Sport.pl

Mateusz Piątkowski, napastnik Jagiellonii: Bekim Balaj? Absolutnie mu nie zazdroszczę

- Ze swojej postawy w dotychczasowych meczach jestem połowicznie zadowolony - mówi Mateusz Piątkowski, napastnik Jagiellonii Białystok
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

28-letni piłkarz w poprzednim sezonie grał jeszcze w I lidze. W barwach Dolcanu Ząbki zdobył 13 bramek i podczas przerwy w rozgrywkach trafił do Jagiellonii. Mateusz Piątkowski w ekipie z Białegostoku zaliczył debiut w ekstraklasie. Napastnik zagrał we wszystkich czterech dotychczasowych spotkaniach (trzykrotnie w podstawowym składzie) i choć gola nie zdobył, to pokazał się w tych pojedynkach z bardzo dobrej strony. Obrońcy rywali mają z zawodnikiem mierzącym 186 cm wzrostu sporo pracy. W ostatnim pojedynku, w Krakowie z Wisłą (1:1), to właśnie po faulu Osmana Chaveza na Piątkowskim Bekim Balaj zdobył gola z rzutu wolnego na wagę remisu.

- Piątkowski po wejściu Chaveza ma rozerwany skórzany but i rozciętą skórę na nodze. Można więc sobie wyobrazić, co to było za wejście. Gdyby trafił w innego zawodnika, to byłaby poważna kontuzja, a że trafiła kosa na kamień, to skończyło się na porwanym bucie, który jest do wyrzucenia, i rozciętej skórze na nodze - mówił w rozmowie z bialystok.sport.pl trener Jagiellonii Piotr Stokowiec.

Z nogą wszystko w porządku?

Mateusz Piątkowski, napastnik Jagiellonii: Zdjęcie nie pokazało złamania, jest tylko stłuczenie, więc w porządku.

Ale już w butach z meczu z Wisłą nie pograsz.

- Raczej nie, muszę zainwestować w nowe. Wejście było naprawdę dość mocne.

Trener Piotr Stokowiec mówił, że gdyby to trafiło na innego zawodnika, to byłaby poważna kontuzja.

- Szczęście w nieszczęściu, że nic mi się nie stało, rzeczywiście groźnie to wyglądało. Sam przez moment miałem takie zawahanie, czy próbować oddawać strzał. Zdecydowałem się, a to przyniosło rzut wolny.

Teraz w rozgrywkach ekstraklasy jest przerwa na mecze reprezentacji, w czterech pierwszych pojedynkach zdobyliście siedem punktów. Ten wynik jest...

- Na pewno mieliśmy trudne spotkania, były cztery wyjazdy, a to nie jest komfortowa sytuacja na początek. Uważam, że ten dorobek punktowy jest przyzwoity. Chociaż można byłoby się pokusić o lepszą grę i jakąś zdobycz punktową w Gdańsku [porażka z Lechią 0:2 - red.], ale też trzeba się cieszyć z tego, co jest. Teraz czekamy na mecze u siebie. Mam nadzieję, że z Pogonią Szczecin [24 sierpnia - red.] uda się zdobyć komplet punktów.

Ze swojej gry w pierwszych spotkaniach jesteś zadowolony?

- Połowicznie. Raczej spotykam się z pozytywnymi ocenami mojej gry, sam podchodzę do tego z dystansem, bo wiadomo, że napastnika w pierwszej kolejności rozlicza się z bramek, a ja w tej statystyce na razie nie mam się czym poszczycić. Zadowolony jestem z tego, że gram, że mam jakąś swoją cegiełkę w osiąganych przez drużynę wynikach. Bramki mi jednak na pewno brakuje.

W meczu z Wisłą było już blisko, piłka po twoim strzale trafiła w słupek.

- Rzeczywiście. Cztery pierwsze spotkania graliśmy na wyjazdach i trener poświęcał uwagę na grę w defensywie. Mam nadzieję, że w meczach u siebie będziemy bardziej ofensywnie ustawieni i wtedy o zdobycie bramki, nie tylko przeze mnie, ale też przez kolegów, będzie zdecydowanie łatwiej.

Z grą z przodu jeszcze jest problem. Wystarczy wspomnieć, że z Lechią nie oddaliście żadnego celnego strzału na bramkę rywali, z Wisłą były zaledwie dwa.

- Można tak powiedzieć, że jeżeli chodzi o grę ofensywną zespołu, jest jeszcze trochę pracy. My mamy tego świadomość.

A nie patrzysz trochę z zazdrością na Bekima Balaja? Albańczyk już ma na swym koncie trzy gole.

- Mówiąc trochę żartobliwie, mogę stwierdzić, że mu zazdroszczę. A poważnie, to absolutnie mu nie zazdroszczę, wręcz przeciwnie, cieszę się, bo te jego wejścia i bramki zapewniają zespołowi punkty. Na pewno jednak chciałbym mu dorównać w tej statystyce strzelonych bramek.

W niedzielę zagracie na wyjeździe w 1/16 finału Pucharu Polski z Puszczą Niepołomice. Wiecie już coś o tym rywalu?

- Jeszcze nie było analizy tego przeciwnika, konkretne informacje o rywalu na pewno będą z końcem tygodnia.

Ale pokonanie beniaminka I ligi i awans do kolejnej rundy rozgrywek to raczej wasz obowiązek.

- To są trudne spotkania, gdy jest wyjazd do mało renomowanych drużyn. Zawsze jest ciężko z motywacją, ale my musimy stanąć na wysokości zadania i gładko rozprawić się z przeciwnikiem.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: