Sport.pl

Jagiellonia rozgromiła Ruch. Taka wygrana pierwszy raz w historii [ZDJĘCIA]

Piłkarze Jagiellonii rozbili w niedzielę Ruch Chorzów. Białostoczanie wygrali 6:0, a tak okazałe zwycięstwo zanotowali w ekstraklasie po raz pierwszy w historii
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Zespoły wróciły w niedzielę do zmagań w lidze po dwutygodniowej przerwie na spotkania reprezentacji. Podczas pauzy zmianie uległa sytuacja kadrowa Jagiellonii. Do zdrowia powrócili Rafał Grzyb i Dawid Plizga. Do dyspozycji trenera Piotra Stokowca był już też Nika Dzalamidze, który ostatni raz w lidze zagrał w grudniu. Gruzin nie znalazł się jednak ostatecznie w kadrze meczowej na niedzielny pojedynek.

Nie oznaczało to jednak, że szkoleniowiec białostoczan przed starciem z Ruchem miał komfortową sytuację. Z powodu czerwonej kartki otrzymanej w konfrontacji z Widzewem Łódź (1:1) nie mógł wystąpić Martin Baran. Na środku białostockiej defensywy zastąpił więc go Ugo Ukah. Ponadto, a może przede wszystkim, w składzie Jagiellonii nie ma już Tomasza Kupisza. Skrzydłowy tuż przed zamknięciem okienka transferowego został sprzedany do Chievo Werona. Byli różni kandydaci do zajęcia jego miejsca w podstawowym składzie ekipy z Białegostoku. Ostatecznie od pierwszej minuty w niedzielę na murawę wybiegł Karol Mackiewicz.

Spore problemy kadrowe miał za to trener Ruchu Jacek Zieliński. Urazy z gry wyeliminowały Marka Zieńczuka, Artura Gieragę, Marka Szyndrowskiego i Adriana Mrowca. Z powodu nadmiaru kartek pauzować musiał natomiast kapitan Marcin Malinowski. Na środku obrony zagrał więc 18-letni Michał Helik, dla którego był to debiut w ekstraklasie.

- Kontuzje i kartki są wkalkulowane w nasze plany, choć przyznaję, że tak wiele absencji trudno nawet było zakładać - mówił przed meczem Jacek Zieliński, którego podopieczni wygrali w obecnych rozgrywkach tylko jedno spotkanie. Białostoczanie przed niedzielnym pojedynkiem mieli z kolei na swym koncie dwa zwycięstwa, ale ostatnie było odniesione jeszcze w lipcu.

Mimo sporych osłabień w pierwszych minutach meczu lepsze wrażenie sprawiał zespół z Chorzowa. Już w szóstej minucie zrobiło się gorąco pod bramką Jagiellonii. Ostatecznie Jakub Słowik nie musiał jednak interweniować, bo strzały piłkarzy Ruchu blokowali białostoccy obrońcy.

Po kwadransie gry do głosu doszli już gospodarze. Najpierw na strzał zdecydował się Maciej Gajos, potem Dawid Plizga. W końcu na bramkę rywali uderzył Jonatan Straus. Po strzale lewego obrońcy fatalnie zachował się Krzysztof Kamiński. Bramkarz Ruchu wypuścił piłkę. Futbolówkę starał się wybić jeszcze Piotr Stawarczyk, ale zrobił to tak nieporadnie, że trafił we własnego golkipera. W końcu piłka spadła pod nogi Mateusza Piątkowskiego, a ten bez problemów wpisał się na listę strzelców.

- Sami sobie strzeliliśmy bramkę - stwierdził w przerwie spotkania Stawarczyk w rozmowie z reporterką NC+.

- Ja znalazłem się szczęśliwie tam, gdzie powinienem i dobiłem tylko piłkę do pustej bramki - mówił z kolei, schodząc do szatni Mateusz Piątkowski, a białostoczanie po pierwszej połowie prowadzili 2:0. Zaraz bowiem po zdobyciu pierwszej bramki ładną akcją popisał się Dani Quintana. Hiszpan bez problemów poradził sobie z obrońcami Ruchu i podcinką pokonał Kamińskiego.

Zawodnicy z Chorzowa nie podłamali się stratą dwóch goli i jeszcze przed przerwą mogli odrobić straty. To im się jednak nie udało, bo strzał Kamila Włodyki zatrzymał się na poprzeczce bramki białostoczan, a w końcówce pierwszej części pojedynku podczas ogromnego zamieszania w polu karnym Jagiellonii żaden z piłkarzy Ruchu nie potrafił skierować piłki do bramki.

Drugą część konfrontacji rewelacyjnie rozpoczęli białostoczanie. Tuż po zmianie stron prowadzili 3:0. Dawid Plizga wyłożył piłkę przed pole karne do Quintany, a ten ładnym uderzeniem zdobył swą drugą bramkę w niedzielnym spotkaniu. Po chwili Hiszpan popisał się też kapitalnym podaniem, sam na sam z bramkarzem rywali wyszedł Maciej Gajos i było 4:0.

Białostoczanie nie zamierzali na tym poprzestać. Po godzinie gry trener Piotr Stokowiec postanowił, że na boisko wejdzie Bekim Balaj (zastąpił Mateusza Piątkowskiego). Albańczyk potrzebował trzech minut, żeby wpisać się na listę strzelców (drugą asystę zaliczył Quintana). Pięć goli w meczu ekstraklasy Jagiellonia zdobyła po raz pierwszy w historii. W niedzielę nie był to jednak jeszcze koniec. W doliczonym czasie gry ponownie na listę strzelców wpisał się Balaj, który znowu wykorzystał podanie Quintany.

Kolejne spotkanie podopieczni Piotra Stokowca rozegrają już w czwartek. Zmierzą się wówczas na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o:
Komentarze (12)
Jagiellonia rozgromiła Ruch. Taka wygrana pierwszy raz w historii [ZDJĘCIA]
Zaloguj się
  • donald-tusek

    Oceniono 21 razy 21

    Brawo IRENEUSZ KRÓL i jego kumpel SMOGOROWICZ. Rączka rączkę myje. Ruch do pierwszej ligi za Polonię Warszawa.

  • sk64

    Oceniono 20 razy 14

    Teraz juz wiecie Stroszki i inne lizorowy dlaczego kierunkowy na chorzow to 06 he he.

  • donald-tusek

    Oceniono 16 razy 14

    I co kombinatorzy: IRENEUSZ KRÓL i jego kumpel SMOGOROWICZ, tak trzymać szumowiny

  • maczo1948

    Oceniono 7 razy 5

    !!!! ruchu nie ma ruch sie skończył buahhahaha niGdy go nie było !!!!

  • maczo1948

    Oceniono 5 razy 3

    buahahahhahahahah buaahahahahahhahahah bauauahhahahahahahha

  • maczo1948

    Oceniono 5 razy 1

    ---------------------- Coście tak cicho śmierdziele coście tak cicho 1,2,3,4,5,6 mało :) ------------------------------

  • kuma1

    Oceniono 2 razy 0

    Kupa głupków. Prawie w każdej lidze i w ekstraklasie grają wychowankowie klubu Ruch Chorzów. Problemy są ale trzeba je umieć pokonać. Dziś pieniądze nie leżą na ulicach a kryzys dopaść może każdą drużynę.

  • kibicwidz

    Oceniono 9 razy -3

    WIDZEW I RUCH , JEST NAS DWÓCH

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX