Tomasz Frankowski.
Zobacz "kozacką" asystę Dżalamidze i bramkę Frankowskiego

38-letni napastnik Jagiellonii Białystok strzelił w sobotę zwycięską bramkę w wygranym 2:1 meczu z Legią przy Łazienkowskiej. To jego drugie trafienie w tym sezonie - pierwszą bramkę zdobył w zremisowanym 1:1 meczu z Polonią, także w Warszawie. Frankowski zdobył już 164 gole w lidze i jest czwarty w klasyfikacji wszech czasów. Do zajmującego trzecie miejsce Gerarda Cieślika brakuje mu trzech trafień.

Robert Błoński: Chyba żałujesz, że w polskiej lidze grają tylko dwa kluby ze stolicy?

Tomasz Frankowski: Tak się złożyło, że obie i jedyne w tym sezonie bramki strzeliłem w Warszawie. Ale w tym więcej meczów w stolicy już nie będzie, więc czas wrócić do skuteczności w Białymstoku. Zwycięstwo na Legii to dla mnie, jagiellończyka, coś wyjątkowego. Nigdy wcześniej tego nie dokonaliśmy. Już w zeszłym sezonie na to się zanosiło, prowadziliśmy po mojej bramce, ale Legia wyrównała. Dziś dobrze zagrali obrońcy, fajnie bronił Kuba Słowik i punkty jadą do Białegostoku. W zeszłym tygodniu frajersko zremisowaliśmy z Widzewem u siebie, tracąc gola w doliczonym czasie. Żal wielki, bo teraz moglibyśmy mieć świetną passę trzech kolejnych zwycięstw i Tomasz Hajto byłby kandydatem do tytułu trenera miesiąca.

Denerwowałeś się tym, że nie strzelasz bramek?

- Brakowało mi strzałów. W tym sezonie gramy zdecydowanie dalej od bramki rywali. Muszę się więcej włączać w rozgrywanie akcji, podawać piłkę jak w sobotę do Dawida Plizgi. Nie jestem tym jedynym wysuniętym napastnikiem, który czyha na błąd obrony przeciwnika i czeka na dobre zagrania ze skrzydła. W ostatnich miesiącach z klubu odeszli Kamil Grosicki i Maciej Makuszewski, czyli skrzydłowi, którzy kreowali mi okazje. Stąd mniejsza liczba moich sytuacji, strzałów i, co za tym idzie, bramek. Niepokoiło mnie to, ale mam nadzieję, że ostatnie kolejki rundy będą radośniejsze.

Legii strzeliłeś gola w typowy dla siebie sposób - wykorzystując błąd i gapiostwo przeciwnika.

- Było zamieszanie w polu karnym, skorzystałem na tym, że wokół mnie było za dużo legionistów. Gdyby stał tam tylko jeden obrońca, pewnie on byłby za mnie odpowiedzialny. A tak było ich dwóch plus bramkarz i jeden oglądał się na drugiego, a piłki nie było komu wybić.

Dogonisz Gerarda Cieślika? Czujesz presję z tego powodu?

- Nie. Do końca zostało 19 meczów i jestem przekonany, że jeśli tylko będę zdrowy, to dogonię legendarnego piłkarza Ruchu. Ale rzeczywiście, dobrze by było, gdyby nasza drużyna stwarzała więcej sytuacji. Nie tylko dla mnie, ale w ogóle, bo często musimy mieć stuprocentową skuteczność, by zdobyć bramkę.

Bardziej dumny jesteś z gola przy Łazienkowskiej, czy jednak podania do Dżalamidze, po którym padła pierwsza bramka?

- Zdecydowanie z asysty. Kozacka była.

Więcej o: