Starcie Tomasza Hajty z kibicem. "Po prostu zapytałem go, że jeżeli ma jakiś problem..."

- Wiadomo, że w meczu jest wiele emocji. Jeżeli ktoś notorycznie komuś ubliża, to nawet anioł nie wytrzyma, a ja aniołem nie jestem - mówi Tomasz Hajto po utarczce z jednym z kibiców.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Podczas sobotniego meczu z Wisłą w Białymstoku (Jagiellonia zremisowała 2:2, chociaż prowadziła 2:0) doszło podobno do wymiany zdań między Tomaszem Hajtą a jednym z kibiców. O to zdarzenie na konferencji prasowej po spotkaniu został zapytany szkoleniowiec Jagiellonii.

- Wiadomo, że w meczu jest wiele emocji. Jeżeli ktoś notorycznie komuś ubliża, to nawet anioł nie wytrzyma, a ja aniołem nie jestem - mówił Hajto. - Naprawdę dużo kolejek wytrzymywałem, ale są jakieś granice. Po prostu zapytałem go, że jeżeli ma jakiś problem, to niech przyjdzie i porozmawiamy razem. To jest cały czas ta sama osoba. Łatwo jest krzyczeć z trybun. Boli to szczególnie, że jest to pracownik jednego z hoteli, w którym śpimy. Zdarzyło się to nie pierwszy raz. To jest aspekt pozasportowy i szczególnie nie chcę o tym gadać. Czy ja nie chciałem wygrać, czy chłopacy nie chcieli wygrać? Kibic jest po to, żeby być z drużyną na dobre i na złe, a nie tylko wtedy, gdy wygrywamy. Po porażce najłatwiej jest siedzieć i krytykować. Zbyszek Boniek fajnie kiedyś powiedział, że naszą cechą narodową jest współczuć tym, co wszystko przegrali, a nienawidzić tych, co wygrali.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl