Złamana noga, czerwona kartka. Wysoka porażka Jagiellonii z Koroną

Piłkarze Jagiellonii przegrali czwarte spotkanie z rzędu. W niedzielę ponieśli porażkę 0:5 w Kielcach z Koroną. Po niefortunnej interwencji Jakuba Słowika poważnej kontuzji doznał Maciej Korzym
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Białostoczanie przystępowali do sobotniego pojedynku mając za sobą złą passę. W czterech ostatnich spotkaniach zdobyli tylko punkt. Trzy ostatnie konfrontacje to porażki, w których piłkarze Jagiellonii nie strzelili nawet gola, a stracili siedem.

- Trzy tygodnie temu wiele osób w Białymstoku zaczęło mówić o Lidze Europejskiej, ja to bardzo tonowałem i podkreślałem, że naszym celem jest szóste miejsce, a do tej pozycji nie mamy dużej straty - mówił przed niedzielnym pojedynkiem w rozmowie z bialystok.sport.pl Tomasz Hajto.

Szkoleniowiec Jagiellonii, który w meczu w Kielcach wrócił na ławkę trenerską (w dwóch ostatnich pojedynkach odbywał karę zawieszenia po ostrej wymianie zdań z Luisem Henriquezem z Lecha Poznań), przed starciem z Koroną miał kłopot z obsadą boków obrony. W niedzielę z powodu kartek zagrać nie mogli bowiem Ugo Ukah (w meczu z Legią Warszawa zobaczył dwunastą żółtą kartkę w sezonie) i Alexis Norambuena (pauzował z powodu czerwonej kartki). Zamiast nich wystąpili Rafał Grzyb, który został przesunięty ze środka pomocy, oraz Filip Modelski. Tym samym szkoleniowiec nie zdecydował się na wystawienie w podstawowym składzie Jonatana Strausa, chociaż przed meczem mówił, że możliwe jest takie rozwiązanie (niespełna 19-letni obrońca na murawie pojawił się dopiero w drugiej połowie, a tym samym zaliczył debiut w ekstraklasie).

To nie był koniec zmian w defensywie. Po raz pierwszy w tym sezonie w ekstraklasie zagrał Tomasz Porębski. Obrońca, który długo dochodził do pełni sił po kontuzji, zajął miejsce Adama Dźwigały.

Roszady w porównaniu z ostatnim pojedynkiem (0:3 z Legią Warszawa) zaszły też w drugiej linii. Miejsce przesuniętego do obrony Grzyba zajął Tomasz Bandrowski, który nie tak dawno nie łapał się nawet do meczowej osiemnastki. Z kolei z podstawowego składu wypadli Dawid Plizga i Tomasz Frankowski. Zamiast nich od pierwszej minuty na murawę wybiegli Tomasz Kowalski oraz Euzebiusz Smolarek, który ostatnio do gry wchodził tylko z ławki rezerwowych i nie był oczywiście z tego zadowolony [WIĘCEJ TUTAJ].

- Niektórzy długo czekali na swoją szansę, dziś ją otrzymali. Wierzę, że te zmiany będą na plus - stwierdził tuż przed spotkaniem Tomasz Hajto.

Co dały roszady? Nic. W trzecim meczu z rzędu białostoczanie stracili gola już na samym początku. Z Widzewem Łódź była to trzecia minuta, z Legią Warszawa druga, a w niedzielę w Kielcach ponownie trzecia. Paweł Golański dopadł do wybitej z pola karnego Jagiellonii piłki. Uderzenie obrońcy Korony było kapitalne i gospodarze prowadzili 1:0. Golański w 18. minucie mógł zdobyć kolejną ładną bramkę. Tym razem jednak po jego uderzeniu z rzutu wolnego piłka trafiła w poprzeczkę.

Jagiellonia do wyrównania mogła doprowadzić w 16. minucie. Do szczęścia zabrakło niewiele, gdyż piłka po strzale Tomasza Kupisza trafiła w poprzeczkę bramki Korony. Wręcz idealną okazję do zdobycia gola zmarnował z kolei Dani Quintana. Hiszpan futbolówkę zamiast do bramki skierował... poza pole karne.

To, że białostoczanie w niedzielę nie dopiszą do swego dorobku choćby punktu, stało się jasne po półgodzinie gry. Wówczas to Jakub Słowik interweniował tak nieszczęśliwie, że poważnej kontuzji nabawił się Maciej Korzym. Pierwsza diagnoza była taka, że napastnik Korony doznał złamania kości strzałkowej, a ponadto ma uszkodzone wiązadła w stawie skokowym (podczas drugiej połowy pojedynku Korzym, z gipsem na nodze, pojawił się na ławce rezerwowych ekipy z Kielc).

Bramkarz Jagiellonii za przewinienie został ukarany czerwoną kartką, a gospodarze mieli rzut karny.

- Wydaję mi się, że niepotrzebnie Kuba wychodził. Bardzo szkoda Maćka - mówił w przerwie meczu na antenie Canal + obrońca Jagiellonii Michał Pazdan.

Z rzutu karnego, przepiękną podcinką, Łukasza Skowrona, który musiał pojawić się na boisku, pokonał Golański.

- Oddałbym te bramki za zdrowie Maćka, makabryczna kontuzja - stwierdził z kolei Golański, który chwilę po zdobyciu drugiego gola zaliczył asystę.

Korona miała trzy rzuty rożne z rzędu. Trzeci zamieniła na bramkę. Po dośrodkowaniu Golańskiego z piłką minął się Skowron i na listę strzelców wpisał się Artur Lenartowski.

Tuż po zmianie stron Korona mogła podwyższyć prowadzenie. Paweł Sobolewski przegrał jednak pojedynek sam na sam ze Skowronem. W 54. minucie bramkarz Jagiellonii już się jednak nie popisał. Strzał z dystansu Michała Janoty golkiper białostoczan powinien obronić, ale tego nie zrobił. Zaraz potem gospodarze prowadzili już jednak 5:0 (po golu Pavola Stano) i zanosiło się na to, że goście mogą wyjechać z Kielc z jeszcze większym bagażem bramek. Ostatecznie zakończyło się "tylko" na pięciu.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl