Sport.pl

Przemysław Trytko zamiast grać w piłkę w Jagiellonii rozbiera choinkę

Przemysław Trytko ma jeszcze przez pół roku ważny kontrakt z Jagiellonią. Na grę w ekipie z Białegostoku nie ma co jednak liczyć. W klubie musi się jednak stawiać codziennie na osiem godzin. Ostatnio... rozbierał choinkę - czytamy na Weszlo.com
25-letni obecnie napastnik do Jagiellonii trafił latem 2010 roku, mając za sobą dość dobry okres w Arce Gdynia. W Jagiellonii furory jednak nie zrobił. Zagrał w sześciu meczach ligowych, nie strzelił żadnego gola, i wiosną sezonu 2010/2011 grał już w Polonii Bytom, do której został wypożyczony z ekipy z Białegostoku. Potem zmagał się z kłopotami zdrowotnymi, a ostatnio grał w niemieckim IV-ligowcu FC Carl Zeiss Jena.

"Po tym, jak już wygasło wypożyczenie Trytki do niemieckiego klubu, napastnik dostał lakoniczną informację mailem, że drugiego stycznia ma stawić się w Białymstoku. Przyjechał i w tym miejscu kończy się logika. Drużyna Jagi rozpoczyna treningi dziesiątego stycznia. W klubie pustki - nie ma trenera, wszyscy jeszcze na urlopach, ale Trytko już na posterunku. Codziennie - od ósmej do szesnastej" - czytamy na Weszlo.com.

Sam Trytko na łamach wspominanego serwisu opowiada: - Przyjechałem i nikogo nie zastałem. Przyszła tylko pani dyrektor zarządzająca i poinformowała, że każdego dnia mam się stawiać w klubie na osiem godzin. Nie mam pojęcia w jakim celu, bo na razie tylko bezczynnie siedzę. Poprosiłem o informację, jakie są moje obowiązki, jaki zakres godzin i co mam tutaj robić, ale dostałem odpowiedź, by złożyć wniosek na piśmie, na który klub odpowie w ciągu 14 dni. Korona mi z głowy nie spadła, nie mam najcięższej pracy na świecie, ale to trochę śmieszne, że muszę składać pisemne prośby, żeby się dowiedzieć, co mam robić - mówi piłkarz, a jak czytamy dalej na Weszlo.com pierwsze z jego zadań brzmiało: rozebrać choinkę po świętach i przenieść gablotkę.

Więcej na weszlo.com.

Więcej o: